Misia - psiuńcio dobrze, acz porzyguje troszkę. Wet do mnie zadzwonił po zabiegu i jako najważniejszą informację przekazał mi " nie miałem pojęcia, że on TAK CHRAPIE"... psiunio spał w pokoju zabiegowym, wet w międzyczasie przyjmował pacjentów w gabinecie i wszyscy ponoć chodzili żurawia zapuszczać co za pijany chłopiór rzęzi w zabiegowym :-)
A co napisałaś w mailu, jeśli można spytać? Trudno nie mieć dość, ale tu tak już jest, prawo sobie, państwo w państwie sobie...
Majuska - Flo wyjęła sobie jakimś cudem wszystkie szwy, już dawno, ale wet obejrzał i powiedział że i tak się zrasta i ładnie goi i już jej nie szył drugi raz. Skończyła antybiotyk, wygląda jak monstrum, ma szramy na szyi, szramy na boku a w dodatku jest nierówno, koślawo i połowicznie ostrzyżona przeze mnie ( cięłam ją jak leci nożyczkami jak wet ją szył, bo część ran zostawił bez szycia i miało się sączyć z nich, więc ją oskubałam, żeby nie ciekło w futro), natomiast psychicznie jest jakby jej odjęło kilka lat, upierdliwa jak mucha i pełna entuzjazmu do wszystkiego.
Kangur kibluje w "areszcie domowym" - znaczy chwilowo wrócił na stare śmieci, do mieszkania mamy. Nie jest pewnie zachwycony, bo spacery na sznurku tylko. Szukamy dla niej alternatywy, najchętniej bym ją upchnęła tak, żeby jednak nie tracić z oczu, ale możliwość o której myślałam okazała się niemożliwa, trza będzie jednak szukać domu w trybie zwykłym, znaczy przez ogłoszenia.