reklama

Ciąża po 40

etam,etam... Julka była, jest i będzie grzeczna. Ma swoje momenty ,ze ma jazdy ale co tam. Miałam akcje w sklepie Smyk kiedyś, była akcja na plaży dwa razy gdy chcieliśmy inaczej niz Julka, była akcja na placu zabaw dzisiaj i ostatnio. To sa incydenty. M się dzisiaj wściekał bo Jula szła nie tam gdzie on by chciał żeby szła. Potrafiła nagle skręcić z chodnika na ulicę albo nagle z chodnika wejść na trawnik i rwać trawę albo uciekać tacie albo chować się. ..itd itd. W piaskownicy tez niszczy dzieciom babki, chce ich piłkę albo rowerek. To normalka.

O buncie dwulatka słyszałam. No czekam. :)

Mój mąż miał w ogródku rodzynki na krzaczkach to jest hit :)
 
reklama
Majuska akcja z dziś, niestety dziecko poznało mnie i pokrzykiwało radośnie: mama, mama...
pytam: idziemy do domu
Kubula: NIE
ja: a pójdziemy do Tomka ? pewno ciuchcia chce pojeździć po torach :-D
Kubula: tak
wiec wykorzystałam moment, Kubule za fraki - oczywiście pożegnał się z każda panią podając rękę, przysyłając buziaki i na koniec machając :-D ale w domu już tak słodko nie było.
Kuba nie niszczy babek, nie sypie w oczka piaskiem - jeszcze. Wszystko przed Tobą Zoyka.
Przypomina mi się moja Koleżanka Ania i jej Zosia (aktualnie lat 14). Ania też się naczytała o tym buncie i nie mogła się nadziwić jak to tak, bo jej Zosia jest grzeczna ... do czasu :-D chyba każde dziecię ma taki etap a my musimy to przeżyć i nie ubić :-D
Zoyka opowiadaj o tych rodzynach :-D
 
Misia - gadaliśmy o rodzynkach w owsiance. No ja z,e zdrowe itd a M na to : pewnie myślisz ze rodzynki to suszone winogrona? Ja: no jasne. M: bzdura, rodzynki to rodzynki. Rosna na krzaczkach. Wiem bo kiedyś ojciec hodował i mieliśmy swoje w ogrodzie.
No to Wikipedia i jadę.. i pokazałam ze to odmiana winogron itd. A on swoje,ze owszem sa te podorabiane z winogron ale oryginalne to są nie winogrona tylko rodzynki z krzaczków.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Powiem Wam, że ja nie moge opanować Alinki - w czasie tych wakacji ktoś mi chyba dziecko podmienił. Buntuje się, wszystko jest na anty, robi to, co sama chce, a nie to o co się ją prosi. A najgorsze, że zaczęła popychać i bić inne dzieci - niestety i Kubula się wczoraj załapał na atak siostry. Siedział w przedpokoju, a ta podeszła do niego i go popchnęła (na szczęście nie mocno), ale mały się przewrócił i uderzył główka o podłogę. Chyba mamy następną próbę charakterku.... jak jeszcze Kubuś do niej dołączy, to chyba środki uspokajające na będę.

Zoyka - wiesz co, moze i ma rację, jak winogron wysechł na krzaku, to może i jego tata zrywał już nie winogron, tylko rodzynki.
 
Zoyka piękna opowieść :-D
Mój m. nie wiedział że winogrona = rodzynki, przetestowałam go - ale przyjął do wiadomości.
Katrina to chyba pierwsza fala - laska z pracy ma 6 letnia córkę chyba też zostało podmienione. Była ostatnio z nią w pracy i się zadziwiłam - ani dzień dobry, ani spadaj... no nie TO dziecko.
 
Katrina , nie. On opowiadała ze je suszyli :)
Nie wiem co to było,ale juz kilka razy nazywali rzeczy inaczej niż ja nazywam. Np pierogi ruskie (wszyscy wiedzą ze to ziemniakami z serem) u nich ruskie to boczkiem i bez ziemniaków a z serem.
Bób jedzą z łupinkami.Kiwi tak samo :)
 
reklama
Zoyka - u nas w garmażerce (w Polsce oczywiście) były pierogi ruskie i po zbójnicku - czyli podobne jak ruskie, tylko dodatkowo z boczkiem, ale chyba ziemniaki tez tam były,

A bób... wole bez skórek. A najlepiej to bez bobu, bo potem trzeba sobie rurkę wentylacyjna montować, albo rano bardzo ostrożnie odkrywać kołdrę.

Kurcze, ale mnie teraz toto na buzi swędzi - wiem, goi się, ale muszę ostro ze sobą walczyć, żeby nie dotknąć, bo jak dotknę to boli.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry