reklama

Ciąża po 40

Hej,
No ja to przynajmniej nie mam tych dylematów odnośnie pracy, urlopów macierzyńskich itp. Tak sobie to zamierzam zorganizować, żeby cały czas coś dłubać w domu, ewentualnie się zając jakąś firmową papierologią ( i tak się tym zajmuję). Planuję też wypady w teren w celach zawodowych z młodym przy cycu - pracujemy wspólnie z mężem, więc da się to organizacyjnie ogarnąć mam nadzieję. I po raz kolejny dochodzę do wniosku, że przy całej upierdliwości mojej pracy to za nic bym się nie zamieniła. Mam tzw. wolny zawód, czas pracy nie normowany, wolne kiedy chcę. Dużo mogę robić w domu, a jak już muszę się udać do firmy czy gdzieś w teren to też na chwilkę, wpaść, "potuczyć konia pańskim okiem" i wypaść. A to, że jesteśmy z mężem wymienni bo każde z nas może pracować za to drugie to też duży atut w sytuacji mienia młodego. Mam nadzieję, że uda mi się nie wypaść z rytmu i jakoś dociągnąć do momentu przedszkola. No i jeszcze mam moją mamę pod ręką, co dodatkowo powinno ułatwić sprawę.
 
reklama
Ja dzis za zombie robie... Rajmund tez. Maly obudzil sie z placzem po 3 w nocy, mokrutki od potu i rozpalony. Rozbieralam go z pajacyka myslac ze sie przesikal, a to przez pot byl taki mokry. Okazalo sie ze ma prawie 39 stopni goraczki. Calpol, woda do picia... Jesc nie chcial oczywiscie. 2 godzinki wycia na rekach - standardzik. Potem zasnal, rano Rajmund wrocil z pracy wiec zostal z malym a ja pognalam na ESOL. I Karol wybral mu jajka do dna. Teraz ma 37,7, spi na moich rekach, Rajmund spi przed kolejna noca...
 
Flo dylematy są okropne. Nie narzekam na swoją pracę, jestem urzędnikiem w państwowej firmie - stała posada, pensje bez zarzutu... w sumie lubię to co robię:) Mam pewnośc, że nie wywalą mnie nawet jak pójdę na 3 lata na wychowawczy i gdyby był płatny to bym nie miała wątpliwości co robić :))) Gorzej jak ktoś nie cierpi swojej roboty i wraca z pełnym obrzydzeniem po rocznym siedzeniu w domu. Zresztą w domu też lubię być, nie nudzę się sama ze sobą, z psem i teraz z Wandą. Pomagam trochę mężowi w jego dodatkowej pracy co zajmuje mi czas a daje efekty w postaci jego lepszego zorganizowania się na stole roboczym ;-) Zastanawiam się tylko, gdzie on całą elektronikę upchnie jak trzeba będzie żmiji pokój robić, bo teraz ma tam warsztat - niech kombinuje :))
Byliśmy dziś na pierwszym spacerze. Trochę przesadziłam i spanikowana za ciepło ubrałam Wandzię, wróciła do domu czerwona jak buraczek i od razu trzy potówki na szyi. Za to żmij wcale nie zasnął, na początku była cisza a potem gdy wiatr mocniej zawiał to marudzenie. Jak szliśmy z wiatrem to znowu cisza a w domu wielkie oczy podczas rozbierania z polarkowych ubranek:) Dojadła, bo jakżeby inaczej, i teraz śpi słodko.
 
A pojecia nie mam bladego. Poza goraczka dokladnie nic sie nie dzieje. Nawet pieknie mi zjadl po 1, teraz spi normalnie... Bawil sie "instalacja" przez chwile i normalnie gadal, smial sie... Ma nadal goraczke, ale ponizej 38 stopni.
W nocy marzylam zeby Chinczyk zaczal walic w drzwi...
 
Kłaczek - u nas tu "grasował" paskudny wirus, pierwsze dni nie dawał żadnych symptomów, poza b. wysoką temperaturą, Alinka w piątek wróciła z przedszkola bez żadnych oznak, że cos się dzieje, a o 3 w nocy jak wstawałam do toalety, to dziecko było rozpalone - miała 39,8 az mi się włosy zjeżyły. Rano poszliśmy szybko na dyżur do przychodni. Okazało się, że tak się zaczynało, a potem atakowało u dzieci gardło i uszy. Mnie wtedy "rozebrało" totalnie, męża też.

A co do pracy - to zostało mi jeszcze nie całe 3 tyg. i macierzyński. Tu trwa on pół roku, a potem... mogę z maluchem wrócić do pracy.
 
Katrina, nie strasz! Poki co maly ma 37,7, bawi sie, nawet je prawie normalnie, smieje sie do "angry birda" i w ogole jest prawie normalnie. No, w gardlo nie zagladalam, ale kaszlec nie kaszle.
 
Kłaczku może to tzw trzydniówka?

poczytuję Was kochane, poczytuję:)
Anka ja też tak na pierwszych spacerach gotowałam Małą:) i tez wracała ze spacerku czerwona jak buraczek :) pamiętaj że jak wieje to w gondoli jednak to powietrze "stoi" ( w sumie to żmijki lubią ciepełko:):-p

laseczki a my jutro ze starszyzną lecimy sobie do egipta:) Hanka zostaje z moją mamą
to miał być nasz romantyczny wyjazd z T....ale T stwierdził że lepiej będzie jednak jak popracuje na cztery kobitki a my mamy się dobrze bawić....ech
plan mam taki: pierwsze trzy dni odsypiam:) która chce mogę za nią też coś odespać;-)

ja do pracy wracam w październiku ale już mam małego pawika na samą myśl o powrocie....:no:
 
Moze byc. Poki co w ramach poganiania g... (ponad dobe nie bylo) Karol dostal make z prosa. Mam nadzieje ze go ruszy. Biedne to dzieciatko takie - buzia jak buraczek, oczka szklane, ale nadal sie usmiecha. Walil angry birda az piszczalo.:-D
 
reklama
Kłaczku - mam nadzieje, że to nie to, że tylko np. trzydniówka, albo jakaś drobna infekcja, tylko napisałam, ze tu u nas takie paskudztwo było i w sumie jeszcze jest (od dwóch czy trzech tygodni). Trzymam kciuki, żeby juz było tylko lepiej.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry