reklama

Ciąża po 40

Ale pocieszenie..nie dorosna nigdy :-(

Aniu ale Ci dobrze z tym odsypianiem...piekne to byly czasy z jednym dzieckiem.
Obiad robie, dobrze ze prasowanie zadne na mnie nie czeka;-)
 
reklama
braxtony mam od polowy cuazy teraz juz prawie non stop a w 1ciazy nie mialam wcale..
U mnie 4 ciaze spoko, a w tej tez sie kilkakroc zastanawialam czy juz jedziemy czy jeszcze czekamy. Tylko fakt ze tu sie jedzie jak akcja jest na calego, oszczedzil nam wycieczek.
Zoyka, to u nas podobnie... Sezon czy epidemia? Przedwczoraj Rajmund mial wolne - teoretycznie bo w praktyce cos tam grzebie w mechanice. Tyle ze mial byc (jego zdaniem) w domu na 7 - kwestia wykapania malego, ja tez chcialam sie wykapac, a nie zrobie tego jesli jestem w domu sama z malym bo nie uslysze go w lazience. Ok... wrocil przed 10. Oboje z malym juz bylismy w lozku, maly spal, zostawilam mu kartke w kwestii co jest do jedzenia. Wkurzona na maksa. Powiedzialam co mysle. Wczoraj... Powtorka z rozrywki - identycznie. Dowiedzialam sie ze on przeciez musi na dom zarobic, ja mam tylko malego i ugotowac, nic wiecej ode mnie nie oczekuje. QRRRWA!! TYLKO malego i ugotowac, pranie i takie tam domowe *******y robia sie same, karmienie i oporzadzanie kotow (kuwety, czesanie) robia sie same, rachunki placa sie same, zakupy przynosza mi krasnoludki, (i to nie tak ze ide i kupuje - nie, bo w jednym sklepie kupuje sie mieso bo taniej, w innym jarzyny, a sraj tasme jeszcze gdzie indziej, wiec kilometry sie same nawijaja. I wszystko z wozkiem). Szukanie nowego domu to tez moja bajka - przeczesywanie stron w necie, telefony do agentow, maile... To wszystko robi sie SAMO.. Cholera, chcialam tylko zeby byl w domu nim maly pojdzie spac i pomogl mi go wykapac bo warunki sa jakie sa i w pojedynke to trudny manewr. Sama czuje sie zapuszczona jak matka-polka. Potrzeba wymoczenia sie raz w tygodniu w wannie to luksus? Mam dola. Zapowiedzialam mu, ze jesli nie jestem teraz w ciazy to ide do gp po antykoncepcje - jesli mam byc zdana na siebie to nie zaniedbam jednego dziecka na rzecz nowego. Cholera, nie chce go zmieniac! Chce nadal moc na niego liczyc jak do tej pory. Dzis lecialam do weta (marne 3km z haczkiem) pchajac wozek z Karolem i taszczac w garsci transporter... Bywa. Klaczasty sie rozchorowal nagle, Rajmund jest w pracy - takie sytuacje rozumiem. Z reszta... Bylo mi srednio jak rano wstal po cichutku (ja nie skojarzylam grafiku) i sam sobie zrobil sniadanie, kanapki do pracy i kawe do termosu. Przyszedl potem na gore powiedziec ze wychodzi... Skojarzylam, spytalam czemu mnie nie obudzil, a on powiedzial ze jesli ma mnie budzic przez kilka minut to woli sobie sam zrobic... Dotad budzil. Jak mam to rozumiec?
 
Kłaczku nie mów że Rajmundowi robisz wałówę do pracy??..ja bym się nie splamiła:-p:-D No to, że nie chciał Cie budzić, bo musi to robić iles tam minut to mi wygląda na foch:-D ja mojemu też ze dwa dni temu tłumaczyłam, że wszystko robię w biegu w domu, żeby się wyrobić w czasie w którym Patrycja nie marudzi i on nie mógł zajarzyć jak można wogóle coś w domu robić, nie ma takiej potrzeby chyba czy co, czy że te krasnoludki przychodzą??:no::szok: on jak zostaje w domu ( zaje...iście rzadko ) z Patrycją to tylko nią się zajmuje. Jak mu mówiłam o praniu, zmianie pościeli, kuwetach itp. to sie patrzył na mnie z oczami jak spodki jakbym po chińsku mówiła:sorry:
Oj Basiu fakt...taki dziadek to skarb, nawet jak ma drobne gastro-potknięcia, to na pewno wytuli i wykocha szczerze..a taka niania, kto wie:-(

Flo jak tam, doleciała siostrunia:rofl2:??

Dziewczyny zrobiłam dziś fajnego "deala" ..pojechalam do Nestle-Gerbera, bo u nas na wsi jest ta fabryka :-p i kupiłam Paćce słoiczków po 1,23zł 2 zgrzewki, jedna zupka wielowarzywna z chińskimi literkami - nadwyżka z eksportu , oraz jarzynki z jagnięciną bo otarcia na wieczku były, będę podjeżdzać co jakis czas bo maja trochę takich promocji, ten deserek egzotyczny tez był po złoty-ileś, ale nie kupiłam bo to po 10 miesiącu.
A jak tam dreptałam chodniczkiem to za mną takie babsko jechało na rowerze i mało się we mnie nie wpieprzyła..i wyobraźcie sobie, że jeszcze mnie zwyzywała, że chodzę środkiem chodnika i że jestem krówsko:szok::szok:..no i jej musiałam odpyszczyć, że krówsko to ona jest i to stare i z grubą dupą i że ulicą się jeździ a nie chodnikiem...no powariowały te stare baby chyba:szok::no:

Azula daj jakiś cynk!!
 
Klaczku, Majuska skad ja to znam! ja w domu nic przeciez nie robie a jak cos robie to 5min i roboty przy dziecku nie ma zadnej (3 latku) wiec ja moge sobie caly dzien na kompie siedziec a zetrzec podloge czy wstawic pranie to jest NIC, lazienki sie same myja, obiady czasami 2 same sie gotuja bo gotowanie to pikus! On by mogl tak nic nie robic codziennie!
Szkoda gadac.. a z ta akntykoncepcja to dobrze Rajmundowi dogadalas! niech przemysli! tyle, ze mysle ze nie przemysli skoro z fochem do pracy poszedl...

Majuska a co do babki na rowerze to brak slow, chodnikiem jedzie i jeszcze pyskuje:/

Tez mysle co u Azuli..
 
Taa..te kurna obiadki...u nas katering przywozi:sorry: i jeszcze starsze dzieci - zwłaszcza Kasia ma foch, że niedobre:szok::wściekła/y:, w doopach się poprzewracało od tego dobrobytu:no:

Kłaczku , a odnośnie tych kuwet, znalazłam na dogo:-D:

pytanieb.jpg
 
Przepraszam, sprawiedliwosc oddac musze - jak poprzednio zostal z malym na te 3 godziny co moj ESOL, to 3/4 chalupy odkurzyl i do dzis mi to wypomina. Tylko pomija fakt, ze byli we dwoch z Adamem. Tak, Majuska, zawsze robilam mu walowe do pracy i w ogole zarcie pod nos - nakladam na talerz i pod nos podstawiam, podobnie robie kawe, herbate i co by tam jeszcze. Prowiant do pracy ma zwykle w termosie kawe, w pudelkach (2) kanapki na 2 posilki, do tego jakis jogurcik, deserek, ciastko... Z owocow zrezygnowalam dawno bo wracaly wymietolone. Obiady gotuje 2 plus zarelko dla malego osobno, czyli obiad dla Rajmunda i Adama normalny, warzywa dla mnie i dla Karola co dzien 2x garnek mlecznego "blotka", raz marchewka z jablkiem na "kubusia" i raz marchewka z ziemniaczkiem na zupke. To ostatnie pomalutku bedziemy poszerzac o jakis szpinaczek, pasternak, dynie, zamiennie patat itd. To jedzonko dla malego to takie pieprzenie sie z naparstkami, ale trzeba przygotowac, zmiksowac - to wszystko czas. Dobra - maly spi, a ja chcialam posegregowac jego wyrosniete ubranka i popakowac rozmiarami w kartony...
 
Dziewczyny

Czas marudzenia na chłopów nastał. I dobrze mi z tym. Wczoraj obiadu nei dałam i dziwiłam sie ze jakoś szczególnie nie pytał. (ja jak kłaczek, nakładam pod nos podstawiam). Nie odzywałam się. Wszystko zgarnęłam i schowałam. Potem zaczął sam gadać jakby chciał załagodzić. Okazało się ze w kancelarii Pan mecenas zamówił pizze i sobie zjedli aby tylko J im serwer zrobił bo dane etc.. Zapytałam czy Pan mecenas tez zonie nie mówi ze wróci o 21 a nie o 17 i czy tez od rana na głodniaka siedzi.

Dzisiaj J o 8 wybył, ale o 10 zadzwonił ze za godz będzie i mogę wziąć auto albo zawiezie mnie tam gdzie chcę. No to chciałam. Po czapeczkę dla Julki, po puder do Rossmanna, po perfumy bo mi się skończyły i po zakupy do reala i jeszcze na spacer :)

Teraz nas odwiózł i pojechał do firmy. Niech sobie teraz siedzi ile dusza zapragnie.
Tez wczorajszy usłyszałam, ze przecież nie moze odmówić klientowi bo kasa jest potrzebna i że robi co moze żeby żyło się dobrze.

Kuźwa . na mnie takie gadki to jak płachta na byka. Zamiast odpoczywać w ciąży, zająć się regeneracja sił po ciąży i w 100 dzieckiem przecież tez pracuje i robię te swoje kredyty. Moze robię tyle jak kiedyś ale robię i nie przestałam nawet na miesiąc.I dlatego mu powiedziałam ,ze on ma na głowie tylko pracę a ja dziecko, pracę, obiadki sratki, dom, korespondencję ,księgową , rachunki i ma chęć to chętnie się zamienię rolami.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Oj ci nasi panowie...

Ja wstaję o 5 -piję kawę ,karmię kota
,o 6.00 po bułki na osiedle ,bo piekarnia za płotem zamknięta ,
6.30 szykuje śniadania na wynos -Majce i R -niekiedy plus termos jak jedzie w teren.
7 .00 robię im pobudkę.
7.20-Ala jedzie ze mną lub R do przedszkola
7.40 z Majka do szkoły
8-12.30-zakupy ,obiad ,sprzątanie ,pranie i inne domowe
12.30-13.30 -mój wolny czas-kawa,gazeta lub net
14-14.20 odbieram Alę
14.30-odbieram Maję.
14.45 -dzieci jedzą obiad [zupę]
15-16.30odrabiamy lekcje ,gramy lub robimy coś razem
17.00-drugie danie.[razem z R.]
17.20 kawa z R-i do 19.50 dzieci pod jego okiem-ok 19 robi im kolacje-ja szaleje w ogródku ,prasuje.
19.50 -kąpiel dzieci-20.00 -bajka [ czytanie]
od 20.15 -telewizja ,książka ,domowy salon piękności.

Ponadto poniedziałek -Majka szkoła angielskiego[jedzie prosto z szkoły]
Wtorek -obie basen 17-18.
Czwartek przed szkoła państw. szkoła angielskiego[jeszcze do kwietnia był wieczorem basen17-18].

Do tego -logopeda ,ortodonta ,okulista,dentysta -zapisy ,wizyty na mojej głowie -ale staram się je umawiać na 18-19 -to R. musi to załatwiać.
Do tego fachowcy ,materiały ,pilnowanie opłat ,by R-zrobił przelewy.
A od października idę do pracy 2x w tygodniu po 2 godziny[19-21]


Ostatnimi czasy -jak moi nie zaniosą swoich rzeczy do kosza na dół to są bez- hihi -R został bez skarpetek-bo garderoba nie jest do składowania brudnej bielizny ,zapomni ,będzie bez:-)

Zwierzęta wytresowane-kot punktualny jak w zegarku 6-12-18 ,
pies jak mu się dłuży czekać aż otworzę sam wychodzi
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ha,ha ,ha no jestem nazod czyli doma.KTG skurczy brak.USG mała duża tak na 38 tygodni waży około 3 kg.Po badaniu rozwarcie na opuszek trochę krwawię.Mam siedzieć tak najpóźniej do środy ordynator zadecydował ,że nie ma sensu wywoływać na siłę .Jak coś by mnie niepokoiło albo się ruszyło to mam się zgłaszać.Tak więc dziewczyny dopa .Ollena może mnie prześcigniesz
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry