Aniu, a któż mi to doradza, żebym szła na badania

Ja już mam termin umówiony, a Ty? Sama się leczysz.

Do dochtora kochana i jakieś badania zrób - zacznij od najprostszych.
Misiu, Ja myślałam, że to moze być porażenie nerwu twarzowego, ale to daje troszkę inne objawy a lekarz mi powiedział, że to co ja mu mówię bardzo pasuje do sytuacji, kiedy guz zlokalizowany na jednym z nerwów uciska nerw sąsiedni. Z tym, że jeżeli już, to złośliwy nie będzie raczej i tym się nie martwię, ale operacja będzie potrzebna.
Kłaczku, ja wiem, że on sam się zjarał, ten samochód ale gdzieś we mnie siedzi, że facet lepiej by sobie poradził, bo ja wprawdzie koło umiem zmienić ale o tym jak działa samochód i co się w nim może stać to ni chuchu. I pewnie szybkości zabrakło.
Zoyka, mam taką nadzieję, ja nie schizuję ale humoru nie mam świetnego.
A mój P co chwilę jakieś aluzje do spalania wygłasza, powąchał mi plecy i mówi - wiesz, już nie czuć spalenizną

Coś wzięłam od dziecka mówiąc "daj, mama potrzyma" a P - "tylko nie spal"



Rozśmiesza mnie tym
Ale jak chcecie jeździć bezpieczniej to większą gaśnicę trzeba kupić, bo ta "obowiązkowa" zrobiła "psik" i zdechła. Moja i kilku innych osób. Nie wiem po co to każą wozić.