reklama

Ciąża po 40

Nie jest zle poki co. Chlopak sie bawi ladnie walac po lbie Angry Birda, smieje sie jak zagadam do niego, ladnie zjadl przecierek i potem flache, dostal make jaglana i po pol godzinie wypchal kupala. Wszystko jest ok, poza tym ze ma 37,7.
 
reklama
Witam :-D
Kolejna sympatyczna noc za nami z pobudką od 3 do 4. Tak można żyć :))) Teraz żmijka zjadła i spi spokojnie no i jest czas na domowe robótki.
Przegrywam walkę z laktacją mimo ogromnych starań. To chyba wiek... bo przy Filipie nie było żadnych problemów z utrzymanie ilości mleka w piersi. Karmię ile się da i jak najdłużej, ale widzę że Hippa idzie coraz więcej na jeden posiłek. Będę karmić do końca, dopóki choćby 5 ml jest w cycu i już. Malutka uwielbia i moje mleko i sztuczne więc nie jest to jej lenistwo, że nie chce ssać. To coś w moim organiźmie, ale nie zdołuję się tym że gorsza matka jestem. Ważne żeby Wanda była najedzona i zadowolona.

Kłaczek
jak Karol i nocka?
Gosiu ten wiatr mnie wystarszył i mała wyglądała jak to dziecko z reklamy ospy ;-) Dzisiaj będę mądrzejsza i odpuszczę sobie drugi kocyk i kapturek na głowie:) Mądrala ze mnie taka, że zapomniałam iż dziecko jedna warstwa więcej niż mama, ja dałam dwie warstwy.
Jak minęły chrzciny???
 
Witam porannie :)

Aniu - i ja przegrałam z laktacją. Trudno. Czasami jeszcze jak sobie przypomnę jak cudnie czuć jak mała dudkała cycka to mi smutno. Jednak to tylko chwile. Staram sie skupić na tym żeby była zadowolona, zdrowa i szczęśliwa.

Klaczku - zdrówka do Karolka życzymy.

Moja Jula przespała po raz pierwszy 6 godzin !
 
Aniu to nie wiek, to Hipp;-) Nie zrozum mnie źle, bo nie chcę ani się wymądrzać, ani oceniać, ale tak jak pisałam wcześniej, dziecko dopchane po cycu butlą nie pociągnie go na tyle często i mocno, żeby pobudzić dobrze pierś do produkcji mleka, niestety czasem trzeba poświęcić dzień lub dwa na to, że się leży z dziecięciem obok i praktycznie z cycem non stop w jego buzi, ale sytuacja się normuje i cyc wytwarza mleko w wystarczającej ilości po tym czasie. W momencie kiedy wkraczamy z butlą, żeby "nie głodzić" biedactwa jest "po frytkach". Są różne dzieci, jedne będa ssały spokojnie i rozbudznie laktacji będzie lekkie łatwe i przyjemne, wtedy mamy się cieszą, że mają pokarm i jest super. Czasem jest troche problemów i schodów, ale to nie znaczy, że nie mamy mleka i nie wykarmimy, to znaczy, że trzeba wyjść po tych schodach, czasem stromych i wysokich. Nie uważam, że podanie butli dziecku bo niby jest nadal głodne po cycu jest złe, jeżeli ktoś uważa to za słuszne to podaje. Ja po prostu tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że "wóz albo przewóz" , dwa dni leżałam przy dziecku i dawałam non stop raz jeden cyc raz drugi do ssania i poszło, a Patrycją było mi najciężej ze wszystkich dzieci. Gdyby to było moje pierwsze dziecko i miałabym jeszcze jakąś teściowa za uszami to skończyłoby sie na butelece, jestem pewna, ale byłam bogatsza w doświadczenia po karmieniu poprzedniej dwójki i się udało przejść przez kryzysik, i wcale nie uważam, że moje dziecko jakoś na tym ucierpiało. Z Kasią np. nie miałam ani jednego malutkiego problemiku przy karmieniu, czysta przyjemność, na tą przyjemność którą mam teraz z Patrycją pracowałam ostro ponad tydzień. Nie ukrywam, że jednym z motywatorów było dla mnie moje lenistwo i wygodnictwo...ja po prostu nie wyobrażałam sobie siebie z tymi butlami, miarkami, przegotowaniem wody, sterylizacją butelek..

U nas noce ostatnio również w normie, przeważnie po kąpieli jest zawsze 7-8 godzin snu, tak więc nie narzekam, od 3- 4tej zaczyna się już troszkę jazdy, ale do wytrzymania;-) Chcę, żeby zawsze Patrycja sprawiała mi tyle problemów co teraz:-D:-D Niestety z jej starszym bratem mam wciąż "tragedię" jest na prawdę porażka, nie będę Was zanudzać, ale nie mam kompletnie pomysłu co z nim zrobić:no:

Zoyka 6 godzin to super wynik!! A powiedz kochana, bo pamiętam, że Ty planowałaś po 3 tygodniach wrócic do pracy, udało Ci się to zamierzenie zrealizować??

No właśnie kłaczku, jak tam Karolek dziś??
Ollena czy Ciebie tez dopadł znowu jakiś wirus?
 
Majuska dziekuje za troske, przed Swietami bylismy wszyscy chorzy i na antybolach..ale przeszlo i zaluje, ze podalam nam antybiotyki bo to wlasnie glupi wirus byl a nie bakteria.
Klaczku jak Karolek?

Dziewczyny czy Wy tez szczegolnie pod koniec ciazy mialyscie ciagle zatkany nos? Ja nie dosc, ze uzalezniona od kropli do nosa jestem to teraz jest koszmar...budze sie 10 razy w nocy na siku to dodatkowo tez za kazdym razem jestem tak zatkana, ze zanim krople zadzialaja to nie moge usnac i tak 10 razy wlasnie... koszmar. W dzien mam to samo, ze co chwile mam zatkany nos, smarkam i uzywam kropli.
No i mam dosc, brzuch ciagnie, pochodzic duzo nie moge, posprzatac tez, cialo by chcialo ale nie moze... i waga teraz rosnie w szybkim tempie a mialam nadzieje zmiescic sie w 13kg:/
 
Majuska - ja podobnie jak Flo mam tzw "wolny zawód", czyli czas pracy nienormowany. Udało się ale przez to jestem nerwowa czasami. Tak naprawdę nie przestałam całkiem pracować. Po wyjściu ze szpitala nadawałam z klientami. Teraz tak na pol gwizdka. Gdy potrzebuje usiąść do lapka, lub wyjść do klienta przychodzi mama do malej. Gorzej w domu - czasem muszę pilny telefon, albo mail a ona wtedy marudzi. Wkurzam sie a potem jestem zla na siebie za głupotę, ze nie rozumiem ze Julka tego nie robi złośliwie. Jula jest kochana rano. Dwie godzinki potrafi leżeć i się uśmiechać i coś opowiadać. Najgorzej gdy J wraca późno a ja już po całym dniu jestem zmęczona (tak jak wczoraj a z mi łzy leciały) . O 21 gdy J wrócił z pracy musiałam po prostu wyjść z domu, wsiąść w auto i jechać- tak miałam dość całego dnia. Oboje mamy wolne zawody. Umawiamy się np na godzinę ( ja pod niego ustawiam klientów) a on np nie wraca bo się robota przedłużyła albo zadzwonił stały klient i musiał jechać. Wrr...
Czasami zazdroszczę etatowcom... ze mogą spokojnie skupić się na dziecku i dojściu do siebie po porodzie a kasa i tak wpływa na konto.

Olena - raz tylko byłam przeziębiona w ciąży, jakoś tak ok 4 miesiąca. W nocy an siku nigdy nie wstawałam :)
jadłam ciągle kanapki z czosnkiem i J tez, do tego maliny z Mamy działki jedliśmy całą zimę (Mama popakowała w pojemniczki i pomroziła i do tego soczki porobiła) aaa i imbir z wodą i cytryną piłam i Omega 3 brałam w kapsułkach. Udało sie bez poważniejszych perturbacji.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Majuśka trudno, ja nie mam tyle samozaparcia żeby leżeć dwa dni z malutką przy cycu. Robert pracuje a ja w domu mam dziecko, psa, obiady i prasowanie. Muszę to obrobić a pomocy z zewnątrz nie dostanę. Fizyczne uwalenie się z cyckiem na wierzchu jest niemozliwe z tych względów.
Filipka dokarmiałam sztucznie po CC a mimo to laktacja ruszyła z kopyta kilka dni po wyjściu ze szpitala. Teraz się nie udało. Trudno... jest mi smutno i przykro bo ja tak lubię jak Wandzia tuli się do mnie i zasysa ciumkając. Będzie się przytulać w inny sposób a jej usmiech wynagradza mi moje smutki. Robi się jej taki rozkoszny dołeczek w jednym policzku :-D uśmiech jeszcze nie jest kontrolowany, wiem o tym, ale dołeczek jest cudowny i mam nadzieję że nie zniknie.
Zoyka każda praca ma wady i zalety:))) musimy wrócić na etat po urlopach a Ty możesz nie martwić się o żlobek. Jak zawsze medal ma dwie strony....
Ollena z nosem nie miałam problemów, nie zatykał się. Jedynie ciężko było już chodzić i bolały skurcze co chwilę.
 
reklama
Dziewczyny, ja z tego nic nie rozumiem... Noc spokojna jak zawsze, kilka razy budzilam sie i sprawdzalam czy maly goraczki nie ma - byl chlodny i spal do 6:00 rano. Teraz tez jest chlodny, bawi sie Angry Birdem, smieje siem pokrzykuje, gada.... Jakby nigdy nic. Jakby nie to samo dziecko, ktore poprzedniej nocy chrypialo w placzu, rozpalone jak maly piecyk. Na wszelki wypadek nie idziemy dzis na spacer (z reszta leje) i poobserwuje po poludniu, kiedy goraczka lubi sie podniesc.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry