Melduję się z zasypanej śniegiem Warszawy...

oczywiście korki ogromne dziś były, połowa kierowców nadal na letnich oponach, co poniektórzy zapomnieli jak się jeździ po śniegu, dziś jeden bałwan wyjechał mi metr od maski, gdybym nie jechała 20km/h to miałabym pięknego dzwonka...

Okazało się, że wcale nie jestem taką blondynka jak myślałam i nie zostawiłam samochodu na światłach

P. w czwartek rano pojechał odpalić kijankę, okazało się, że akumulator jest naładowany w 100%, to nie był problem z rozładowanym akumulatorem, tylko zrobiło się jakieś spięcie w elektryce i samochód zwariował

Nadmienię, że zaraz po kupnie wstawiliśmy kijankę do elektryka, który miał wszystko posprawdzać, jak widać kolejny rewelacyjny fachowiec

w każdym razie wczoraj samochód odpalił bez problemu, a jutro P. jedzie pozbyć się immobilisera i sprawdzić raz jeszcze czy gdzieś nie robi się jakieś przepięcie, które powoduje takie atrakcje...
Flo - w swoim głównym projekcie nadal jestem w zielonej fazie, ale w tym tygodniu miałam dodatkowe rypanko, które zaczęło się żółtym kolorem i kończyło dzisiaj

wczoraj wróciłam do domu o 21, dziś też później, ale wszystko się udało i mogę spokojnie zacząć weekend:-)
majuska - Paćka bardzo elegancka :-) wcale jej się nie dziwię, że nie miała ochoty na zdjęcia z Mikołajem

dużo zdrówka!
kłaczek - no to mieliście atrakcje...

dobrze, że wszystko dobrze się skończyło, nie zazdroszczę przeżyć, ale jak widać Karol nawet w sytuacji zagrożenia potrafi sobie zorganizować atrakcje
katrina - biedna Alinka, szalała, szalala i się doigrała...
Zoyka, azula - widać, że dziewczyny zadowolone z prezentów :-)
U Kacpra też był Mikołaj i przyniósł mu jego własną osobistą skrzyneczkę z narzędziami

jest moc!
Zobacz załącznik 597918