Ollena bo Ty mnie u dentysty nie widzialas!

Ja wchodze, a "moj" pan dentysta zamiast "dzien dobry" uprzejmie informuje ze "znieczulenie juz przygotowane". :-)Inaczej mu przeciez na fotel nie siade. Co do porodu to po prostu dawno temu ustawilam sie ze jak babcia, matka i tak dalej, to ja gorsza nie bede. Z reszta nie bylo wyboru i znieczulen nie bylo tez. Poza tym co do bolu przy porodzie, to wiem ze on ma byc - jest naturalny, prawidlowy i jak jest to dobrze bo to znaczy ze sa skurcze i "cos sie dzieje", czyli rodzimy. Kazdy inny bol wyprowadza mnie z rownowagi, szczegolnie migreny (umieram) i bol zebow.
Anka, dokladnie o to mi szlo - jesli moja "wygoda" ma w jakikolwiek sposob zaszkodzic dziecku, to ja dziekuje. Niewazne czy to kwestia wymeczenia przez przedluzajacy sie porod, uzycia kleszczy, czy "przycpania" malego "dzialka" od mamusi - nie i juz. Moze to i jest fobia w druga strone, ale... Normalny porod mam przecwiczony. Co do ciecia tez mam w nosie i wole tak niz potrzaskac "w gwiazdke". Bylam cieta, szeroko i samo ciecie w ogole nie bolalo bo polozna spryciara ciachnela jak byl skurcz - wszystko bylo tak napiete, ze tylko poczulam jak sie luzniej robi, jakby palec przeszedl przez folie... No szycie to juz inna bajka, chcialam gryzc ale nie siegalam.;-) Pan dr sie pieprzyl jak maly Jas z duzym piwem, szyl i prul na zmiane, znieczulenie juz dawno szlag trafil a on haftowal mi dupsko dalej, wiec milo nie bylo. Niemniej jednak decyzje poloznej o nacieciu, mimo ze balam sie tego wczesniej jak cholera, zdecydowanie rozumiem i uwazam za sluszna.
Majuska, bol glowy jest wpisany w ZZO - to tez, ale ze mialas czucie w nogach podczas porodu??
No, to ja w szoku bo tu dziewczyny mowia ze dol sie im calkiem odpinal i nie czuly absolutnie nic. Wersja ktora opisujesz jest akurat fajna - wylaczyli Ci to co najgorzej sie znosi, ale juz na parcie czulas co masz robic. Dobre!