reklama

Ciąża po 40

Zoyka przykryłabym obiadek folią lub jakims talerzykiem i jutro podała odgrzane z mikrofali..jak nie zje to pojutrze znowu:-D:-D

Misia ..5 lat..umarłam:-D:-D

U nas dzis solary zamontowali, to nic, że mi ściane w garderobie skopali bo wychodzili tamtędy na dach:wściekła/y: Paćka urzędowała razem z ekipą i jednego z panów upatrzyła sobie na ofiarę do kopania z nią piłki..musiał:-D
 
reklama
Hej młodzi wyjechali:tak:.Zoyka no właśnie ten dowcip do sytuacji obiadowej pasuje jak ulał.Mąż w domu sam bo żona wyjechała na dłużej zagląda do lodówki i widzi obiad zamyka lodówke ze wstretem o fuj kasza na drugi dzień zaglada do lodówki widzi talerz i mówi zqamykając lodówkę o fuj kasza na trzeci dzień otwiera lodówkę :Łał kasza!:-D.Nie mam weny coś na kompa w sumie nie wiem jakas rozlazła się zrobiłam pobyt"dzieci" mnie osłabił doszczętnie i tak zachowywali sie o niebo lepiej niż w zeszłym roku .Jakoś nie czuję się babcią myślę ,że jak by za kilka lat wnuczek kolejny się trafił może bym już się potrafiła wcielić w rolę babci na razie jestem tylko mamą:tak:
 
Azula - dobre :)

Obiadek wylądował w koszu. Pan mąż w kebabowni nie byl bo jak wróciłam ze skłepu zniknął sloik zimnych nóżek w galarecie :)))
 
no i wyszedł :-D sernik na OKO.
spód z zapomnianych biszkoptów(nasączone sokiem), na to mascarpone ukręcony z serkiem homo o smaku waniliowym i żelatyną na oko i na to warstwa jagód (jagody + kilka łyżek wody + 2-3 łyżki cukru - podgotowałam, dodałam galaretkę cytrynową). Wywaliłam na masę serową, widelcem przemieszałam - żeby w masie serowej były mazaje jagodowe.
Stężało i smaczne :-D :szok:
 
pan monsz zjada 2 kawałek :-D ooo udał się po kolejny kawałek do kuchni :baffled: jak tak dalej pójdzie to do jutrzejszej kawy nic nie zostanie.
w przyszłym tygodniu będzie wariacja nt. tiramisiu - jagody będą na biszkoptach, potem masa, biszkopciki i masa jagodowa ? zobaczymy :-D
chociaż teraz jest sezon na brzoskwinie, morele to może jakaś wersja zapiekanych ?
 
Witajcie niedzielnie :-)

Rechoczę od rana razem z J. Julaśka skakała po kanapie i się zachwiała . Łapiąc równowagę złapała za kaktusa. Od godziny mamy jazdę. Najpierw wielkie łzy i wyciąganie igiełek. Teraz leży w raczkami w górze i moduluje głosem płacz. Nie mogła wejść sama na sofę bo trzymała paluszki tak, jakby dalej miała tam milion kolców.Jak się podnosi z plecków to też raczki wyciągnięte i jeden paluszek najmocniej sterczy jakby miała tam jeszcze kolec.

Normalnie jaja.:confused:

Ona potrzebuje współczucia .:szok: Jak się zachowywać ?

Aktorka z niej. Jednak jeśli będę kolo niej latać i żałować to stwierdzi ze warto tak symulować w przyszłości bo mama z tatą się przymilają.

Zobacz załącznik 573158
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
No kaktusa tez mamy za soba na klatce schodowej daliśmy na lato kwietnik tam też jest ogromny kaktus .Amelka schodząc ze mną dotknęła go kiedyś oczywiście ukłuł i teraz jak przechodzimy grozi mu paluszkiem i woła nienienie:-):tak:,a Julka może już tak zawzięcie nie będzie skakała ,a te jej rozstawione łapki z rozcapirzonymi paluszkami faktycznie świetne:-D
 
reklama
Witajcie niedzielnie.
Współczuje Julce nic przyjemnego :-( u nas jak się Kubula pokiereszuje to zawsze obolały element całujemy, ostatnio - będąc u teścia uderzył się w kolano - rozejrzał się i... pocałował się w kolanko :-)
Była w galerii - piankowe sandałki z beppi są od rozmiaru 20 - tylko nie pamiętam po ile są :-D 34 ? 43 ? tak jakoś :-D Kubula ma ich rozmiar 23/24. Mogę nabyć i przesłać.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry