reklama

Ciąża po 40

reklama
misia - wrócił o 21:30 i zdziwiony ze jestem zła bo przecież o 18 mówił ,ze się spóźni.
Może ja głupia jestem, ale jeśli ktoś mówi ze za 20 minut będzie a ja mówię ze obiad już gotowy i ten ktoś mówi ze się spóźni to dla mnie spóźnić sie można 15 , no max 30 min ale nie 3 ,5 godz. W doopie to mam. Nie ma jedzenia już. Nie jestem żadna matka polką i w doopie mam ze klientowi serwer padł. Lubię jasne komunikaty a nie ze się spóźni. Wojna i już .
 
Zoyka ja to przezywam czesto...tyle, ze moj nie z pracy tyle wraca tylko idzie do sklepu/przejsc sie/zrobic rundke i zawsze wtedy kogos spotyka i jak dzwonie to on juz jest pod klatka a czasami spod tej klatki idzie 1,5h. takze ja z moim mam klotnie o to co 2 dzien i trafia mnie szlag nie raz...
Juz widze scenariusz jak bedzie pora kapania/usypiania dzieci i ja z tym sama bede bo on bedzie spacerowal. Na szczescie do PL lece i niech mnie ugryzie.
 
Olena - nie będę się kłóciła bo to bez sensu. Skoro ma problem z komunikacją to nie gadam z nim. Za kilka dni zrobię mu tak samo może dotrze do niego. Ot , nowa moja taktyka. Godz 23 a on chce teraz dziecko kapać...
 
No ja tez sie nie kloce, tzn rzadko ;-) Mowie co mysle, ale to i tak nic nie daje bo ilez mozna gadac..
Ja sobie sama wykapie dzieci jak on sobie wybedzie, łaski nie robi.
A Twoj przynajmniej w pracy... chociaz haslo z komunikacja dobre, tez tak to ujme nastepnym razem. Bo moj zawsze sie dziwi o co mi chodzi ze mam sobie znalesc zajecie a nie zajmowac sie nim...mysle, ze kiedys sie zdziwi.
 
Hej hej:)
Wiecie co :szok: mój szanowny małzonek chyba wyczuł pismo nosem że zostało mu kilka dni żywota. Dziś w nocy mnie zaskoczył. Wanda była bardzo niespokojna i wyła przez dwie godziny a on wstał i powiedział, że posiedzi i popilnuje żebym ja pospała :szok: Mało tego o 5.30 jak się obudziła to zobaczyłam go biegnącego z butelką w kierunku łóżeczka. Co prawda i tak mnie zerwał, bo była kupa a on jakoś się boi zmieniać pampki ale liczy się chęć i idea. Doszedł do wniosku, że rzeczywiście spałam tylko 2,5 godziny i mogę być zmęczona.
Jestem w cięzkim szoku, plany mordu dalej są aktualne bo nie wiem czy to nie był jednorazowy wybryk zrozumienia i dobroci. Jednakże jeżeli przez kilka dni mu się nie pogorszy, to zostawię go przy życiu :))) Do tego zaproponował, że w sobotę to on podyżuruje całą noc żebym pospała jednym ciągiem chociaż sześć godzin. Do soboty musi przejśc intensywny kurs obsługi pampersa :-D
Do tego chyba Wandzia ma ten skok rozwojowy bo jest niemożliwa po prostu. W dzień anioł śpiący a pod wieczór demon szalejący... Ryczy z przyczyn bliżej mi nieznanych, a jak jest głodna to zamiast jeśc macha rękami i sama sobie wyrywa smoczek od butelki albo mnie szczypie i uniemożliwia karmienie. Przez co ryczy jeszcze bardziej bo dalej nie może się najeść. Kupa w pampku to wróg numer jeden chociaż do tej pory nie przeszkadzała, rozpinanie śpiochów to czynnośc irytująca a czyszczenie noska koniec świata. Dziś się tak rzucała, że obdrapała sobie czoło od prześcieradła i wyglada jak Tyson po trzeciej rundzie :-D
Dziś nigdzie nie jadę, co prawda mam prasowanie ale chyba wybiorę sen w chwilach gdy to będzie mozliwe... Teraz kawa i kiwanie się w fotelu:)))
 
No to jadę i chyba czop się rozpuszcza nie wiem bo nigdy nie miałam takich objawów jakaś różowa wydzielina wypłynęła.Trzymajcie kciuki i za mnie i za mojego M bo na poród to go chyba nie namówię ,ale niech mi rybek i ptaszków nie zamorzy przez ten czas bo o psach na szczęście zapomnieć się nie da.Jak coś więcej będę wiedziała dam znać.
 
Azula trzymam &&&&&& Dawaj cynk do Ani , będziemy siedzieć "jak na drożdżach";-)

Aniu mój też coś wyczuł nosem, bo zebrał rano manele i pojechał na delegację do piątku, mam trochę czasu na dopracowanie szczegółów zbrodni doskonałej. Jasne, że Wandzia ma skok..a jakżesz, to w wieku 5 tygodni jest i patrz o co chodzi:
5 tygodni (wrażenia)

Dziecko zaczyna być bardziej uważne i ”obudzone”, wszystkie zmysły są wrażliwsze niż wcześniej. Od tej pory dziecko słyszy, widzi czuje zapach i smak zupełnie inaczej niż dotąd i to może sie mu wydawać niezrozumiale i przerażające. Jedynym sposobem wyrażenia tego strachu jest krzyk i płacz oraz szukanie bezpieczeństwa w ramionach rodziców.

mleko jej inaczej smakuje to walczy ze smokiem :-D tulić, nosić, całować:-D:-D:-D...nie pocieszę Cię, ale kolejne skoki są gorsze i dłużej trwają:crazy:

U mnie dziś dobra noc, tzn. od 22 do 3.30 spałam czyli bite 5,5 godziny, a potem po cycu do 6 , od 6 do 7 tatuś miał oko na małą i ja przewinął więc jeszcze podrzemałam...może go nie zabiję jeszcze w tym tygodniu:rofl2:
Pogoda do duszy...czekam na ocieplenie z utęsknieniem, miało byc od dziś....:sorry:
 
reklama
Majus, Flo - mi rożek się przydał - na początku rzeczywiście czułam się pewniej (zawsze bałam się takich małych dzieciaczków, że krzywdę im zrobię) ale i potem stanowił doskonałą ochronę moich ubrań przed kupskiem, które księżniczka raczyła była robić w trakcie jedzenia.
Ha, Aniu, to chyba ogólnopolskie z tymi chłopami,bo mój dzisiaj wstał i małą zabawiał, ja tylko karmiłam - on nie nakarmi bo cyca brak.
Zoyka, ja raz wytłumaczyłam ze łzami w oczach, że "martwię się kochanie" i teraz mój raczej jest punktualny, oczywiście bez szaleństw - te 15 minut to spoko :)
Misiu, bo ja nie wiem czy dobrze doczytałam - te śliwki suszone gotujesz czy dajesz takie wymoczone tylko?
Dzieciaczek z dziadkiem chyba dobrze sobie radzą a jak przychodzę to malutka bardzo się cieszy i dotyka mnie po twarzy :):) Słodkie to jest :)
No - zabieram się za robotę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry