Majuska - ja podobnie jak Flo mam tzw "wolny zawód", czyli czas pracy nienormowany. Udało się ale przez to jestem nerwowa czasami. Tak naprawdę nie przestałam całkiem pracować. Po wyjściu ze szpitala nadawałam z klientami. Teraz tak na pol gwizdka. Gdy potrzebuje usiąść do lapka, lub wyjść do klienta przychodzi mama do malej. Gorzej w domu - czasem muszę pilny telefon, albo mail a ona wtedy marudzi. Wkurzam sie a potem jestem zla na siebie za głupotę, ze nie rozumiem ze Julka tego nie robi złośliwie. Jula jest kochana rano. Dwie godzinki potrafi leżeć i się uśmiechać i coś opowiadać. Najgorzej gdy J wraca późno a ja już po całym dniu jestem zmęczona (tak jak wczoraj a z mi łzy leciały) . O 21 gdy J wrócił z pracy musiałam po prostu wyjść z domu, wsiąść w auto i jechać- tak miałam dość całego dnia. Oboje mamy wolne zawody. Umawiamy się np na godzinę ( ja pod niego ustawiam klientów) a on np nie wraca bo się robota przedłużyła albo zadzwonił stały klient i musiał jechać. Wrr...
Czasami zazdroszczę etatowcom... ze mogą spokojnie skupić się na dziecku i dojściu do siebie po porodzie a kasa i tak wpływa na konto.
Zoyka, tak właśnie myślałam, że nie jest Ci lekko, ale i tak jesteś bardzo dzielna, że dajesz radę cokolwiek, rozumiem Cie że sa te obsuwy czasowe i nerwy i masz ochotę wsiąść w auto i jechać przed siebie...Etat faktycznie ma ten plus, że siedzę w domu i kasa mi na konto wpływa, ale powiem Ci, że i etat ( mam na myśli swój ) ma mnóstwo minusów. Chce teraz sobie założyc działalnośc i spróbować "szczęścia" póki mogę wykorzystać trochę urlopów na etacie, ale tak strasznie brakuje mi czasu , nie potrafie się z tym ogarnąć, widzę, że będę musiała skorzystać z niańki, a to koszt, łeb mi już puchnie od myślenia, bardzo trudno jest
...a i z kolei jak myślę o powrocie do mojej pracy to mi słabo, nie że nie chcę wogóle pracować tylko akurat w tej robocie sie duszę, zmieniac na podobne " g*ó*w*n*o* tez mi się nie uśmiecha, dlatego siedzę i zamiat cieszyc się tym moim maluszkiem ( bo przeciez lada chwila mi urosnie ) to mnie różne czarne myśli nachodzą
..no to teraz ja się wypłakałam
On prowadzi zapiski i kalendarium - wizyt, szczepień itd. ...
Łącznie z wygrzebaniem śmieci zza siatki oplatającej szczebelki balkonowe i ponawijaniem sznurka do bielizny na haczyki. To się nazywa czysta nienawiść do prasowania