reklama

Ciąża po 40

Majuska - ja podobnie jak Flo mam tzw "wolny zawód", czyli czas pracy nienormowany. Udało się ale przez to jestem nerwowa czasami. Tak naprawdę nie przestałam całkiem pracować. Po wyjściu ze szpitala nadawałam z klientami. Teraz tak na pol gwizdka. Gdy potrzebuje usiąść do lapka, lub wyjść do klienta przychodzi mama do malej. Gorzej w domu - czasem muszę pilny telefon, albo mail a ona wtedy marudzi. Wkurzam sie a potem jestem zla na siebie za głupotę, ze nie rozumiem ze Julka tego nie robi złośliwie. Jula jest kochana rano. Dwie godzinki potrafi leżeć i się uśmiechać i coś opowiadać. Najgorzej gdy J wraca późno a ja już po całym dniu jestem zmęczona (tak jak wczoraj a z mi łzy leciały) . O 21 gdy J wrócił z pracy musiałam po prostu wyjść z domu, wsiąść w auto i jechać- tak miałam dość całego dnia. Oboje mamy wolne zawody. Umawiamy się np na godzinę ( ja pod niego ustawiam klientów) a on np nie wraca bo się robota przedłużyła albo zadzwonił stały klient i musiał jechać. Wrr...
Czasami zazdroszczę etatowcom... ze mogą spokojnie skupić się na dziecku i dojściu do siebie po porodzie a kasa i tak wpływa na konto.

Zoyka, tak właśnie myślałam, że nie jest Ci lekko, ale i tak jesteś bardzo dzielna, że dajesz radę cokolwiek, rozumiem Cie że sa te obsuwy czasowe i nerwy i masz ochotę wsiąść w auto i jechać przed siebie...Etat faktycznie ma ten plus, że siedzę w domu i kasa mi na konto wpływa, ale powiem Ci, że i etat ( mam na myśli swój ) ma mnóstwo minusów. Chce teraz sobie założyc działalnośc i spróbować "szczęścia" póki mogę wykorzystać trochę urlopów na etacie, ale tak strasznie brakuje mi czasu , nie potrafie się z tym ogarnąć, widzę, że będę musiała skorzystać z niańki, a to koszt, łeb mi już puchnie od myślenia, bardzo trudno jest:no:...a i z kolei jak myślę o powrocie do mojej pracy to mi słabo, nie że nie chcę wogóle pracować tylko akurat w tej robocie sie duszę, zmieniac na podobne " g*ó*w*n*o* tez mi się nie uśmiecha, dlatego siedzę i zamiat cieszyc się tym moim maluszkiem ( bo przeciez lada chwila mi urosnie ) to mnie różne czarne myśli nachodzą:no:..no to teraz ja się wypłakałam:confused2:
 
reklama
Majuska a co Ty robisz zawodowo ?
Nie wyobrażam sobie żebym na mysl o pracy miała ochotę na ryczenie. Nie wyobrażam sobie siebie na etacie. Juz przechodziłam rożne drogi (choć zawsze na swojej działalności) ze miałam nad sobą jakieś niedowartościowane i sfrustrowane pindy. Zmierzam do tego aby już nigdy nikogo nad sobą nie mieć. Nie jest to łatwe. Jest ryzyko, jednak dość mam kretynek które siedzą w Centrali firmy na etacie i wszystko maja w dupie i Prezesów którzy udają dyplomatów a tak naprawdę nie wiedza co się dzieje. Akurat ja pracuje w takiej branży ze to Firmy proszą sie o takie osoby jak ja a nie odwrotnie. Ma to minusy bo sama jestem odpowiedzialna za sprzedaż i pozyskanie klienta.
 
witajcie :-)
Kłaczku najważniejsze, że Karol wydaje się być zdrowy.
Majuska ja dokarmiałam Młodego do grudnia - potem znów próbowałam wprowadzać mu do diety swój pokarm ale ma za dużo laktozy... Wywalenie sie z cycami na wierzchu odpadało z przyczyn podobnych jak u Anki. Poza tym ja i tak zakładałam że Młodego będę karmić do 6 miesiąca - bo wracam do pracy, bo wiem że laski ode mnie które karmiły piersią przeżywały horror - przede wszystykim kłopot z wprowadzeniem kaszek na mm, bo pediatrzy zaczynają nieśmiało przebąkiwać o tym, że wartościowy pokarm kończy się po 6 miesiącu - może w końcu poszli po rozum do głowy i skończyli z tym terrorem laktacyjnym.
Zoyka co z tego, że mam umowę o pracę. U mnie każde stanowisko pracy jest jednoosobowe więc jak się coś dzieje takiego że laski koncepcji nie mają co dalej to pakuję młodego i lecimy do pracy. Młodym zajmują się ciotki a ja siadam i robię.
Ollena w poprzedniej ciaży też taka chorowita byłaś ?
Dziś mój m. dał czadu :-D On prowadzi zapiski i kalendarium - wizyt, szczepień itd. ...
Rehabilitacja nr 2 dziś 8:40 ... zwarci i gotowi (Młody rano nawet wciągnął ok. 60 ml mleka - szok). Pogoda taka sobie - w sumie jeszcze chwila i będzie lało - a m. ma nas wysadzić pod poradnią i lecieć do pracy bo akurat dziś MUSI być przed 9, pogoda pt. zaraz lunie, więc Młody w foteliku a ja po rehabilitacji mam sobie taksówkę zamówić ... lecę na górę. W poczekalni pełno luda ... czekam chwilę - i nagle słyszę pytanie - kiedy będzie Pani Reh. bo już 8:45 a jej nie ma ... zaświeciłą mi się żaróweczka i podchodzę do pani z recepcji i pytam to w takim razie na którą my mamy tę rehabilitację i do kogo ?? Pani na mnie, w hamonogram ... na mnie i cedzi przez zęby... WCZORAJ mieliście państwo wizytę ale byłą odwołana - PANI dzwoniła przecież OSOBIŚCIE na telefon do PANI REHABILITANTKI a nie do ośrodka (no tak się składa, że posiadam jej nr telefonu) ... ale Pani tak cudnie to wycedziłą przez ząbki że szok :-D zapakowałam Młodogo w nosidło (pipa nawet nie zaproponowała żanej zabawy na sali ogólnej skoro już pojawiliśmy się) i wóciłam do domu :-D Zadzwoniłam do m. i powiedziałam go, że go kocham :-D
 
Ostatnia edycja:
Misia strasznie oszukujesz, że masz jak u mnie - nie posiadasz Tabriska :-)a Bazylia jest malutka i nie musisz gotować 5 litrów rosołu codziennie żeby bydlątko nie chodziło głodne. Reszta się zgadza... no mieszkanie masz większe o te kilka metrów i sprzątania więcej :)) za to ja mam większy balkon :))
Twój m. jest bardzo kochany... tego faktu nie da się ukryć ani mu zaprzeczyć :-D
A tak poważnie, to jak się nie ma pomocy w domu to czasami nie wiadomo w co ręce wsadzić. Od dwóch dni oglądam z pełnym obrzydzeniem deskę i żelazko i robię wszystko żeby nie robić :baffled: Łącznie z wygrzebaniem śmieci zza siatki oplatającej szczebelki balkonowe i ponawijaniem sznurka do bielizny na haczyki. To się nazywa czysta nienawiść do prasowania :-D
Roberta nie ma więc żmija idzie na balkon się wietrzyć, gdy tylko będzie następna pobudka i karmienie, gdzieś za godzinę pewnie... Jeżeli zajdzie słońce to skończy się na otwartym oknie w pokoju i "wandowaniu" :baffled: Póki co wichura jest paskudna na dworze.
 
Ania ale czas szybko leci. Wandzia ma już dwa tygodnie a Julka dwa miesiące :)

złaziłam sie jak szalona. Nogi mnie bolą. Pogoda nareszcie cudna az zal było wracać. Zaczynam przeklinać swój blok. Schodzenie z wózkiem z 3 pietra to koszmar.ZA każdym razem modle się aby nie wypadł mi dysk, dlatego rozumiem w tej kwestii Anię.

Julka woli ssanie palca od smoka. Ehh.. kupiłam nowy model , taki cieniutki MAMbaby , moze ten model jej podpasuje.

Znacie moze smoczki marki Difrax ? To podobno jedyne smoczki w których ślina i woda nie przedostają sie do wewnątrz.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Misia, masz racje... Tak sie ciesze ze Karol juz nie goraczkuje. Bawi sie normalnie teraz, je dzis ladnie, smieje sie jak zawsze. Dzis mamy dzien pierwszej malinki - do normalnej porcji "kubusia", wrzucilam kilka mrozonych (tym swiezym o tej porze roku nie ufam zupelnie) malin i zobaczymy co chlopak powie na ten smak. Generalnie widze ze na nowe smaki reaguje pozytywnie. Kleik z prosa jest moim zdaniem obrzydliwy, smak ma zdecydowanie inny niz maka pszenna czy kukurydziana. Pierwsza reakcja przy nowym smaku to zawsze takie smieszne zaskoczenie w oczach i zmarszczenie nosa, Karol wypluwa smoczek i sie zastanawia, ale jak mu ten smoczek podac znow, zaczyna ciagnac. Malinki sa kwasne... Chce mu jak najszybciej wprowadzic warzywa i owoce zeby nieco zwolnic z blotkiem zbozowym wszelkiego typu.

Znalazlam foteliki samochodowe do 13kg... Ufff... Kwestia wybidowac i kupic. Nawet nie wiedzialam ze sa takie, znow nas dziecie zrobilo w balona bo ja myslalam ze fotelik do 9kg to tak do pol roku wytrzyma, nastepny mamy do 18, to taki juz bardziej pionowy... glupia mama, glupia!:-D
 
Ostatnia edycja:
Zoyka, Ania- skurcze i glowka miedzy nogami tez mnie mecza strasznie... do tego dochodzi bol krzyza. Jak leze to mnie plecy bola, kazdy bok po kolei...
A sikam w nocy cale zycie, do 3 razy. W ciazy koszmar, mam wrazenie ze wstaje co godzine.
misiu w poprzedniej ciazy bylam chora raz z goraczka na poczatku samym, obeszlo sie bez lekow i od tamtej pory mialam spokoj z chorobami na prawie 3 lata (tzn przeziebienia czeste byly ale goraczek brak).
Teraz 2 antybiotykami w trakcie 5miesiecy znowu zjechalam sobie odpornosc+dojdzie porod, polog, oslabienie organizmu straszne i dopiero bede miala jazdy.
klaczku dobrze, ze Karol juz ok, moj do dzis ma takie glupie jednonocne goraczki..

Brzuch na pewno mi opadl, od tygodnia zgagi brak, moge oddychac lezac na wznak czy siedzac. Moze miec nadzieje na wczesniejszy porod? Boze, chcialabym! wymiekam...plakac mi sie chce z bezsilnosci mojej wlasnej:(
 
Ostatnia edycja:
Ollena, nie wiesz z czego to moze byc? Bo to troche dziwne jest - w nocy wysoka goraczka, potem przez dzien jakis podgoraczkowy i wieczorem juz dziecko zdrowe. Z czyms organizm zawalczyl, ale z czym?
 
Zoyka dostałam w szpitalu jakieś różne reklamowe artykuły z rzeczami dla dziecięcia. Między innymi był smoczek avent. Okazało się, że to rewelacja dla Wandy, nic do środka nie leci (ślina), wyparzam w wyparzaczu bez szkód dla smoka a mała jest zachwycona kształtem i inne smoczki, które jej kupiłam, odrzuciła. Może właśnie model z aventu będzie pasował Julce?
Nie noszę wóżka, odmówiłam współpracy ze schodami! wystawiłam na balkon i tyle :-D Dziecię sie wietrzy tak samo jak podczas wędrówek po skwerku a ja siedzę w fotelu i mam ją na oku. Nie będę ryzykowac lumbago, peknięcia szwów i przepukliny, o nie....
 
reklama
klaczku nie wiem, mowia ze wirusowe :( moja kuzynka dorosla juz od malego miala takie jednonocne goraczki i do dzis tak ma.
Spytaj przy nablizszej okazji lekarza, ciekawe jakie maja teorie..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry