reklama

Ciąża po 40

Majuska - przy starszej córci brzuszek miałam mniejszy, ale i Magda urodziła się mniejsza niż Alinka.
A Nikusia (nasz foxik) była przywieziona przeze mnie z Polski, dwie doby jechałyśmy, ale nie wyobrażaliśmy sobie, zeby nasza psiunia nie była z nami.

Kłaczek -będzie dobrze!!
 
reklama
klaczek ale kleszcze nie maja nic wspolnego z epiduralem. Moze zbieg okolicznosci ale jedno z drugim nie ma zwiazku! Kleszcze na ogol uzywa sie gdy dziecko jest za duze, utknie, mama nie moze go wyprzec. Przy zzo normalnie czujesz skurcze parte (nie powiem zeby nie bolalo, bo bolalo jak cholera) i nie ma problemu z parciem. Ani moj Patryk nie rodzil sie dluzej ani nie bylo zadnych komplikacji przy tym. Dzieki temu bylam swiadoma po tym jak dali mi zzo, wiedzialam co sie dzieje ze mna, z dzieckiem a nie myslalam tylko o tym zeby TO sie skonczylo,bo o dziecku sie wtedy nie mysli, jedynie o tym zeby bol sie skonczyl... (ja w ogole zapomnialam o dziecku w trakcie bolu), jak podali znieczulenie wreszcie bylam swiadoma co sie dzieje i zaczelam myslec o tym, ze niedlugo zobacze swoje dziecko.
Poczestowali mnie gazem, nie wiedzialam po co to i na co, jedynie czulam sie nacpana i krecilo mi sie w glowie, a oni mi kazali spac ...hehehe. Nigdy wiecej gazu! Ani nie bylam swiadoma bardziej ani mi w bolu nie ulzyli.
No i pierwsza dzidzia faktycznie duza klaczku, bliznieta juz maluszki...
 
Ollena, ale wlasnie dlatego kleszcze ze babeczkom z ktorymi gadalam na temat ZZO, zupelnie "odpielo" dolna polowe i tylko dzieki poloznej, ktora mowila kiedy sa skurcze, one parly. W efekcie parly nieefektywnie i dziecko sie nie rodzilo, wiec poszly kleszcze. Duzo pewnie zalezy od tego kiedy i ile epiduralu podadza, a to chyba roznie wychodzi. Z takich ekstremalnych ciekawostek to dziewczyna ktora po porodzie zostala bez czucia w nogach - rodzila w tym samym czasie co jedna z dziewczyn z ktorymi rozmawialam, z tym ze ta znajoma poszla do domu, a tamta zostala w szpitalu zastanawiajac sie kiedy i czy w ogole bedzie chodzic. Kurcze, moze ja glupia jestem, ale zwyczajnie boje sie ZZO - boje sie ze moze to w efekcie zaszkodzic wiecej niz pomoze. Rodzilam na zywca i wiem jak to boli - gdybym wiedziala ze na 100% bezpiecznie mozna tego uniknac, to pewnie bym unikala - ale jesli znieczulenie niesie za soba choc cien ryzyka, to ja sobie bez niego poradze tak jak dotad. Nie myslalam zeby bol sie skonczyl - najtrudniej mi bylo pod koniec rozwierania, kiedy skurcze byly czeste i silne, kiedy moglam juz przec, po prostu koncetrowalam sie na wyparciu dziecka. W przypadku blizniat nie mialam nawet czasu myslec bo cora poszla jak przecinak, gorzej w synem bo podczas Brachta w istocie nie umielam myslec o niczym tylko zeby przestalo juz bolec. I zeby nie przec...
 
No rozumiem, kazdy inaczej przezywa bol. Ja na poczatku tamtej ciazy juz powiedzialam sobie i wszystkim ze biore zzo i tylko to mnie podtrzymywalo na duchu cala ciaze. Blagalam o zzo wczesniej ale nie mogli mi podac, wiec umieralam z bolu a bole jak juz Wam pisalam mialam straszne:( wiec dla mnie zzo wskazane, widocznie mam slaby prog bolu.
Teraz polozne przedstawialy mi inne propozycje znieczulenia ale ucielam w pol, powiedzialam ze o wszytskim czytalam i tylko zzo wchodzi w gre. No to mi odpowiedzialy, ze dostane zzo razy 10 jesli chce;) tego sie trzymam;)
ale bedzie dobrze, u Ciebie juz niedlugo bedzie po:)
Aha, nie slyszalam zeby u nas w szpitalu ktoras miala problemy po zzo.
 
Dzień dobry:-D
Zapowiada nam się kolejny ciepły tydzień, może nie będzie padać i życie będzie całkiem sympatyczne:)))

Podejście do zzo mam podobne do Ciebie Kłaczek, nie chcę go i nie mam zamiaru prosić o znieczulenie. Po prostu nie boję się bólu bo wiem że jest procesem naturalnym. Jeżeli to ma przedłużyć poród a przez to mam bardziej wymęczyć Wandzię to ja dziękuję... Malutka jest najważniejsza a nie moje fobie i zachcianki. Tak samo jeżeli trzeba nacinać to niech tną, nie uwłaczy to mojej godności w żaden sposób, bo lepiej być naciętym niż potrzaskać w niekontrolowany sposób. No i chyba najważniejsze... już podczas poprzedniego cc lekarz źle mi się wkłuł w kręgosłup i teraz zwyczajnie się obawiam że to się powtórzy. Wtedy przeżyłam chwile grozy i nie wiedziałam czy kiedykolwiek wstanę samodzielnie z łóżka. Nie mam ochoty spędzić życia na wózku dlatego że ktoś się pomyli z moimi kręgami... Poczytałam sobie o zzo i podawanie mi przez sondę znieczulenia bardziej mnie przeraża niż poród:-D Przeczytałam również materiał podsunięty przez Zoykę i wydaje mi się być bardzo jednostronny, wręcz reklamówka środków przeciwbólowych. Być może nie mam racji ale takie odniosłam wrażenie...
Zapraszam na śniadanie, kawę i herbatę :-D
 
Cześć dziewczynki!!
Ja o ZZO czytałam mnóstwo, w necie i w gazetach i rozmawiałąm ze swoim ginem, z drugim ginem ze szpitala gdzie rodziłam i z trzema położnymi ze Szkoły Rodzenia, wszystkie opinie były pozytywne, nikt mnie nie odwodził od wzięcia znieczulenia, ono tez ma swoje dobre strony, ja miałma tez cholernie bolesne te skurcze, nie spodziewałąm się takiego bólu, ten "oddech" jaki zapewniło mi ZZO do momentu parcia wiele mi dał, czułąm skurcz, ale ni eból, byłam spokojna, dobrze oddychałam, szyjka mi się szybko rozwierała, bo swobodnie skakałam na piłce, robiłam przysiady, spacerowałam, a przy parciu ( ZZo już nie działało) faktycznie, ból ogromny, ale skupiałam się na robocie i udawało mi się przezwyciężać ten ból, ale wysiłek cholerny. Cały czas miałam czucie w nogach, mogłam się swobodnie poruszać. Po porodzie bolałą mnie przez dobrych kilkanaście dni głowa , ale do wytrzymania, to mogło być po ZZO, ale taki ból głowy to pikuś ;)
Oczywiście każda mama zrobi jak uważa i jak czuje, to są indywidualne bardzo sprawy, ja oczywiście życz każdej szybkiego i bezproblemowego rozwiązania i na pewno się uda, że takie będą!!!
Niebawem się zbieramy i jedziemy z malutką na szczepienia, mam nadzieję, że zniesie je dobrze, tak dziś słodko i grzecznie spała:-)
 
Ollena bo Ty mnie u dentysty nie widzialas!:-D Ja wchodze, a "moj" pan dentysta zamiast "dzien dobry" uprzejmie informuje ze "znieczulenie juz przygotowane". :-)Inaczej mu przeciez na fotel nie siade. Co do porodu to po prostu dawno temu ustawilam sie ze jak babcia, matka i tak dalej, to ja gorsza nie bede. Z reszta nie bylo wyboru i znieczulen nie bylo tez. Poza tym co do bolu przy porodzie, to wiem ze on ma byc - jest naturalny, prawidlowy i jak jest to dobrze bo to znaczy ze sa skurcze i "cos sie dzieje", czyli rodzimy. Kazdy inny bol wyprowadza mnie z rownowagi, szczegolnie migreny (umieram) i bol zebow.
Anka, dokladnie o to mi szlo - jesli moja "wygoda" ma w jakikolwiek sposob zaszkodzic dziecku, to ja dziekuje. Niewazne czy to kwestia wymeczenia przez przedluzajacy sie porod, uzycia kleszczy, czy "przycpania" malego "dzialka" od mamusi - nie i juz. Moze to i jest fobia w druga strone, ale... Normalny porod mam przecwiczony. Co do ciecia tez mam w nosie i wole tak niz potrzaskac "w gwiazdke". Bylam cieta, szeroko i samo ciecie w ogole nie bolalo bo polozna spryciara ciachnela jak byl skurcz - wszystko bylo tak napiete, ze tylko poczulam jak sie luzniej robi, jakby palec przeszedl przez folie... No szycie to juz inna bajka, chcialam gryzc ale nie siegalam.;-) Pan dr sie pieprzyl jak maly Jas z duzym piwem, szyl i prul na zmiane, znieczulenie juz dawno szlag trafil a on haftowal mi dupsko dalej, wiec milo nie bylo. Niemniej jednak decyzje poloznej o nacieciu, mimo ze balam sie tego wczesniej jak cholera, zdecydowanie rozumiem i uwazam za sluszna.
Majuska, bol glowy jest wpisany w ZZO - to tez, ale ze mialas czucie w nogach podczas porodu??
No, to ja w szoku bo tu dziewczyny mowia ze dol sie im calkiem odpinal i nie czuly absolutnie nic. Wersja ktora opisujesz jest akurat fajna - wylaczyli Ci to co najgorzej sie znosi, ale juz na parcie czulas co masz robic. Dobre!
 
Dół to mi się odpiął podczas cesarki, bólu głowy uniknęłam bo kazali mi leżeć 24 godziny w bezruchu, lekko przerażona zastosowałam się do wskazań i nawet mi ucho nie drgnęło:-D Jedynym efektem ubocznym były odparzone do krwi pięty bo upał był nieludzki (lipiec) a stopy leżały na gumowym prześcieradełku i pielęgniarki nie reagowały na moje prośby żeby mi coś z nogami zrobiły bo pięty bolą.
Za pierwszym razem przy sn też mnie cięli, w ogóle nie poczułam bo akurat położna podczas skurczu mnie ciachnęła, zresztą szycia też nie czułam. Chyba miałam szczęście... Maciek to mi szybko wyleciał więc pewnie jakieś znieczulenie działało i lekarz zdążył zszyć, spartolił robotę i tak bo szwy puściły w środku i jestem nierówna do dziś w kroczu:-D Gorsze było gojenie się potem w domu niż sam efekt nacinania z szyciem.
Już nie mogę się doczekać kwietnia... ale uśmiałam się jak Majuska pisała o skakaniu na piłce, bo w tym skeczu o którym pisałam właśnie było pokazane skakanie... i facet podskakiwał na niebieskiej piłeczce trzymając w dłoni setkę wiśniówki i spiewał: Gumiś to fajny miś :-D Nie wsadzą mnie na to, bo umrę ze śmiechu widząc oczami wyobraźni Gumisia na piłce z flaszką soku z gumijagód:))))
 
reklama
Mnie tez pewnie na pilke nie wsadza - nie mam zaufania do udzwigu tych pilek, a walnac d... w glebe jak pilka pod nia strzeli... obciach. Spoko, mnie puscil 1 szew zewnetrzny i mam "helene" w zabek.;-) Przynajmniej chlop mojej z cudza nawet po ciemku nie pomyli. O gojeniu mi nie mow, akurat to byl ten raz co wszyscy mieli wszystko w d... i 2 dni "lezalam trupem", wiec zakazenie itp. atrakcje. Tfu! Nigdy wiecej!

Mam goscia ktory i zrobi skrzypce. Ten ze sklepu muzycznego tu, na miejscu. POwiedzial ze to to on na poczekaniu, ustawi dusze przez efa, ustawi podstawek, nie ma problemu, 10 funtow sie nalezy. Pytal tylko czy podstawiek jest caly. No, caly - jak dusza wypadla, to deka sie obnizyla i automatycznie podstawek przestal, byc stabilizowany przez napiecie strun i deke, to se padl. Cena mnie zabil bo w sumie liczy sobie grosze. Umowilam sie z nim na jutro.

Gdzie jest misia? Na gg tez jej nie ma.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry