reklama

Ciąża po 40

No to rzeczywiście fajnie masz Kłaczku ;) W dzień to pół biedy, ale takie wycie w nocy to nic przyjemnego. Oby to nie potrwało zbyt długo. A tam, ja bym mogła jeszcze pochodzić w ciąży tylko nie w ostatnim miesiącu - takie małe zastrzeżenie :)
I nie strasz kochana dziewczyny :) Zoyka, Ty już chyba jesteś po jakichś badaniach, bo piszesz, że póki co jest w porządku. I tak zostanie - zobaczysz :) Ja też dopiero pierwsze dziecko będę rodzić, i już tuż, tuż. Tobie też zleci - a wiesz już czy chłopiec czy dziewczynka? Czy na razie się maskuje?
 
reklama
Dziękuję za ciepłe przyjęcie :-)
Jestem po badaniach przezierności karku. Wyszło 1.3 i lekarz mi powiedział ,ze mimo mojego wieku nie ma absolutnie potrzeby robić innych badań. Powiedział ,że test pappa szkoda pieniędzy bo on am najnowsze usg i wystarczy to co widzi. Badania z krwi, hormony etc też mam książkowe.

Jeszcze nie znam płci. Mam wizytę 19 września więc liczę ,ze już mi lekarz powie. Do tej pory nie sprawdzaliśmy tego. marzymy o Julce :)
 
To super wyniki, gratuluję :) Nie martw się już tylko ciesz. Jeszcze usg w 20 tygodniu pewnie potwierdzi, że wszystko jest w najlepszym porządeczku.
A my - trzymamy kciuki za Julkę :)
Czy Ty wiesz, że my dzisiaj mamy swoją 2 rocznicę ślubu? Tylko tydzień różnicy :)
 
Ale ja lubie postraszyc, byle nieszkodliwie.:-D
Zoyka, luz... Mnie na pierwszym scanie nie zrobili NT i bylam wsciekla jak diabli bo na pierwszej wizycie u poloznej wyraznie powiedzialam ze chce miec badania pod katem trisomii. Z tym ze tu robia tylko trisomie 21, reszta jakby ich nie obchodzila. Ok. Ze scanu widzialam co z przegroda nosa, ale przeziernosci nie mialam a to podstawa. Zrobili za to PAPPA - myslalam, ze jak sobie poskladaja do kupy pozostale parametry (moj wiek i moja nadwaga) to wyjdzie jakies dno i metr mulu, a wyszlo 1:8300. I tak do drugiego scanu robilam bokami, ale juz mniej. Okazalo sie na scanie ze wszystko wyglada ok, ze mamy synka i cala panika byla bardzo interesujace, ale absolutnie zbedna czego i Tobie zycze.:tak:
 
71barbar :zawsze chciałam we wrześniu wyjść za mąż. Z moich marzeń udał się tylko wrzesień.Wtedy padał deszcz, limuzyna się spóźniła, świadek nawalił i na ostatnią chwile wzięliśmy innego etc. Teraz się śmieję z tego. W chwili ślubu byłam szczęśliwa i nadal jestem choć nie było jak sobie wymarzyłam i jak radziły koleżanki.

kłaczek: też mam nadwagę ;-) i brzuszka nawet nie widać tak się schowało :) Muszę sobie pogadać o swoich obawach bo z mężem nie mogę ( mówi że mnie zapisze do psychiatry ,ze mam negatywne myśli ) :)
 
Bo to tak czasem jest, najlepiej potrafią zrozumieć osoby w podobnej sytuacji :) Ja z moim P nie mogę na przykład pogadać o tym, że boję się trochę porodu (choćby tylko dlatego, że to jedna wielka niewiadoma ;)) bo on ma jedną odpowiedź - nie martw się, zobaczysz będzie "plum" i już ;)
No ja bym tak chciała, ale róznie może być ;)
A wspomnienia ze ślubu masz rzeczywiście nieciekawe, chociaż po latach takie przygody się fajnie wspomina. Ale dopiero po latach, pewnie dwa lata temu miałaś niezłą nerwówkę.
 
hej Dziewczynki :-)
spacer prawie 3 godzinny ale muszę wykorzystać słoneczko bo potem tylko balkon zostanie :-(
i ogólnie jestem załamana ... krawężniki za wysokie, brak zjazdów dla wózków - a jak już są to albo złej szerokości albo pod takim kątem że nie wiem jaką techniką mozna tym zjechać / podjechać...
Pomijam sklepy :-( mieszkając w centrum nie mogę iśc z wózkiem do swego ulubionego mięsnego ani piekarni :-( w sumie mam jeden warzywniak, jeden mięsny - za którym nie przepadam i 1 drogerie... dobrze że do mej ulubionej kawiarni mogę wjechać wózkiem - ale tam akurat jest znaczek: miejsce przyjazne matce (?) tylko że w łazience przewijaka nie ma :-(
Pierońskie schodki - jeden można pokonać ale jak jest schodek + próg to już nie jest tak łatwo ... pomijam że najczęściej to 2-3 schodki. Wiedziałam, że dobrze nie jest ale jeżdżac wózkiem po mieście na własnej skórze przekonałam się, że jest tragicznie :-(
a na 17:30 idę do fryzjera :happy:
 
Czesc dziewczyny,

a mnie dopadl najgorszy atak alergii od 20 lat chyba. Nie chcialam brac zadnych lekow, ale po 24 godzinach meczarni gdzie nic nie pomagalo poddalam sie i lyknelam sobie claritin, czyli loratadine. I jeszcze kupilam sobie taki "neti pot" i przeplukalam nos, i wiecie co, to chyba pomaga.

Zoyka - witaj, ja mialam biopsje kosmowki, czyli diagnostyczne badanie genetyczne i dalej stresuje czy wszystko ok. Bo moze pomieszali wyniki, i dali mi kogos innego... Wiec dobrze wiem jak jest. USG jest teraz na takim poziomie, ze jak cos by bylo z dzieckiem nie tak to wyjdzie na zdjeciu. Jak ci na usg wychodzi wszystko ok, to raczej jest ok.

Tak jak ty i Basia ja tez bralam slub we wrzesniu. I tez lalo przez 3 dni przed, a slub mial byc na zewnatrz, wiec obgryzalam paznokcie ze stresu. Ale w dzien slubu przestalo padac, i moze slonce nie wyszlo ale calkiem byla przyzwoita pogoda.

klaczek - jak po huraganie?
 
Ewunia, no wierzyć mi się nie chce, że takie myśli Ci chodzą po głowie. Nie można tak - musisz wierzyć, że jest ok. A właściwie to nawet wierzyć nie musisz, bo masz na to twardy papier :) Kochana, proszę mi się tu zaraz rozstać z takimi myślami raz na zawsze :) A na ślub to mieliśmy pogodę wymarzoną - ładnie i bez deszczu ale i bez dzikich upałów - lepiej nie mogło być ;)
Misiu, no takie są polskie realia niestety - wszystko się poprawia, ale bardzo powoli. I nie ma się co łudzić, że w dużych miastach jest pod tym względem lepiej, bo nie jest.
Wracaj do nas od tego fryzjera jeszcze piękniejsza :)
 
reklama
No, to ja akurat pogadac o swoich strachach moge i zawsze Rajmund mi mowi ze bedzie dobrze. I on to mowi z takim przekonaniem, ze nie da sie nie uwierzyc. A przeciez wiem, ze "pod skora" on tez sie boi... Mamy taki bagaz ze nie mozna sie nie bac.
Ewa, u nas dalej dmucha i powiedzialabym ze sie wrecz rozkreca. Zachmurzylo sie i wiatro podrywa nawet drobne kamyczki. Solidnie zasuwa.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry