Trzymamyprawda! Ja tez zaglądam i zaglądam licząc na dobre wieści...ja jestem tydzień po jajeczkowaniu...duzo za wcześnie na testowanie, ale ....trzymajcie kciuki proszę....
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Trzymamyprawda! Ja tez zaglądam i zaglądam licząc na dobre wieści...ja jestem tydzień po jajeczkowaniu...duzo za wcześnie na testowanie, ale ....trzymajcie kciuki proszę....
I jakie wiesci po sobocie?Hej nigdy bym nie pomyslała ze będę się logować na takim forum. Mam 44lata i dwie kreski na teście ,hcg 6513 i w usg pusty pęcherzyk .Jestem przerazona i boje się okropnie .W sobotę mam wizytę u gina .Czy są tu kobiety w podobnej sytuacji?
ja tez bede próbować...dwa lata temu nie wyszło, ale musze spróbować wszystkiego co sie da...podobno przy ivf szanse rosną z 5 % do 16-18%. Teraz robię monitoring cyklu od 3 miesięcy. Daje sobie jeszcze 3-4 i plan B....jeszcze nie przegadalam tego z mężem - jest przekonany ze uda sie naturalnie...dobrze ze jest taki Kochany ... mąż mojej koleżanki nawet nie chciał sie zbadaćTrzymamy
Jestem po wizycie, rozważone wszystkie za i przeciw, decyzja podjęta. Od 10 lutego będę stymulowana pod in vitro. Z moimi uśpionymi jajnikami mogę się bujać z 2 lata naturalnie, zjadając kilogramy hormonów a do tego jeszcze trzeba trafić na ten dzień....bez monitoringu by się nie obeszło. No i pewności brak , że się uda. Nie chcę tracić na to czasu, spróbujemy in vitro, Taki jest teraz plan B![]()
No u nas to oboje bardzo, bardzo chcielibyśmy i mój też mnie bardzo wspieraja tez bede próbować...dwa lata temu nie wyszło, ale musze spróbować wszystkiego co sie da...podobno przy ivf szanse rosną z 5 % do 16-18%. Teraz robię monitoring cyklu od 3 miesięcy. Daje sobie jeszcze 3-4 i plan B....jeszcze nie przegadalam tego z mężem - jest przekonany ze uda sie naturalnie...dobrze ze jest taki Kochany ... mąż mojej koleżanki nawet nie chciał sie zbadać
wiem Kochana...ja w ostatnia ciążę zaszłam jak przestaliśmy liczyć i się starać. Odpuscilismy po nieudanym ivf i.....miesiąc później byłam w ciąży...Nie mogliśmy uwierzyć! Lekarz tez był w szokuNo u nas to oboje bardzo, bardzo chcielibyśmy i mój też mnie bardzo wspieraale jak ładnie napisałaś wcześniej zegar biologiczny tyka, a u mnie problem z wygasającymi jajnikami także czasu mam niewiele. Także akcja musi być. Powiem szczerze , że teraz jak wiem na czym stoję jestem spokojniejsza i bardziej optymistyczna
Te ciągłe frustracje, że wyniki nie takie, że była owu i nic wykańczają...


dodajesz otuchy i siły. Dziękuję i mocno wierze ze za kilka miesięcy bedziesz trzymać w ramionach ponad 50 cm Waszego SZCZĘŚCIA! Dawaj znać proszę, takie dobre wieści pozwalają nam wierzyć i wciąż walczyć.Witajcie. Większość z Was mnie nie zna.. udzielałam się tu na tym forum intensywnie kilka dobrych miesięcy temu.
Maja75 miło mi że o mnie wciąż pamiętasz
Rok 2018 był dla mnie pełen bólu- 3 razy ponieśliśmy stratę kolejnych poczętych dzieci,w sumie mamy 5 aniołków w niebie. jest we mnie dużo strachu dlatego niechętnie przyznaję się, że znów jestem w stanie błogosławionym..
Ale chcę dodać otuchy tym które walczą i mają nadzieję. Nie poddawajcie się.
Jestem w 11 tygodniu, wczoraj na usg dziecko było bardzo ruchliwe- całe 4cm szczęścia.
Na przestrzeni około 4 lat starań przeszliśmy mnóstwo badań.
Mam mutacje w genach, zaburzenia w immunologii- (odrzucam tkanki mojego męża),mam niedomogę progesteronu.
Ale udało się z mnóstwem leków, pod opieką naprotechnologa trzymamy się nadziei że teraz się uda, dziecko dobrze się rozwija.
Acha- w połowie roku skończę 43 lata więc widzicie nigdy nie jest za późno
Trzymam bardzo mocno kciuki za wszystkie staraczki![]()
O kurde brumba jak mialabym nie pamietac super ze sie odezwalas no I super ze jestes nic juz nie powiem by nie zapeszyc .Odzzywaj sieWitajcie. Większość z Was mnie nie zna.. udzielałam się tu na tym forum intensywnie kilka dobrych miesięcy temu.
Maja75 miło mi że o mnie wciąż pamiętasz
Rok 2018 był dla mnie pełen bólu- 3 razy ponieśliśmy stratę kolejnych poczętych dzieci,w sumie mamy 5 aniołków w niebie. jest we mnie dużo strachu dlatego niechętnie przyznaję się, że znów jestem w stanie błogosławionym..
Ale chcę dodać otuchy tym które walczą i mają nadzieję. Nie poddawajcie się.
Jestem w 11 tygodniu, wczoraj na usg dziecko było bardzo ruchliwe- całe 4cm szczęścia.![]()
Na przestrzeni około 4 lat starań przeszliśmy mnóstwo badań.
Mam mutacje w genach, zaburzenia w immunologii- (odrzucam tkanki mojego męża),mam niedomogę progesteronu.
Ale udało się z mnóstwem leków, pod opieką naprotechnologa trzymamy się nadziei że teraz się uda, dziecko dobrze się rozwija.
Acha- w połowie roku skończę 43 lata więc widzicie nigdy nie jest za późno
Trzymam bardzo mocno kciuki za wszystkie staraczki![]()
Brumba witaj. Podłączam się dosłownie pod post Maja75[emoji4][emoji110][emoji110]Witajcie. Większość z Was mnie nie zna.. udzielałam się tu na tym forum intensywnie kilka dobrych miesięcy temu.
Maja75 miło mi że o mnie wciąż pamiętasz
Rok 2018 był dla mnie pełen bólu- 3 razy ponieśliśmy stratę kolejnych poczętych dzieci,w sumie mamy 5 aniołków w niebie. jest we mnie dużo strachu dlatego niechętnie przyznaję się, że znów jestem w stanie błogosławionym..
Ale chcę dodać otuchy tym które walczą i mają nadzieję. Nie poddawajcie się.
Jestem w 11 tygodniu, wczoraj na usg dziecko było bardzo ruchliwe- całe 4cm szczęścia.![]()
Na przestrzeni około 4 lat starań przeszliśmy mnóstwo badań.
Mam mutacje w genach, zaburzenia w immunologii- (odrzucam tkanki mojego męża),mam niedomogę progesteronu.
Ale udało się z mnóstwem leków, pod opieką naprotechnologa trzymamy się nadziei że teraz się uda, dziecko dobrze się rozwija.
Acha- w połowie roku skończę 43 lata więc widzicie nigdy nie jest za późno
Trzymam bardzo mocno kciuki za wszystkie staraczki![]()