• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Ciąża po 40

Ollena kupuję pierogi, a co, mam takie dwie ulubione pierogarnie i w nich kupuję, nie takie byle jakie, zresztą mnóstwo ludzi tam kupuje, zawsze jest kolejka, ja z tych co wolą nie robić i nie jeść, a kupić mogę, ale nie objadam się nimi bo ja antywęglowodanowa jestem;-)moja Kasia się zażera:-D

Zoyka przepis na tego bananowca to gdzieś był ?? bo mam na zbyciu banany akurat....
 
reklama
Majuska to Kasia jak i ja:-) dawniej jadlam obiad pierogowy i do wieczora juz tylko pierogi podjadalam. Teraz juz tylko na obiad fure i na tym koncze, zmadrzalam;-)
Patryk znowu zazyczyl sobie faworkow, oj jak sie ciesze ze polubial bo on anty-ciastkowy czy ciastowy, tylko szarlotke toleruje, rogaliki z dzemem i ewentualnie kruche a teraz faworki wiec hepi jestem:-) a ze z faworkami 5min roboty to moze jutro..:)
 
Ollena kupuję pierogi, a co, mam takie dwie ulubione pierogarnie i w nich kupuję, nie takie byle jakie, zresztą mnóstwo ludzi tam kupuje, zawsze jest kolejka, ja z tych co wolą nie robić i nie jeść, a kupić mogę, ale nie objadam się nimi bo ja antywęglowodanowa jestem;-)moja Kasia się zażera:-D

Zoyka przepis na tego bananowca to gdzieś był ?? bo mam na zbyciu banany akurat....

banany sztuk 3 podziabałam na papkę blenderem, piekłam 40 min na termoobiegu

CIASTO BANANOWE
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Ollena dobre miekkie ciasto pierogowe to tylko mąka + woda + szczypta soli .Wałkujemy dośćcienko można lepić ręcznie ale dobrze tez kupić sobie przyrządzik lepiarski.No a farsz to jak kto lubi i z czym lubi .Potem gotujemy we wrzątku jak wypłyną jeszcze parę minutek muszą się gotować wyciągamy jednego i sprawdzamy czy już dobry.Potem dobrze jest je przelać bieżącą wodą oblać masełkiem i smacznego.Nie lubię za bardzo ich robić ale jeść jak najbardziej;-)i wcale Ci się nie dziwie ,że się znięchęciłaś ja się kiedyś zniechęciłam do gołąbków i ich nie robię:no::-(,a tez je lubię
 
Azula golabki to pikus przy pierogach, i chwila roboty!
Btw robilam jak mowisz, tylko w przepisie mam jeszcze jajko. Wychodzi na to, ze ja dodalam za malo wody do ciasta i dlatego bylo za twarde. Wszystko inne dobrze robilam.
 
Ciasto na pierogi:
4 lyzki maki zaparzyc dosc cieplym mlekiem
woda
jajko
reszta maki
sol
Ciasto wymieszac razem zeby bylo miekkie ale do wyrobienia w rekach, trzeba pamietac ze zrobi sie nieco twardsze poczas walkowania gdy obsypujemy walek maka zeby sie nie przyklejalo.
Jesc lubie, robic nie cierpie :-D podobnie jak golabki, ale nie jadam gotowanych z sosem pomidorowym tylko zapiekane w piekarniku wiec troche wiecej pracy przy tym. W sumie moze zrobie w tym tygodniu? chociaz tutejsze mieso mielone jakies inne w smaku jest... za to jaki wybor gatunkow ryzu :-D
 
Anko ! Wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze!

Pierogi to objaw obłędu, gołąbki - ciężkiej depresji z myślami samobójczymi :-D
Dla mnie rzecz absolutnie niewykonalna. Zresztą tylko jedne gołąbki mi smakują, w wykonaniu kuzynki Adama, z grzybami robi i są przepyszne, ale ja bym wolała ulepić pierogi dla pułku wojska niż się użerać z kapustą.
Ciasto na pierogi robię wedle przepisu mojej babci - mąka + wrzątek. Niezawodne jest.
Andzike - tak myślałam, że on nie ma oczu. Tylko te okulary... co za perfidia, wyżreć gałki oczne spod szkieł :no:

Scena z dziś. Jesteśmy w sklepie ( duży hipermarket) ja coś tam gmeram na półce, nagle Adam pyta: a my mieliśmy kupić orzechy włoskie?
- no mieliśmy - odpowiadam i w tym momencie mój wzrok pada na nasz koszyk, w którym spoczywa dwukilowa torba orzechów włoskich w skorupach:szok:
- ale nie takie, ja potrzebuję 30 deko takich łuskanych...
- no tak też mi się zdawało, ale może zmieniłaś zdanie
- przecież ja tego nie wsadziłam do koszyka
-no wiem, Maksio wsadził.
Że moje dziecko zgarnia co popadnie a im większe tym lepiej i wrzuca do kosza na zakupy, to ja jestem w stanie zrozumieć. Ale czemu mój mąż podejrzewa, że ono to robi w uzgodnieniu ze mną?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry