reklama

Ciąża po 40

Witam serdecznie ...
ja też mam dość zimy ... dziś siedzimy na tyłku no chyba że coś mnie podkusi i w samo południe znów lans będzie - bo młody zdecydownie lepiej je i lepiej śpi ja się go troche przewietrzy :-D
Anko współczuje, ja nie miałam nadrannego szwędaka ale często o tej porze ja JESZCZE nie spałam :baffled:
 
reklama
Zoyka w skrócie to pewnie będzie tak wyglądać:
Poród jakoś tam przeżyjesz, jak ujrzysz swoje maleństwo to rozpłyniesz się ze szczęścia, w szpitalu pomalutku będziecie do siebie dochodzić i "rozmiar tragedii" ;) jeszcze nie będzie do Ciebie docierał, jak już wrócicie do domu to okaże się, że to była wielka rewolucja w Waszym życiu...a potem pomalutku wszystko będzie się jakoś układać i będziecie żyli długo i szczęśliwie:-D ( to tak z przymrużeniem oka ) będzie dobrze :-)
misia ja chyba pójdę na lans, młoda jest niedobra bez spaceru, wczoraj cały dzień rozwalony miałyśmy, do słoneczka chyba idzie wytrzymać na tym mroziku:blink:
 
Hej,
na dzień dobry przytoczę wypowiedź znajomej - pediatry z ogromnym stażem i doświadczeniem. Otóż kobieta twierdzi, że w ostatnich latach obserwuje wręcz wysyp dzieci, które nie mieszczą się w żadnych normach i tabelkach, do niczego nie pasują i wszystko mają za bardzo, co nie przeszkadza temu, że są zdrowymi i normalnymi dziećmi.
Ponoć zdarza się dużo przypadków dzieci, które pod tym czy innym względem należało by uznać za przedwcześnie rozwinięte, gdyby się trzymać tabelek.
No to miłego dnia, lecę na spacer z "kundlem"

PS. Aniu, nie wiem,, czy Cię to pocieszy - ja mam akurat fazę spania bez problemów, za to (przyszły)mąż świruje. Dziś mnie obudził , żebym mu pomogła kąpać psa, bo śmierdzi padliną i pewnie się w czymś wytarzał.
Węch zawsze miałam czuły, teraz jeszcze bardziej - psa obwąchałam, absolutnie niczym nie śmierdział, (przyszłego)męża objechałam, ale sporo czasu upłynęło, zanim zasnęłam znów...
 
Cześć Laseczki i Dziewczynki:-D
Istnieje sprawiedliwość na swiecie... gdy ja spałam wyście biegały, gdy ja nie spię to wy chrapiecie;-) Czyli wszystko się wyrównało i jest ok:)))
Zoyka na pewno dziecko to ogromne zmiany, ale pomimo złego samopoczucia, jęków że ma się dość, ryków, kupy i cieknącego mleka... to te zmiany są superowe :-D Odpoczywaj teraz ile możesz, to ostatnie dni bezczynności i możliwości spania kiedy się chce, przede wszystkim relaks i żadnych złych myśli. Co do porodu to przeżyjesz jak każda z nas:) czasami boli mniej, czasem bardziej, dłużej czy krócej ale gdy zobaczysz Julkę to zapomnisz o tym, że przed chwilą wyklinałaś wszystkich z bólu :-D A co do męża hmmm, wydaje mi się, że wystarczy aby był przy Tobie i żebyś to czuła. Nie zastąpi lekarzy ani nie będzie za Ciebie rodził, ale psychiczne wsparcie czy podanie wody mineralnej to bardzo dużo! Julka przewróci Wasze życie do góry nogami, to jest pewne :-D
Florentyna ja swojego psiaka wypuszczam na podwórko, ale martwię o łapy żeby sobie nie odmroził i szybciutko wołam go do domu. Na nieszczęście suka sąsiadów akurat się goni i Tabriska swędzą zafutrzałe cochones:baffled: :)
 
Zoyka ale tego nie da się "wyobrazić" ... wg mnie ... ale ja dziwna jestem :-D dobrze to już było i to se nie vrati :-D ale każdy ma swoje przemyślenia ... jest inaczej i tego możesz być pewne po pierwsze i o setne ...
ja nie mam i nie miałam wzniosłych przemyśleń ... ba powiem więcej że czasem mam ochotę wyjść z domu i iść, iść ... i iść przed siebie :-D a o powrocie nigdy nie myślałam :-D
 
Zoyka, ja też sobie kompletnie nie wyobrażam, jak to będzie. Mam nadzieję, że jak pozam płeć, to będzie mi jakoś łatwiej zwizualizować sobie to dziecko. Na razie jakby zupełnie tego nie widzę, ale się nie martwię - będzie jak będzie, postanowiłam podchodzić do tego z otwartością i bez oczekiwań. Mam świadomość, że nastąpi rewolucja - a rewolucje mają to do siebie, że nie dadzą się zaplanować.
Anka - mój pies dopiero przy tych temperaturach rozkwita! Właśnie wróciliśmy ze spaceru - euforia, spychacz w śniegu, łapanie zmrożonych brył w pysk, podrzucanie... Jak się boisz o łapki swojego futrzaka, to możesz mu smarować poduszki tłustym kremem, grubo. U nas jedna z naszych suk się goni - zanim wywieźliśmy ją do mamy pies zdążył zjeść pół drzwi od domu. Trochę wieje, ale naprawiać będziemy jak mrozy zelżeją.
 
Florentyna to jest bardzo dobre podejście :-D Moja rewolucja siedzi upaćkana kaszką :-D i tym razem gada do kawałka gruszki :-D
Słońce jest u mnie piękne ale m. mówił ze mroźno jak ... i jednak nie wiem czy to dobry pomysł hibernować dziś młodego :baffled:
 
Anka_d, na brak spania dzialala mi najlepiej niezbyt ciekawa ksiazka. No w tej chwili to zasypiam nim sie poloze - dziecko jest skuteczniejsze od wszystkiego.:-D
Zoyka, jak to co ma robic? Brac Cie pod pache, torbe pod druga i zapier...c do szpitala! Porod macie rodzinny? To tam mu juz wyjasnia co ma robic. Tylko go uczul, zeby pamietal - TY i torba. A porod i potem? Oj, tego sie nie da opisac tak po prostu... Ulga ze juz, ze sie urodzilo bezpiecznie, ze zdrowe... Potem patrzysz na ten maly cudek i niedowierzasz. W szpitalu masz czas na oswojenie sie z sytuacja, ale kiedy wracasz do domu, wszystko okazuje sie inne - ten maly przybysz okazuje sie pepkiem swiata i najwazniejsza sprawa w domu, wszystko podporzadkowuje sie jego potrzebom, ktore sa realizowane pod grozba wrzasku. Dokladnie wszystko staje sie inne.
 
Florentyna my wlasnie nasza suke bedziemy streylkizowac jak tylko wroce z PL. Stresa mam, nie powiem ale nie chce sie bawic z cieczkami i z malenstwem pozniej, zalatwimy to szybko i chwilowo bolesnie z samymi pozytywami dla calego ogolu;)

Zoyka nie przejmuj sie bo wszystko to bedzie spontan :)))
 
reklama
Florentyna u nas nie ma śniegu w związku z tym łatwiej o odmrożenia chociaż moje piesio to owczarek długowłosy i ma okudlone łapki między opuszkami. Jako, że jest kompletnie niewychowany to nie wyobrażam sobie smarowania go kremem:-D Dlatego go pilnujemy podczas mrozów i nie pozwalamy na zbyt długie bieganie w takim zimnie.
Podejście masz idealne do porodu, będzie co ma być i poradzisz sobie z nowym rodzajem życia:)))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry