reklama

Ciąża po 40

No to juz do wyrka sie układaj Misia :)))
Ja wiem, że mam dziś gwarantowaną pobudkę około 2-3, synuś wraca z Wawy busem:-( ( chłopaki wrócili dziś z wycieczki za ocean, cało i zdrowo, bardzo zadowoleni ) Mi jak na złość samochód się dzisiaj zepsuł...miałam szkołę rodzenia i objechałam to taksówkami, 40 zł w plecy:crazy:...a jutro jeszcze pewnie kolejne wydatki u mechanika....No i dzisiaj był temat zajęć o żywieniu w ciazy i podczas karmienia...i miedzy innymi poruszano temat zgagi: oczywiście migdały jak najbardziej, ale jeszcze dodatkowy sposób : 2 łyżki siemienia lnianego mielonego zalewamy wieczorem letnią przegotowaną wodą, , stoi to sobie przez noc i rano wypijamy, podobno działa , dodatkowo chroni błony sluzowe przed tymi kwasami, a i na zaparcia działa. Mielone siemię lniane trzeba trzymać w zamkniętym pojemniczku w lodówce. Ja jutro próbuję, chociaż dzisiaj żuję migdałki co chwilę i jakoś się trzymam.
A co do ryb to uwielbiałam i jadłam zwykle mnóstwo, a w ciązy mnie odrzuciło, nad czym ubolewam, bo wiem że powinnam jeść, ale nie za bardzo mogę:-(
 
reklama
Mnie nic w ciązy nie odrzucało ani nie ciągnie specjalnie :-D
w pewnym momencie zresztą prawie w ogóle nie jadłam miesa tylko rybki ...
Fajnie tym twoim chłopakom ... czekam na jakieś opowieści i zdjęcia :-)
Nie chce mi się spać i to jest ból :-(
 
Dziewczyny, co do rury, to laska faktycznie sprawna i ma ladny ruch. No, na szpagacik to ja bym sie nie powazyla, a wspinanie sie po rurce to wiem sama ze by mi nie wyszlo. Ruch tez fajny, profesjonalny. No, moze poza podciaganiem co chwila majtasow... Co mnie ubawilo, to fakt ze kobietka eksponuje bez zenady tusze zupelnie w moim jakosciowo gatunku.
Misia, ryby lubie morskie - slodkowodne sa mdlawe. Marchewka istotnie surowa ma niski IG, gotowana chyba kolo 90. Z burakami nie pamietam, dawno sie w to nie bawilam. Parowki to wiem ze chala, ale od czasu do czasu... W tutejszym Lidlu sa bardzo fajne frankfurterki i jesli one sa "sam tluszcz" to dobrze zamaskowane. Parowek w wersji ktora sie w pyszczu glamie, peka w goracej wodzie rozsadzajac "flaka" to ja sama nie potrafie bo w gardle staja.
Majuska, siemie lniane nie wejdzie ze wzgledu na smarkowata konsystencje. Na sama mysl mam spawika na ostatniej prostej.
 
Dień dobry!
Widzę, żepustki tu dzisiaj. Wszystkie Panie w plenerze? My własnie wrócilismy z bardzo dłuuugiego spaceru. Mała zadowolona, pooglądała sobie świat. Teraz słodko spi. Ja na szybko zrobiłam leczo. Lubie takie nieskomplikowane dania. Im mniej się staram, tym mi lepiej wychodzi. Miłego popołudnia:-)
 
Cześć kochane :)
Właśnie wróciłam od diabetologa (gdyby nie zakupy po drodze, to może godzinę wcześniej bym była) Od dzisiaj już kontrola pełną parą - glukometr mam, więc mierzenie cukru mnie czeka. No i zobaczymy.
Jeszcze w sprawie ryb i ja się wypowiem - Kłaczku pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. Słodkowodne ryby są pyszne, ale tylko drapieżne - szczupak, sandacz a nawet okoń. I z hodowli raczej nie, najlepiej mieć w rodzinie wędkarza ;) Ja mam - tata wędkuje i mam zamrożonego szczupaka - czeka na dobrą okazję. Z tym, że oczywiście tak na codzień nie wystarczyłoby tych tatowych ryb, więc morskie też lubię - są smaczne i zdrowe :) Ale gdybym miała wybrać to wybieram sandacza :)

A co do parówek - to rzeczywiście trzeba sprawdzać skład - dlatego najlepsze są paczkowane - można przeczytać. 70% czystego mięsa to już porządna parówka :) Ostatnio w TV oglądam program "Wiem co jem" czy coś takiego - na TVN Style - tam kobitka opowiada na co zwracać uwagę kupując żarełko, każdy odcinek o czym innym. No i o parówkach też było. A w Lidlu to zdaje się w ogóle porządne mięska mają - sprawdzałąm składy wędlin - ostatnio mam takiego konika - czytanie z czego składa się jedzonko.

Majuska
pewnie chłopaków wita :)

Ja dzisiaj gotuję zupkę z jaśka - mój P bardzo lubi, ja zresztą też, szybko się robi, nauczyłam się od babci i smakuje tylko ze świeżym jaśkiem.
Zabieram się za jakąś robotę, bo straciłam pół dnia :)

Miłego popołudnia :)
 
Czesc dziewczyny,

pani na rurze - hm... wlasciwie to nie wiem, mam mieszane uczucia zgrozy i podziwu. Powiem szczerze ze nawet przed ciaza, wazac ok 55 kg to bym sie tak po tej rurze nie wspiela. Nawiasem mowiac u nas pelno takich obfitych pan i panow, a nawet jeszcze wiekszych, o czym pewnie wiecie. Ale nie widzialam jeszcze zeby kiedys taka potezna kobieta prawie rozebrana robila taniec na rurze.

Basiu - ja bez przepisow gotuje przewaznie, ale to nic trudnego. Szoruje buraki, nie obieram, jak sie upieka skorka schodzi jak rekawiczka. Potem wrzucam do miski, polewam troche olejem i mieszam zeby sie wszystkie obmoczyly. Potem zawijam w folie aluminiowa wszystkie razem, taka koperte robie, i do pieca na ok godzine, poltorej, zalezy od wielkosci burakow. Jak sie upieka, to sciagam skorke pod kranem z zimna woda - zlazi sama.
Potem je kroje w taka duza kostke. Biore jakas salate zielona, u nas sprzedaja taki miks gdzie jest rukola, mlody szpinak i inne takie "baby lettuce", ale zwykla glowiasta salata, albo debowa swietnie sie nada. Tylko nie lodowa moim zdaniem. Mieszam salate z sosem winagrette i potem wczucam te pokrojone buraki (tez troche polane sosem), ser feta i orzechy wloskie. To taka klasyczna wersja, ja czasem dodam pomidory, albo pokrojonego w plastry ogorka, albo biala fasole z puszki, albo awokado, co mi pod reke wpadnie.

misia - ja na razie, przynajmniej do krzywej cukrowej, sie nie martwie indeksem glicemicznym. Poki moge to sobie uzywam, bo moze mi wkrotce zabronia, kto wie...

alamiqa - no wlasnie to tez moj ulobiony styl gotowania, wczucic wszystko do jednego garnka i niech sie dusi :-). Na dodatek takie wlasnie dania smakuja lepiej na drugi dzien, wiec jak trzeba ugotowac na 2 dni i jesc odgrzewane to nie ma problemu.

Majuska - mi sie wydaje ze jak nas od czegos odrzuca, to wlasnie nasz organizm mowi nam zeby tego nie jesc. Nie stresuj sie. U nas mowia zeby nie jesc czesciej niz 2-3 razy w tygodniu, szczegolnie tych duzych morskich, bo zawieraja rtec.
 
Barbara, szczupak, sandacz, brzana - obleci. Tyle ze tutaj nic takiego nie dostaniesz. Karp, leszcz itp. - wylacznie na mielone. Mialam swego czasu wedkarza w rodzinie - wujo przyjezdzal regularnie nad jezioro, byl ambitnym wedkarzem, ale sam ryb nie jadal, wiec byly dostawy naprawde fajnych rybek.
Oj, Ewa, ja bym nawet do rury nie podeszla bo nie mialabym pomyslu co dalej... Kobitka ruch i sprawnosc ma bez zarzutu, jedynie co do "ogolnych wrazen estetycznych" mialabym zastrzezenia. Z drugiej strony, jesli ona tutejsza, to od sredniej krajowej raczej nie dobiega.;-) Poza tym Anglicy chyba nie robia problemu z oponek i zwisow - nie probuja tego maskowac, nie tuszuja ciuchami... Maja luz.
 
cześć dziewczyny,

i ja do takiej rury bym nie podeszła bo nie wiadomo co dalej:) he a szkoda, żałuję że nie miałabym pomysła:-D
mi ostatnio dla odmiany dokuczają hormonki, no ryczę dosłownie na zawołanie - dzisiaj to już z 4x no np leję rano wodę do wanny i co.... ryczę!! Jezu oszaleć można!! A podobno 2 trymestr to taki spokojny....a może w trzeci weszłam od razu bez drugiego
poza tym chyba takie "stare baby" to już nie mają hormonów!!! więc co to ??? macie też tak?

ja rybki lubię też i to właśnie te slodko i drapieżne
Basiu a czy cukrzyca ciążowa mija po porodzie od razu czy jak to jest?

Majuska jak tam chłopaki - pisz tu szybko
 
reklama
Ja od rana w sumie " latałam ", najpierw byłam po auto u mechanika, okazało się, że nie było nic naprawiane, bo rano "cudownie ozdrowiało", czyli po prostu zapaliło bez problemu, no i umówiliśmy sie, że na razie nie szukamy dziury w całym, jak sie akcja powtórzy to cos będziemy kombinować, a potem pojechałam pozałtwiać parę spraw, między innymi zaliczyłam szmateks ( musze się leczyć chyba ) - jakie cudeńka znowu były to szok :)))
Na razie nie witałam się za bardzo z chłopakami, bo w nocy wrócił tylko syn busem i do tej pory śpi, a mąż musiał jechać prosto do roboty do Gliwic i wróci dopiero w piątek, tyle co pogadaliśmy długo przez telefon na krajowej taryfie :)))) Mówił, że ledwo żyje bo maksymalnie chcieli wykorzystac czas, więc latał jak szalony, z wileu rzeczy które mieli okazję zobaczyć, najbardziej rzuciła go na kolana i doprowadziła do opadnięcia szczęki msza z chórem gospel....podobno kosmos!! No i zakupy dla dzidzi zrobił...pokaże Wam na fotkach jak juz dojedzie do domu ;)
Ciekawe jak tam nasza misia dzisiaj ???
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry