O, rany... Ale sie porobilo. Czemu podlinkowalam? Bo mnie wkurzylo na maksa. Chrzanic czy katolicy, czy nie katolicy - LUDZIE po prostu. Nie ksiadz, nie dzieci, a rodzice. Mnie tam rybka ze katolicy akurat, bo nie o religie mi tu chodzilo a o fantastyczna hipokryzje - kiedy mowi sie o milosci blizniego, kiedy dzieci biora udzial w czyms, co jest jakby kwintesenscja milosierdzia (NIE CHODZI MI O ASPEKT RELIGIJNY, STRICTE WYZNANIOWY, A O ZNACZENIE DUCHOWE I WYCHOWAWCZE), rodzice wyskakuja z pomyslem wyobcowania jednego dziecka bo... zle by wyszly zdjecia?? ZOYKA, moje nieco mniej sprawne fizycznie dziecko chodzilo do normalnej klasy. Zanik miesni spowodowal zaburzenie chodu, to bylo widoczne, poza tym dzieciak normalny, psychicznie nawet ponad przecietna... To nie on uczyl agresji, nie on histeryzowal. To jego wyzywali od pedalow, popychali, szturchali, nazywali (to ta lepsza wersja) lamaga. To te zdrowe dzieci stanowily problem.