reklama

Ciąża po 40

Hejka wieczorne :-) padam na ryło :sorry2:

Zoyka, a czy Ty zasnęłabyś u kogoś na kolanach ?? Musisz się sprężyc i wdrożyć mnóstwo zmian w Waszym planie dnia , albo niestety będzie nadal tak jak jest, czyli Julka ma Was owiniętych wokół palca ;-) I ja Cie nie namawiam do tego na siłe, bo może Ci to odpowiada, że rano sobie możesz pospać itp.;-), ale jak chcesz coś zmienić, m.in. odzyskać wolne wieczory ( co się zharowanej matce należy jak psu buda:-D ) to musisz przedsięwziąć stanowcze kroki. To że rano za długo Julka śpi to raz, a dwa to powinnaś znaleźć jakąs jedną godzinę ( u nas 19.30 ), o której zaczynacie układanie do snu, wypracowac sobie jakiś rytuał, który powtarzasz codziennie, u nas jest to kolacja, zabranie maskotek ( tzw. dzieci ) na górę do kąpieli, kąpiel, czytanie Puchatka i picie kaszy u mnie na kolanach owinięta w kocyk, potem wkładanie dzieci do łóżeczka, okrywanie kocykiem, buziak, gaszę światło i koniec dnia, ma spać, jak ma fanaberie, to mówię, że sory, ale ja chcę spać i ide do siebie bo tam jest spokój i cisza, no to się drze, po chwili darcia wracam, ona już wtedy raczej siedzi cicho , żebym znowu nie wyszła, kręci się wierci i zasypia. czasem zasypia bez fanaberii. Paćka ma swój pokój i łóżeczko ze szczebelkami, na razie nie planuję wymiany tego sprzętu. Julka musi mieć swoje zaciszne miejsce do zasypiania, jeżeli śpi na normalnym łózku to po prostu w nim musi zasypiać i tego ją musisz nauczyć, oczywiście, że będzie to kosztem schiz, histerii itp., ale nie możesz popuścić. Jak nie ma łóżeczka ze szczebelkami, to zamykaj ją po prostu w pokoju i zakazuj wyjścia, w końcu zakuma. Bez konkretnej akcji wciąż będziesz miała taki cyrk jak masz.

Flo..cudowna sesja:-)

Andzike piwo czy wino łoisz?

Aniu nie wiem co jest, ale Paćka tez jest bardzo skrupulatna w domykaniu wszystkiego co się da:-D, łącznie z bramką na schody, która nie wiem po co jeszcze stoi, bo Paćka ją otwiera i zamyka jak ma ochotę ( rozwalona jest ), chyba służy tylko do zamykania w ramach skrupulatności Packi :D
 
Ostatnia edycja:
reklama
Majuska - wino :-) chorutka trochę dziś jestem, więc się leczę :-D
Zoyka - u nas też tak jest, że ok. 19.30 kolacja, potem jeszcze chwila zabawy, przytulania, potem P. leje wodę do wanny i przejmuje Kacpra - jak już w sypialni jest zapalona lampka księżyc to dla Kacpra znak, że pora snu zbliża się nieuchronnie... :-D
I absolutnie nie jest tak, ze on codziennie idzie, kladzie się i zasypia bez protestów - czasem to trwa z 20 min i więcej, Kacper się drze, ale jak już wszedł do sypialni to znaczy, że ma iść spać :-D
A mega schizy i histerie przerabialiśmy przy całkowitym odstawianiu od cycka - wtedy darcie przez 3 dni było takie, że naprawdę miałam lęki, że sąsiedzi będą na nas podejrzliwie patrzeć :-D
 
U nas było zawsze tak,ze o 20 było kapanie i butla i ok 20:30 Julka zasypiała. Wstawała o 8. Drzemka ok 13.

Od zmiany czasu drzemka się przestawiła i jest o 15 ok 1.5 -2 godz. Kąpanie jest nadal ok 20 tylko,z epo kąpaniu i butli Julia ożywa.

Majuska
- to nie ja biorę Julkę na kolana tylko ona mi się tam laduje . Siedzieliśmy po cichu i po ciemku godzinę. Ja siedziałam z wyciągniętymi nogami a Julka na pól leżąca u mnie na kolanach. Trwało to ponad godzinę.

Julka ma drzemkę zazwyczaj u Babci. Moja Mama je śniadanie o 12 i tłumaczę jej ze Julka powinna jeśc obiad przed spaniem bo to juz 15 a nie po wstaniu o 17. Jak grochem o ścianę.

Rano sama nie mogę sie zwlec . Julka zasypia ok 23 wiec zaczyna sie moj czas. Chodze spac ok 1.
 
Zoyka, owszem Julka CI się ładuje n akolana, ale Ty wyrażasz na to zgode, masz jeszcze wyjście nr 2 : nie wyrazić na to zgody. Poogladaj trochę np. Zawadzkiej, dzieci musza miec określone granice swoich zachowań, jasno i wyraźnie zakomunikowane, nie jest to dla nich żadna tragedią;-) Tym bardziej, że nie żądasz nie wiadomo czego, tylko udania się do snu o godz. 20. Ja za dzieciaka byłam po dobranocce kładziona i koniec , mialam spać, było to dla mnie normalne, nie wspominam tego wogóle jako jakiejkolwiek traumy;-)
 
Majuska staram s ie ze sobą walczyć. Ciągle z Marsem o tym rozmawiamy. To on miał byc tym twardym i stawiać granice a teraz mówi" no tak bardzo ją kocham ze nie potrafię odmówić"
 
Zoyka - akurat nie jestem fanką pani Zawadzkiej ale ma racje: granice muszą być jasno i wyraźnie postawione. To że TY stawiasz granice i czegoś wymagasz to nie znaczy że Julki nie kochasz !!!!
U nas tez to ja robię za złego glinę. A poza tym uważam, że wszelkie przesuwanie granic wynika z naszego lenistwa, a dzieci to momentalnie wykorzystują :-)
 
reklama
Kawa dla wszystkich !!! na mój koszt !!! :-D

Wstałam jak koń po westernie..mam PMSa, ale musze do przytuliska, potem do gabietu, potem mam mopa do strzyżenia, potem przyjeżdżają ludzie zaadoptować psa , a potem to juz będzie wieczór i umrę:confused2:

Zoyka no dokładnie tak jest, odpuszczamy bachorom bo sie nam czegos tam nie chce, bo kosekwencja wymaga od nas jakiegos tam spięcia się w sobie, a my akurat mamy zły dzień, nic nam sie nie chce itp. a bachor od razu to wie i wykorzystuje:-D Trzeba się zawziąć i nie dać się. To są dopiero początki, co będzie potem? gnojki uczą się w pewnym wieku kłamać, kombinować , to dopiero trza mieć sprawny umysł, żeby dusić wszelkie takie akcje w zarodku;-)...no i ten wspaniały dzień, kiedy gnój kończy 18 lat i Ci oznajmia, że teraz to Ty se możesz, bo on już jest pełnoletni:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry