Koszmar misiu , koszmar...podziwiam.
Ja miałam tak przytulnie czyściutko i kameralnie jak u siebie w domciu, na prawdę super wspominam
Salka na 2 babki, oddzielone grubym drewnianym parawanem, pościel mięciusieńka, łóżko sterowane pilotem, można sobie było unosić jak się chciało, łazieneczka czyściutka przy pokoju, a na suficie namalowane błekitne niebo i chmurki..miód-malina:-) U nas 2 pełne doby po SN i 3 po CC się leży.
Rożek jak najbardziej , dzidzi w czymś musi spać, a w rożku chyba najlepiej ( skoro szpital nic nie daje ) jak się bobasa dobrze i ściśle opatuli to fajnie śpi bo mu się ciasnota macicy kojarzy, więc rożek jak najbardziej
Ja miałam jasiek bo po prostu nie umiem bez jaśka spać, zawsze wszędzie biorę, fakt trochę miejsca zajmuje, ale to już jak kto uważa, szlafrok też miałam, ale cienki bawełniany, niedużo miejsca zajmuje a można go szybko na siebie narzucić, na oddziałach położniczych dobrze grzeją więc taki gruby szlafrok nie jest chyba potrzebny.
Co do książki to miałam , a nawet krzyżóweczki, ale nie było szans na to, bo albo się bujałam z cycami i dzidzią, na którą można patrzeć przecież godzinami, albo spałam, więc książki kompletrnie nie używałam;-) Koszule 3, jedna do porodu, 2kolejne na każdy dzień po jednej, ręczniki 2 , polecam ciemne kolory, bo się krwawi, majtki też swoje zwykłe miałam, sprawdzone, dobrze podkład trzymały i nic mi nie przeciekało.
Dla dzidzi ręcznik zbędny, teraz się zaleca jak najdłuższe nie kąpanie dzidzi po porodzie więc spokojnie to w domu można zrobić
Pieluszki tetrowe , owszem bardzo się przydają, spokojnie kilka sztuk można mieć, niedrapki i czapeczka dla maluszka jak dla mnie zbędne, nie ubrałam ani razu, wszelkie inne rzeczy - nie trzeba za dużo, mąż dowiezie w razie czego przecież, tylko trzeba go wcześniej poinstruować gdzie to w domu leży;-):-)
Załatwiliśmy szczepienie, nie było tak tragicznie, tylko chwilowy szloch, Pacia sie tak bosko śmiała do pani doktor, jakby ją znała od lat
Dzidzi mi się rozrosło jak nie wiem, mierzymy już 72 cm i ważymy 6 kg, ale żeby nie było tak pięknie to dostaliśmy skierowanie do neurologa , bo się p. doktor nie podoba do końca napięcie mięsniowe, jutro zarejestrowałam małą na wizytę więc zobaczymy jak neurolog to oceni, być może będzie potrzebna rehabilitacja jakaś
No i na duże ulewania mamy podawać Nutriton z Bebilonu, młoda ma jednak spory problem z tym i nie znika on, trzeba ten zagęszczacz podawać, bo prawdopodobnie te jej chrząkania i stękania to przez podrażniony przełyk, bo wiecznie to mleczko do góry podchodzi...
Pacia po szczepieniu zasnęła i do tej pory przeniesiona do łóżeczka śpi...pewnie wieczorkiem będzie jakieś marudzenie
Edit: wynalazłam przed chwilą na Onecie:
http://wiadomosci.onet.pl/cnn/rekordowe-niemowle-porod-bez-znieczulenia,1,5012272,wiadomosc.html
Ja miałam tak przytulnie czyściutko i kameralnie jak u siebie w domciu, na prawdę super wspominam
Rożek jak najbardziej , dzidzi w czymś musi spać, a w rożku chyba najlepiej ( skoro szpital nic nie daje ) jak się bobasa dobrze i ściśle opatuli to fajnie śpi bo mu się ciasnota macicy kojarzy, więc rożek jak najbardziej
Ja miałam jasiek bo po prostu nie umiem bez jaśka spać, zawsze wszędzie biorę, fakt trochę miejsca zajmuje, ale to już jak kto uważa, szlafrok też miałam, ale cienki bawełniany, niedużo miejsca zajmuje a można go szybko na siebie narzucić, na oddziałach położniczych dobrze grzeją więc taki gruby szlafrok nie jest chyba potrzebny.
Co do książki to miałam , a nawet krzyżóweczki, ale nie było szans na to, bo albo się bujałam z cycami i dzidzią, na którą można patrzeć przecież godzinami, albo spałam, więc książki kompletrnie nie używałam;-) Koszule 3, jedna do porodu, 2kolejne na każdy dzień po jednej, ręczniki 2 , polecam ciemne kolory, bo się krwawi, majtki też swoje zwykłe miałam, sprawdzone, dobrze podkład trzymały i nic mi nie przeciekało.
Dla dzidzi ręcznik zbędny, teraz się zaleca jak najdłuższe nie kąpanie dzidzi po porodzie więc spokojnie to w domu można zrobić
Załatwiliśmy szczepienie, nie było tak tragicznie, tylko chwilowy szloch, Pacia sie tak bosko śmiała do pani doktor, jakby ją znała od lat
Dzidzi mi się rozrosło jak nie wiem, mierzymy już 72 cm i ważymy 6 kg, ale żeby nie było tak pięknie to dostaliśmy skierowanie do neurologa , bo się p. doktor nie podoba do końca napięcie mięsniowe, jutro zarejestrowałam małą na wizytę więc zobaczymy jak neurolog to oceni, być może będzie potrzebna rehabilitacja jakaś
No i na duże ulewania mamy podawać Nutriton z Bebilonu, młoda ma jednak spory problem z tym i nie znika on, trzeba ten zagęszczacz podawać, bo prawdopodobnie te jej chrząkania i stękania to przez podrażniony przełyk, bo wiecznie to mleczko do góry podchodzi...Pacia po szczepieniu zasnęła i do tej pory przeniesiona do łóżeczka śpi...pewnie wieczorkiem będzie jakieś marudzenie
Edit: wynalazłam przed chwilą na Onecie:
http://wiadomosci.onet.pl/cnn/rekordowe-niemowle-porod-bez-znieczulenia,1,5012272,wiadomosc.html
Ostatnia edycja:

