reklama

Ciąża po 40

Basiu moje chłopisko jest elektronik samochodowy, przy okazji też elektryk... co prawda gazu nie założy ale pojęcie jakieś tam ma i tłumaczył mi że to chodzi o wiek samochodu, po którymś tam roku silniki tolerują gaz a te starsze mają z tym kłopot bo gaz jest mieszanką suchą i rąbie tłoki. Tyle wyjasnień mojego chłopiska... ponieważ nasz jest tzw staruszek to grozi mu owo wyrąbanie. Jednakże silnik kosztuje około 500 zł a założenie już gratis:-D zatem nie będziemy się chyba zastanawiać. Gaz zwróci się w ciągu 4 miesięcy...
Niestety to po nowym roku, bo teraz prezenty dla dzieci, święta choć skromne ale to zawsze wydatki. Już zrezygnuję z pralki w styczniu na rzecz obniżenia kosztów dojazdu, kupię za zaoszczędzone pieniądze w marcu:)) Samo założenie będzie nas kosztowało tylko 100 zł ale wiadomo że to koledzy z pracy bo siedzą w tej samej branży mimo różnych serwisów. Teraz więc tylko złapać okazję na instalację i już :-D
Muszę jakoś wyrwać się do Tesco, mam już wszystko na święta oprócz karkówki i denerwuję się że ludzie w szale zakupów po prostu wyjmą ze sklepów co lezy na półkach. Zupełnie nie wiem kiedy mam pojechać, wyjdzie na to że dopiero w piątek i to mnie mniej zachwyca. Teraz zbieram jajka na sernik i Robert się denerwuje bo wyliczam mu każde jajeczko zjedzone na obiad czy kolację:-D Kury to nie taśma produkcyjna i niosą tyle ile niosą więc 3 sztuki dziennie a ja potrzebuję 15 jajek:))) Podpowiedź że mogę sobie kupić skwitowałam wściekłym syknięciem - nie będę kupować mikro-unijnych jajeczek skoro mam swoje wiejskie i to tak duże że się nie mieszczą koło siebie w pojemniku. Uzbierałam już 11 sztuk! :-D
 
reklama
My po lekarzu i po scanie. Maly skubaniec pokazal znow buzie tylko na chwile, ale malo sie nie posikalam z (subiektywnego absolutnie) zachwytu. Po prostu buzia lalki. Takiego plastikowego niemowlaka ze sklepu. Oczywiscie "zlapac" na fote sie juz nie dal, mimo ze opertatorka bardzo sie starala - caly Karol. Glupia ja ( i obstawa moja tez) nie spytalam operatorki na ile liczy wage malego, a lekarka potem nie powiedziala mimo ze ja pytalam. Powiedziala tylke ze "w sam raz" i ze "ma dlugie nogi". No, akurat tez wazne. I znalezli jakies bialko w moczu, wiec poszedl do analizy. Na tym etapie ciazy to juz mnie niespecjalnie martwi, cisnienie ok, obrzeki obecne ale bez przegiecia. MOje biedne chlopisko pytalo czy mogli by dac cos na skurcze... Biedaczek sie martwi, choc tlumaczylam mu ze one na tym etapie to juz maja byc i macica jak chce trenowac to dobrze robi. No, a na migreny to paracetamol - nic innego nie nalezalo sie w tym kraju przeciez spodziewac. Generalnie jest ok, do szpitala juz nie bede latac, bede miala czeste spotkania z polozna za to i w zasadzie wolno mi juz rodzic. Na poczekalni maly rozrabial, wiec wlaczylismy zabawe w pukanie. Potem mi Rajmund powiedzial ze naprzeciwko siedziala para Anglikow, ona tez mocno w ciazy i w pewnym momencie ona jemu pokazala oczami nas i oboje patrzyli jak sroka w gnat ze ja pukam, a maly odpowiada. Kurcze.. takie to dziwne??
Anka, my na gazie jezdzilismy starym Tipkiem i nic mu nie bylo od tego, a Rajmund przeciez mechanik i cos o tym wie. Warto od czasu do czasu dac autku doslownie chwile na benzynie, ale na gazie nawet starsze "bryczki" dobrze sobie radza.
 
Kłaczek rumpelki i tak trzeba odpalać na benzynie w chłodne dni, kwestia ssania... niech się chłop martwi o samochód, po to między innymi trzymam męża:-D
Dobrze, że USG wyszło ok i właściwie to już tylko czekać, rzeczywiście na tym etapie białko już nie zaszkodzi a po porodzie może samo wróci do normy bo teraz organizm głupieje przygotowując się do porodu. Szkoda że nie masz zdjęcia, zawsze to jakiś widoczny ślad Karola w brzuchu:-D Anglicy są dziwni więc nie rozumieją pukania, z tego co wiem podchodzą dość luzacko do wszystkiego i do przyzwyczajania dziecka do zabawy i obecności rodziców też... Zresztą niech sobie żyją jak chcą, każdy ma swoją receptę:) Najwazniejsze że Karol jest zdrowy i subiektywnie śliczny :-D
 
Mam zdjecie, nawet 2. jedno z profilu, a drugie... usilowanie zlapania buzi an face, ale oczywiscie nieudane. Eh... Z tego co widze jak Angielki traktuja dzieci to czasem bym w leb takiej dala, choc dzis na poczekalni widzialam sliczna scenke. Mama w ciazy, tata, babcia i dziewuszka ta ze 2 latka liczaca. Nagle ta mala zaczela radosnie wolac, ze "nowy dzidzius jest siostra!" i tak spiewajaca niemal, cwierkajaca jak ptaszek, powtarzala ze dzidzius jest siostra, rodzice sie cieszyli, ona przytulala sie do brzucha mamy... Znudzilo jej sie po jakims czasie, mama wyjela ksiazeczke, mala siadla babci na kolanach, a mama jej czytala - teatralnie, jak malemu dziecku. Mala dopowiadala cos, sluchala... Scenka naprawde sliczna i to dziecko naprawde fajnie funkcjonujace. Pieknie juz mowila, zdecydowanie "dopracowana".
A propos "dzidzius jest siostra" - Karol na bank jest chlopakiem, chyba ze to co widzialam nalezy do sw. Mikolaja.;-)
 
Ta rodzina to na pewno byli Anglicy? to do nich niepodobne... co ja się nasłuchałam opowiadań o ich stylu bycia i życia rodzinnego to szok... zresztą z moich doświadczeń to irishe niewiele lepsi:baffled:
Za każdym razem z USG przywożę długą taśmę zdjęć od lekarki, ostatnio strzeliła nam nawet piękne zdjęcie, za przeproszeniem, "cipeńki" żebyśmy mieli dowód że Wandzia jest dziewczynka :-D akurat Malutka się rozkraczyła przodem i widać dwie male małe stópki na jednym zdjęciu a na drugim dowód jej kobiecości:) Każdy kawałek ciałka mamy udokumentowany od samego początku i jestem puknieta ale... ale skanuję zdjęcia i wrzucam w komputer bo fotki z USG błyskawicznie bledną i za jakiś czas zostaje tylko biały papier. Widziałam się dziś chwilowo z dużym dzieckiem i mój własny potomek radośnie się taczał widząc matkę grubaska:-D Pewnie zda relację młodszemu po powrocie do Wrocławia, zobaczę się z nimi obydwoma już w sobotę:) Będą mieli ze mnie używanie jak ich znam:)))
 
To byli raczej Anglicy - rozmawiali po angielsku, z urody tez raczej pasowali.
Kurcze, przekabacil mnie anestezjolog. Dlugo mi tlumaczyl, ze nie kazdemu zaleca sie epidural, ale sa przypadki, kiedy jest on nie tyle dla wygody co dla bezpieczenstwa. Zgodzil sie, ze przedluza porod, ale podkreslal, ze w razie jesli porod naturalny okazalby sie niemozliwy, wklucie pozwala na szybka reakcje i daje lekarzom wiecej mozliwosci pomocy zarowno matce jak i dziecku. W koncu sie podkurzylam i spytalam co by zrobil, gdyby rodzila jego zona, a on ze jego zona juz rodzila i na ZZO wlasnie. W koncu stanelismy na tym, ze przed porordem nie beda sie wkluwac, ale gdyby cos maja wolne rece.
 
Mój osobisty samochód na gaz to matiziu - następca tico.
Aniu, na gazie zawsze trzeba z benzyny odpalać, potem się przełącza, ale komu ja to mówię, pewnie to wiesz ;)
Kłaczku, ja tak czytam co piszecie o zzo i pomyślałam, że gdyby nie to, że wcześniej miałam założone to znieczulenie i kiedy szybko mnie wzięli na cc - już nie musieli się ze mną "bawić" tylko doprawili i już - własnie może dzięki temu Karolinka się nie przydusiła albo i udusiła przez ten węzeł na pępowinie.
Tak, że może i Twój lekarz ma rację - coś w tym jest. Wszystko ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne ;)
Cieszę się, że u Karola wszystko ok :) A moja nie odpowiadała jak Karol na pukanie niestety, wierciła się okropnie, ale wtedy, kiedy sama miała na to ochotę ;)
 
Zoyka, bylo widziec jak moj ukochany facety wozek wybieral dla naszego dziecka! Ja juz mialam dosc, a on kazdy zaczep, kazda srube, kazde kolko z osobna... Ale ciuszki to faktycznie zupelnie nie wie co z czym i jak.
 
reklama
Chłopisko mi się do zakupów nie miesza, ogląda tylko ubranka że takie maluśkie... mam sama wybrać fotelik z jednym warunkiem że on sprawdzi homologację. Wózek pewnie będę wybierać jaki mi się podoba, ale też zostanie obejrzany pod kątem technicznym:-D Zrobiłam listę zakupów co jeszcze potrzebne, bo mamy znajomych w hurtowni z drobiazgami i Robert miał obłęd w oczach gdy wyliczałam mu producentów butelek i smoczków oraz kosmetyków. Kazał sobie zrobić drobiazgową listę z producentami, rozmiarami i kolorami:) Zamówi wszystko w lutym żebym ja już nie jeździła i się nie męczyła.
Tak na marginesie... nastawiam się na butelki Avent i smoczki oraz kosmetyki Nivea, dobre są?

A wiecie, że Wanda niemal cały dzień przesypia, czasami coś zabulgocze i lekko się poruszy... jednak w chwili jak Robert wróci z pracy mała dostaje szaleju:szok: Odnoszę wrażenie, że tak reaguje na głos i dotyk tatusia... Podobno dzieci od 22 tygodnia już rozpoznają otoczenie zewnętrzne i z tego co obserwuję to jakby się sprawdza... Upodobała sobie kopanie w okolicach mojego pępka co jest dość bolesne dla mnie, jak wierzga po bokach to nie ma problemu, ale atakowanie środka brzucha jest nie fair:-D
Zoyka jak się czujesz?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry