reklama

Ciąża po 40

klaczek - nie martw sie, zadnych urazow psychologicznych kocury nie beda mialy jak je na troche wygonisz z sypialni. Moje tez byly przyzwyczajone spac z nami w lozku, ale jak sie mala pojawila to je wywalilam z sypialni i tyle. Do 6-tego miesiaca mala spala w naszej sypialni w tzw. co-sleeper, czyli malutkim lozeczku ktore sie pasami przypina do lozka. Mialo taki baldachim z siatki co niby mial trzymac koty z daleka. Jak tylko ten baldachim zalozylismy, to kocur na niego wskoczyl i razem z tym baldachimem wpadl do co-sleepera, to sobie dalismy spokoj i doszlismy to wniosku ze lepiej po prostu zamykac drzwi. Jak przenieslismy mala do jej sypialni i do kolyski, to zamykalismy drzwi na poczatku, ale i tak nam sie pare razy kot wzlizgnal. Nawet wlazily do lozeczka, ale zawsze spaly w nogach, jakos wiedzialy bestie.

Oczywiscie ze sie kocurom swiat zmieni jak sie Karol pojawi, calej rodzinie przeciez sie zmieni a kocury to rodzina.

Gosia - mi szmery w sercu wykryto kolo 35 roku zycia :-). I w niczym mi to nie przeszkadzalo, nawet zaliczylam przebiegniecie maratonu. W wiekszosci te szmery sa zupelnie bez znaczenia, a u noworodka wszystko sie jeszcze dociera to moga w ogole zaniknac.
 
reklama
Gosia - córcia śliczna!!! a co do sypiania w ciągu dnia, to nie śpię w ogóle, bo mi córcia nie daje, więc nie mam żadnych drzemek niestety, a mimo to w nocy się budzę i mam przerwę w spaniu niestety,

Kłaczek - ja między innymi dlatego mam psa, a raczej sunię (bo łatwiej akceptuje nowych członków rodziny - czyt. dziecko),
 
u nas mądrości Pani Reginy nie zadziałają ... Młody ma jednak nietolerancje laktozy ... bo jak inaczej wytłumaczyć że po po odstawieniu od piersi kupy nie sa już zielone a on robi kupiszona przy akompaniamencie eeeee a nie syrenie na całą kamienicę :-(
na nic dieta, na nic brak mleka i przetworów w mojej diecie :-(
a w ogóle jat taka pogoda że nawet na spacer nie poszliśmy ...
Gosia a Młoda jest śliczna :-)
 
Ostatnia edycja:
katrina - ja nie wiem jak by pies akceptowal dziecko, ale moge z doswiadczenia powiedziec ze moje koty zaakceptowaly nowego czlonka bardzo szybko i bez zadnych problemow. Na tym wlasnie polega problem, tak szybko ja zaakceptowaly ze chcialy z nia spac.
 
Ewa, nasze kociary zwykle maja wstep do sypialni nieograniczony, jak sie czasem Rajmund w dzien zamyka zeby odglosy domu nieco przyciszyc to sa w ciezkim szoku i poobrazane na wylot.:-D Pokoj przeznaczony na dziecinny jest zwykle zamkniety i one nie mialy do niego wstepu, wiec to nie bedzie problemem, ale chcialabym uniknac zamykania przed nimi sypialni. Wpadlo mi do glowy, zeby teraz dac do lozeczka skorki pomaranczy - one brzydza sie zapachem pomaranczy itp., wiec moze by sie nie ladowaly.
Katrina, koty byly u nas pierwsze, zanim jeszcze zaistnial pomysl z dzieckiem. Pies bylby o tyle "wygodniejszy", ze do lozeczka nie wskoczy bo egzystuje bardziej w 2D niz koty. Cos sie wymysli. Ja sie nie boje braku akceptacji u zwierzakow - boje sie ze moga zrobic krzywde niechcacy, a nawet w ramach czulosci.
 
Młodego pokój to docelowo tzw. gabinecik. Zawsze był i jest zamknięty także problemu nie będzie. Ale o ile ze strony Kocura Młodemu groził paw co najwyzej ... to Bazylia ... kluska Bazylia i jej delikatność mogą Młodemy wyrządzić krzywdę :-(
 
Kłaczku pomysł z pomarańczami bardzo dobry, wypróbuję i zdam Ci relację. U mnie i koty i pies wydają sie być pogodzone z pojawieniem się Pati, a że do wózka i łóżeczka wchodzą ( tylko koty , bo suka grzeczna) to norma przecież. Maja , znaczy się moja sucz, była zawsze naszym oczkiem w głowie, a teraz jest niestety odrobinkę osamotniona i czasem mam wrażenie, że łazi smutnawa, ale ile dajemy radę to jej okazujemy zainteresowanie, głasy i zabawy, wiem, że wszystko się unormuje :)
 
Dziewczyny mi właśnie chodziło o to, ze ja kupowaliśmy psa (6 lat temu), to mając w dalszych planach dziecko wolałam suczkę. A dlatego psa, a nie kota, bo pies do łóżeczka czy wózka mi nie wskakuje, choć zainteresowana była dzieckiem i na pewno następnym tez będzie.

A z kotkami (które też lubię) jest nieco gimnastyki z ograniczaniem ich terytoriów - ale to tylko moje zdanie!!
 
Majuska wiem z doswiadczenia - Hino zawsze musi sprawdzic co jest jedzone i kiedys domagala sie klementynki. Podstawilam jej pod nos taka w trakcie obierania, nic na kota nie prysnelo oczywiscie, ale zrobila mine jakby g... zobaczyla i uciekla. Reszta reaguje podobnie, z wyjatkiem Tyska, ale jemu chyba nie starcza szarych komorek na takie uczucie.
Katrina, mnie tam wozek czy lezak nie przeszkadzaja bo to sprzety dziennego uzytku i bede miala kontrole nad sytuacja. Lozeczko to inna bajka. No i masz racje, ze koty trudniej ograniczyc.
 
reklama
Gosiu przede wszystkim przepraszam, że dopiero teraz ale dzień miałam lekko ogłupiały... no więc chciałam Ci powiedziec że śliczną masz Kruszynkę :-D super laseczka będzie rosła :-D

Myśmy lekko przemeblowali sypialnię i skręcili łóżeczko, pies zainteresowany dwa dni obwąchiwał nowy mebel, zaglądał między szczebelki, oglądał położone na wierzchu ubranka. Teraz kładzie się wzdłuż łózka na podłodze i drzemie... To samo jest z wózkiem, stoi w łazience i pierwsze zainteresowanie minęło. Oczywiście zapach dziecka będzie kusił i nęcił:-D ale takie stopniowe przyzwyczajanie, mamy nadzieję, da jakiś rezultat... Teraz bardziej ciekawy jest zapachów jakie ja rozsiewam wokół siebie i tylko jego czuły nosek jest w stanie wychwycić zmiany w moim organiźmie i szalejące hormony :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry