Heloł. Kawę to dziś przegapiłam, pokątnie wypiłam i w samotności.
I tak:
Axarai - w kwestii BLW ( chciałam napisać BARF-u - haha!) - nie jestem pewna, czy długie cycowanie ma znaczenie, bo Maksa odstawiłam dosłownie przed chwilą, a z dużymi kawałkami jedzenia radził sobie świetnie już od dawna. Teraz doszedł do etapu jedzenia jabłek w całości, już nie chce ze mną na spółę, zabiera jabłko i nosi się z nim pół godziny, ale zjada do spodu. Ogryzek daje psu. Za to dziś biedak pogryzł sobie paluszki, jedząc ryż łapami.
Verita - gratulacje! A ślub w ciąży to ja brałam i jest fajnie.
Majuska - czkawki ze śmiechu dostałam od tego psa w betonie i całej reszty. Ty masz teraz pełnię sezonu na robotę, nie? Wszyscy strzygą na wiosnę - i dobrze! A ten beton to ja chcę zobaczyć, wrzuć jakąś fotę!
Malfi - super, że masz taki entuzjastyczny nastrój! To niech Ci tak zostanie do końca ciąży, a potem niech będzie jeszcze lepiej.
Misia - najsampierw to mnie zabiłaś tym Raszynem i się oderwać od tego nie mogę... A po wtóre - jogurt naturalny moja mama robi z mleka ekologicznego, do tego owoce świeże albo z mrożonki i takie je Maksio. Bez dodatku cukru, z reguły. Jeszcze bardziej od danonków mnie przerażają te malutkie jogurciki dla dzieci - to nawet nie musi być w lodówce, ma chyba 6 m- cy trwałości, po prostu plastik fantastik.
Marzeno - bardzo przedsiębiorcza ta Twoja królewna, nieźle daje czadu jak widać. I tak trzymać.
Zoyka - Jula modelka. Śliczną ma czapeczkę i bardzo twarzową.
Ollena - mam nadzieję że Mia szybko się zaaklimatyzuje.
Andzike - zamek Książ - ech, sporo tam mojej krwawicy. Ale w sumie z sentymentem wspominam, nie powiem.