Marzena ja sie po prostu jeszcze nie wyzbylam nawyku przeliczania na PLN. W zw. z tym wiele rzeczy jest koszmarnie drogich, zwlaszcza zarcie - chleb od 90pi w gore? No, jak sie przeliczy to masakra. Jak sie pukne w leb to nie przeliczam, ale akurat drobne pieczywo faktycznie jest drogawe bo to polska piekarnia. Naprawde polska, prowadza ja Polacy i o ile za chleb nie moga sobie pozwolic ryknac bo po prostu ludzie by nie kupili, o tyle drobne pieczywo... Uff... Zwykle bulki po 30pi, drozdzowki po 70, ciastka typu eklerki (fakt, wielkie) po 1,30. Pieczywo maja pyszne, "montowki" jak w kraju, reszta wyglada jak w Polsce (slodkich nie probowalam ze wzg. na zgage po), ale ceny wyjechali w kosmos bo po prostu nie ma konkurencji. A u nas nie ma tak ze sie kaska sra - wynajem domu i rachunki i poszlo! Na takie normalne zakupy po prostu juz trzeba uwazac, zwlaszcza majac w perspektywie potomstwo. Przeciez dziecko tym sie rozni od dojarki elektrycznej, ze ta ostatnia po 20l sie wylacza...;-) Z reszta... Ja przyzwyczajona do skromnych srodkow wiec nie boli. Kwestia opykania gdzie co nalezy kupowac.
Kłaczek - nie jesteś skąpa, tylko ekonomiczna - ja czasami nie jestem leniwa tylko energooszczędna.
Boskie! Kupuje!
Barbara, przepis sie nalezy! W temacie rzeczy odtworzonych... Jako berbec bardzo nieletni, uwielbialam cos, co nazywalismy "legumina grysikowa" i co bylo specjalnoscia mojej babci. Zawsze jak nam cos dobrego babcia proponowala, to chcielismy to i ona nam to robila. Dosc szybkie bylo. Pyszne - slodkie bardzo, biszkoptowe, nasiakniete mlekiem... Babcia zmarla, kiedy mialam 10 lat - jedyne co pamietalam z "procesu produkcyjnego", to ze to piekla w piekarniku, a potem zalewala mlekiem... Pytalam mame, ale ona tego nie znala (babcia ze strony taty), jakos sie nie zgadaly o przepis, a potem bylo juz za pozno... Czyli babcia wziela go ze soba... Udalo mi sie. Polega to na utarciu jakby biszkoptu z jajek, cukru i... grysiku, upieczeniu go (wyjdzie taka decha ze mozna zabic) i zalaniu wrzacym mlekiem na blasze. Mleka tyle ile biszkopt wypije. Proste i... smak mojego dziecinstwa.
Oj,
Anka... U nas tez sie zapowiadaja... Kurcze, chlopaki na zakladzie powiedzieli Rajmundowi juz dawno, ze jak cora to flaszka, jak syn to 2, a oni przynosza po tyle samo od kazdego. Pol zakladu kibicuje. Kiedy bylam pierwszy raz w ciazy, moja *******a kochana w tej euforii pochwalila sie wszystkim jak leci, wiec jak poronilam, to musial odkrecic. Za drugim razem z kolei, w grudniu bylismy razem na zakladowym "oplatku" i odmawialam alkoholu, a jak pytali czemu to po prostu mowilismy, wiec tez wiedzieli... Wiedza wiec, ze to nasze 3 podejscie i mamy sporo kibicow... Nie wiem kiedy oni chca ochlaj urzadzic bo maja zapowiedziane, ze tu nie ma bazowania w szpitalu az tatus wytrzezwieje, a jak wrocimy z malym do domu to dokad on nie okrzepnie troche, zadnych gosci stadnych nie przyjmujemy.
KOCHAM TEGO GOSCIA!
http://www.youtube.com/watch?v=Cw2iHSQP21g