Zoyka - najpierw wyjechał mojego męża szwagier (mąż siostry), potem do Niego dojechała siostra mojego męża z trzema córkami (tutaj postarali się o jeszcze jedna córkę - teraz ma 8 lat), potem do nich doleciał mojego męża kuzyn, a w następstwie ściągnął swoją dziewczynę (treraz już żonę z którą ma 2 dzieci i mieszkają koło nas), a dopiero potem dołączył do nich mój mąż (wtedy mój partner - bo chłopak do faceta ok. 40-stki tak głupio brzmi). Ponieważ teściowa ma tylko ich dwoje, a oni oboje mieszkają w Irl, to co roku tak w listopadzie lub grudniu przylatuje tu i przez kilka miesięcy "zimuje" w Irlandii, z tym, że przez ten czas mieszka u swojej córki, do nas tylko przychodzi z wizytą (nie wizytacją - jak mój tato). A wczoraj przyszła do nas (ma do nas jakieś 1500 - 2000 m), żeby synusiowi upiec mamuni pączusie to i my skorzystaliśmy. Z 40 pączków może 10 zostało.
Z mojej strony w Irlandii mieszka tylko brat ze swoją rodziną, ale oni mieszkają na południu Irlandii. Tak raz w roku jedziemy do nich na kilka dni. Oni ostatni raz byli u nas na naszym ślubie.