Misia, w istocie to jest chore. Zwazywszy ze minimalna w UK to cos kolo 6 funtow/h, to na 7 bodziakow w tanszym sklepie pracuje sie godzinke i ciut. Jak sie zarabia lepiej, powiedzmy kolo 10 funtow to zakup ciucha juz nie jest dramatem, nawet w takim Nexcie, gdzie wiatroweczka kosztuje z 18 funtow. Ja i tak wole ciuchy z drugiej reki - male wyrastaja nim zdaza zniszczyc wiec...
Azula, ja tam wcale na uzywane nie narzekam. Fakt, nie przelewa nam sie, ale z drugiej strony dziecko tych ciuchow tez potrzebuje - tu sie siknie, tam sie rzygnie i pralka nie nadaza krecic, a nim wyschnie cos na tylek trzeba zalozyc.
Ollena, w Primarku kupuje (i to jak nie mam jak do Asdy podjechac a mam noz na gardle) wylacznie bielizne i (ostatnio sie trafily to wzielam) portki dresowe w ktorych Karol audiencji udziela. Poza tym ciuszki mamy przewaznie z carbootow, trozhe z ebay'a i wcale mi nie wstyd z tego powodu.
Co do sprzetow - bujaczek mi sie sprawdzal kiedys i teraz tez nie narzekam - te na sprezynujacej podstawie sa ok, male szybko sie uczy ze jak kopie nozkami to sie buja. Komody kapielowej nie mialam, wanienke owszem, ale krotka cholera perfidnie i juz mnie wkurza - skonczy sie na wannie.
Do dzis Krol nie mial smoczka - znaczy sie mial, ale plul nim. Dzis dostalismy smoczek o miekkiej koncowce i.. spodobal sie. Tylko wyglada nieco dziwnie.
