Witam przy porannej kawce
Majus, ja dobrze się czuję na fotelu w pozycji półleżącej, bo na spacerze to już trochę brzuch ciągnie w dół

Ale to nie znaczy, że bez przerwy siedzę

Ruszam się, tylko często odpoczywam. A Ty też już niedługo, więc pewnie brzuszek spory, co?
Ja dopiero teraz, bo wcześniej miałam ważną rzecz do zrobienia, opowiem Wam. Otóż, kiedy mieliśmy zamieszkać w naszym mieszkaniu - dwa lata temu - wymyśliłam sobie, że w łazience, za wanną będzie taka rynienka wypełniona kamykami i zamknięta od góry szkłem. Podobne mam w szafce przy umywalce. Facet, który robił nam łazienkę stwierdził, że oczywiście, bez problemu. Fajnie wyglądało, tylko, że coś po roku czy trochę więcej pod szkłem zaczęły się pokazywać krople wody, jakby zaparowało. Bo to ja tel do gościa i mówię jak jest, on, że nie mam problemu, poprawi. Przyszli, zdjęli szkło i dalej zakładać je od nowa. Na to ja nieśmiało, że w kamykach jest wilgoć i przecież znowu zaparuje. Młody, że to on zadzwoni do szefa. Zadzwonił i mówi mi że ta woda to ona wyparuje. Ja w śmiech i pytam którędy? On mi na to, że szef tak powiedział...

No dobra, ja się nie znam, ale mu powiedziałam, że jak mi zaparuje, to zaraz zadzwonię. Zgodził się i poszedł. Po jakimś czasie nie zgadniecie co się stało... No tak, znowu woda pod szybą. Poczekaliśmy trochę na bardziej spektakularny efekt czyli więcej wody i dzwonię. Miszczu raczył był się zdziwić, ale oczywiście przyjadą. Przyjechali, tym razem kamyki i rynienkę osuszyli, położyli znowu szybę i pojechali.
A za kilka miesięcy... powtórka z rozrywki. Ponieważ mam dość miszcza i jego teorii, zapytałam ojca, czy mógłby to jakoś porządniej zrobić. Zgodził się, tylko żebym zdjęła tę szybę i kamyki osuszyła. No i dzisiaj wydłubywałam silikon, wyciągałam kamyki (suszą się na balkonie, dosuszą się w piekarniku) i rynienka będzie schła, a za parę dni tata spróbuje to szkło tak umocować, coby już nie przeciekała woda.
Alem się upisała
Miłego dnia dziewczyny
