Zoyka, nie martw się cukrzycą, przeważnie znika - ja miałam i już nie mam. Wprawdzie insulinę miałąm tylko na noc, ale te tanelki, mierzenie poziomu cukru, szkolenia z diet i samokontroli też mam za sobą. Nie taki diabeł straszny - dasz radę. Musisz dbać o siebie i będzie dobrze. I słusznie prawił lekarz - niedoczynność tarczycy też miałam (i już nie mam - potwierdzone badanniami

)
A z insuliną - najtrudniej jest się przemóc i wbić pierwszą igłę - potem już leci
Gosiu, już dostałam mandat - w najniższym wymiarze ale jednak. Pani była sympatyczne, stwierdziła, że widzi, że działałam, tylko działania nie przyniosły efektu. A z małą, to ja nie wiem, moja dalej je co chwilę, tylko okresy czuwania coraz dłuższe. I kurczę, sama nie posiedzi, trzeba jej miny robić i zabawki pokazywać. Już próbuje chwytać swoimi małymi łapkami co jej tam podejdzie

I wiesz, ja do tej pory czasem popłakuję, ale raczej tak, żeby nikt nie widział. Dam sobie z tym radę.
Aniu, ale to chyba zapłacisz jakąś karę - oni tam zawiadomią swój dział egzekucji i wezwą. Hmmm.. nie chcę Cię straszyć, ale sprawdź sobie co grozi za niezłożenie zeznania rocznego. Ja tej babeczce powiedziałam, że gdybym nie zgłosiła że mieszkanie wynajmuję i nie płaciła uczciwie podatku z tego tytułu to za to nie spotkałaby mnie kara. A ona mi na to, że nie chce o tym słuchać - no ale to przecież prawda - zapłacę im 150 zeta za uczciwość
Kłaczku, nie powiem, ja nie śpię jak aniołek, ale miejsce raczej pojedyncze zajmuję. A kota do łóżka bardzo chętnie reflektuję

No i kochana oszczędzaj się - może wtedy te skurcze nie będą dawały we znaki, bo nawet jeżeli są niegroźne to jednak dokuczliwe, prawda?
Majusia - dajesz radę? Bo ja kurczę z trudem, moja mała strasznie absorbująca jest a nie mam serca zostawić jej na leżaczku czy gdziekolwiek, żeby płakała...
Marzenko, wprawdzie nie znałam Mailuj, ale każda śmierć boli...
Pokażę Wam mojego zezolka

Miłęgo weekendu
