reklama

Ciąża po 40

Wanda niespodziewanie padla na sofie o 9 i drzemala poltorej godziny. Czeka mnie ciezki dzien bo wiadomo ze juz nie zasnie a od 17.00 bede ja trzymac na sile przynajmniej do 18.30 ze spaniem. Ech.... no i nie mam pomyslu na obiad. Chyba zrobie placki ziemniaczane bo jakos za mna chodza a biedronka uwielbia.
Majuska mozesz wywietrzyc bachora byleby sie nie nawdychala mroznego powietrza a gluty w nosie zamarzna :-p
 
reklama
Ania nie ma opcji zeby sie nie nawdychala mroznego powietrza, toz mroz jest ;-)
A Wandzia spala od 9 do 10.30? marzenie!
Mia wstaje np po 6 i nie spi do 19..... masakra jest z przetrzymaniem jej. Od 10.30 nie byloby problemu..no marzenie!
Dzis wstala o 7 i nie chce spac, w lozeczku sie tlucze i wola co chwile:/
 
stary mi takie kazanie jebnął , na temat związku mrozu z pogorszeniem się kataru, że mnie po prostu rozwala już, nie mogę go słuchać, takie pierdoły gada, podziękowałam mu za współpracę, mam w doopie spacery....

pobyt w pokoju starszej siostrzyczki zaowocował wykorzystaniem baterii jej lakierów do przygotowania wstępnego imagu na jutrzejszy bal karnawałowy:
DSCF6469.jpg
 

Załączniki

  • DSCF6469.jpg
    DSCF6469.jpg
    21,9 KB · Wyświetleń: 69
Hej,

Majuska a Packa sama sobie pomalowała te paznokcie ? :)

Moje podejście jest takie : dziecko przeziębione- nie wychodzę. Bo ? Bo osłabione, bo potliwe a spocone to szybciej się oziębi. Poza tym poniżej -10 się z dzieckiem nie wychodzi. Ale nie opatulam w domu, pod kocykiem nie trzymam, często porządnie wietrzę chałupę.
Julce leci z noska okropnie. Oczka szkliste , pod noskiem od wycierania zaczerwienione. Bidulka.

dochodzę do wniosku po tym co piszecie ze powinnam mieć zaopatrzona apteczkę domową na wypadek sraczki, stłuczenia, oparzenia i innych sytuacji. A nie mam bo apteka jest całodobowa czynna.

Majuska ten bananowiec zawsze wychodzi i jest dobry . Jak nie wyjdzie to zwalisz na pecha w dzisiejszym dniu. A poza tym gdzie Twoje podejście i życiowa dewiza mówiąca ze sama jesteś odpowiedzialna za swój nastrój ? :)

choinke rozebrałam tydzien temu. Tydzień stała i czekała az szanowny Pan ja wyniesie do piwnicy. Wczoraj matka zadzwoniła ze idzie do naszej piwnicy i żeby szanowny pan przyszedł z choinka. No to stwierdził ze teściowa nie będzie nim dyrygowała. Ja poszłam.
Chciałam żeby on poszedł i przyniósł gondole od wózka. Chce go wreszcie obfotografowac i wystawić do sprzedania. No to od rana chodzi i smędzi ze niedziela ze znowu cos wymyśliłam i ze ja zawsze coś na opak. I d00pa , znowu go nie wystawię.:baffled:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Drożdżówka upieczona i spróbowana: jak na tak robione ciasto wyszła genialnie :-D
jedyna uwaga: nie trzeba smarować w ogóle blachy jak się wykłada papierem (ja posmarowałam niestety masłem) no i pieczenie jak było w przepisie Ewy Wachowicz w 200 stopniach skończy się murzynkiem :-( na max 180 i ok 40 minut - sprawdzić a potem dopiec albo niech dojdzie (zależy od piekarnika).
Kubula stał się fanem kruszonki.
W apteczce mam plastry, waciki, środki odkażające, na gorączkę, na stłuczenia, na sraczkę, na brak sraczki no i ORSa :-D
 
Majuska - chyba Jakuby tak mają - mój też gada się do niego jak do ściany, ale jak coś sobie zrobi, a wiedział, że ma tam nie iść, to nawet nie piśnie.

Ollena - normalne objawy - od kilku dni mnie swędziały i piekły usta, ale opryszczka nie wyskoczyła, tylko z nosa mi się zaczęło lać, kichanko, a dziś katar już nie cieknie, bo konsystencja już nie ta, ale zatoki zawalone (a dopiero co skończyłam na nie antybiotyk). I głowa pobolewa.... noż kur...a żyć nie umierać. Kuba co kichnie to też mors pod nosem.

Zoyka - Ty masz pod nosem aptekę całodobową, ja nie - poza tym nie znam tutejszych leków tak dobrze jak polskie, pomijam fakt, że niektórych odpowiedników naszych leków tu nie ma po prostu. A co do specyfików np. po oparzeniu - ważne jest, żeby szybko zareagować, a czas jaki potrzeba, żeby pójść do apteki, odczekać i wrócić... chwile to trwa. Dlatego też na takie wypadki warto być zabezpieczonym. Inne - np. maść majerankową czy syropek możesz dokupić w każdej chwili.

Ollena - a co do spania Kubusia - on nie budzi się wcześniej niż ok. 9-tej, wtedy idzie spać ok. 13-14 na 1,5 do 2 godz. - teraz juz śpi tylko raz dziennie. Spać chodzą ok. 21-wszej.
 
Zoyka tutaj u mnie nie ma nocnych aptek wiec zawsze mam: plastry, gaziki odkazajace, cos na sraczke, cos na zatwardzenine, przeciwgoraczkowe, masc majerankowa, nasivin i syrop o kaszlu. Do tego obowiazkowo masc na odparzenia doopska.
W razie czego mozna kupic polskie leki w Doncaster, ale staram sie opanowac te angielskie bo apteke /czynna do 18.00/ w razie czego mam 15 min piechota od domu a do szpitala dwie przecznice :-D
 
Majuska - chyba Jakuby tak mają - mój też gada się do niego jak do ściany, ale jak coś sobie zrobi, a wiedział, że ma tam nie iść, to nawet nie piśnie.
QUOTE]

chyba Misia:-p

Zoyka ja jej pomalowałam te pazurki, ale była zafascynowana, dmuchała, suszyła:-D Oczywiście, że ja sama jestem odpowiedzialna za swoje nastroje, tyle, że nie zawsze potrafię sobie z nimi poradzić w 5 minut, nie zawsze znam prawdziwą przyczynę, nie jestem żadnym mistrzem Tao, Zen czy jakimkolwiek innym mistrzem, więc czasem się muszę dużo natrudzić, żeby se z własną psychiką poradzić...a komu mam się nie wyżalić ze swojego strasznego nastroju jak nie Wam:sorry2:
 
Hej
witam się z drugą kawą, musiałam, po tym jak zasnęłam usypiając Maksa :no:
Dziś nawet jakieś słońce przebłyskiwało, ale zimno jest paskudnie.

Jeśli już przy ciastach jesteśmy - musieliśmy rano gnać na zakupy, bo moja mama wczoraj wsypała do żółtek przeznaczonych na biszkopt kaszę mannę zamiast cukru. Okazało się, że nie mamy w zapasie kolejnych 8 jaj, więc pieczenie tortu odroczone na dziś.

Misia - my też już mamy za sobą pierwsze oparzenie. U nas to był kominek. Mówiłam, żeby nie ruszać, ale mały uparciuch chwycił za uchwyt do otwierania, a przy okazji niestety dotknął obudowy. Jak nie ma bąbli to używam sudocremu, mam przetestowany na sobie, bo ja jestem oferma i jak coś piekę to prawie zawsze mi się udaje poparzyć piekarnikiem.
Majuska - To inne oblicze Paćki! Takie bardzo kobiece...
Mam nadzieję że nastrój Ci się szybko poprawi.
Katrina - współczuję wirusa. Zdrowiejcie szybko.

Ja w zasadzie z leków to mam aspirynę, czasem coś przeciwbólowego ( dla Maksa nurofen, awaryjnie) , plastra nie mam, bo Dorota się nagminnie tnie przy pracy i oblepia. Sudocremu i linomagu nie zaliczam do leków.

Dzwoniła kuzynka, zaprasza do siebie - hurra!!! Odpada mi robienie obiadu dziś!

A, byłam dziś z bachorem w księgarni. Dostał kompletnego bzika, uciekał mi między regałami i stosami książek, rechotał demonicznie i pędząc przez księgarnię tu coś kopnął, tu coś strącił z półki, tu coś przestawił, przesunął, słowem siał spustoszenie i był zachwycony. Przegiął w momencie jak sprytnie wyciągnął pudełko z dołu całego stosu puzzli - ogromna piramida runęła na podłogę, ja się rzuciłam zbierać, a Maksio stał obok i współczująco głaskał mnie po głowie...
 
reklama
Flo dlatego staram się nie brać Kubula do sklepu :-D Ostatnie wyjście po koperek skończyło się zablokowaniem całej Biedronki :baffled: Ostatnio robimy tak że ja biegnę do sklepu po robocie a m. podjeżdza po żłobie po mnie i zakupy. Tylko, że w ubiegłym tygodniu zrobił się zastój w kasie i m. musiał Kubula wyjąc z auta :no::no::no: nigdy więcej.
Moja pediatra mówi, że jak temperatury dzieć nie ma to wychodzić !! jak jest słońce unikać spacerów bo coś tam się namnaża.
Końce myć podłogę :-( jedynie jak Kubula nie ma to mozna chałupe ogarnąć bo inaczej nie da rady NIC zmyć, odkurzyć itd. ...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry