Cześć,
U nas też wiosennie. Rano świeciło słońce i było z 10 stopni. Teraz sie zachmurzyło.
Misia u nas taki dom wariatów to codzienność. Noszenie skarpetek zamiast rękawiczek i do tego rożnego rodzaju nakryć głowy i okularów to standard.
Aniu - faktycznie Wandzia bardzo wiosenna .
Majuska juz dawno Ci pisałam ,ze jak dziecko chodzi do żłoba to ospa gratis.
Życie jest takie ulotne. Nie chciałam pisać wczoraj bo były ur Stasia.
Jak wracaliśmy z Koszalina zadzwoniła Mama z informacją, ze zmarła jej siostra.
Całe popołudnie spędziłam z Mamą w szpitalu na załatwianiu tego wszystkiego. To smutne. Nie spałam pól nocy. Oczy mam zapuchnięte. Ciocia miała 60 lat , nei dbała o siebie. Nie miała dzieci, była rozwódka. Jak 2 lata temu zostawił ja facet wpadła w depresję i piła. Piła tak bardzo,z e zachorowała na Parkinsona. Wtedy chciałam jej pomóc. Zaprowadziłam an terapię , posłałam do AA, chciałam zeby wyjechała na odwyk. Poszła ale trwało to krótko i nie dała rady. Ostatnie czasy poddała się. Tydzień temu myślałyśmy ze złapała wira jelitowego ...
Po kilku dniach wymiotów i biegunki zaczęła mieć problemy z oddychaniem. Mieszkała z Babcią. Babcia wezwała karetkę. W nocy ze środy na czwartek robili jej operacje żeby udrożnić jelita. Lekarz Mamie we czwartek powiedział ze stan jest krytyczny i żeby być gotowym na wszystko. Mieli jej udrożnić tchawicę... nie zdążyli. Migoatnie przedsionków, niedydolnośc układu krążenia.. reanimacja i koniec.
Jestem w szoku. Mama nieprzytomna. Byłam pewna ze ja podratują kroplówkami. Jeszcze niedawno była u nas na Wigilii przeciez.
Cóz warte życie. Dwie godziny jeszcze musiała leżeć w worku. Straszne.