reklama

Ciąża po 40

FLO fajna fota a Maks w koszyku jest?

Aniu moja tez sie wkurza strasznie jak usnac nie moze, az czerwona cala i spocona...ale slychac w jej glosie wyrazny wkurw za przeproszeniem ;-)

Co do raczkowania Marzenko to jesli pelza to pewnie i raczkowac bedzie :-)

My dzis gotowanko bo znajomi przychodza, wiec cos trzeba zrobic ale na szczescie mam meza pomyslowego i sama stac w kuchni nie musze:-)
 
reklama
U nas po spacerze ładne spanie:))) zbliża się jednak godzina 0 i zobaczę co będzie z wieczornymi rykami. Wanda nawet nie chce spać na dworze jeżeli jest taka rozkapryszona. Jednak musze jeszcze wyjść do sklepu bo zapomniałam cos tam dokupić więc pójdę jeszcze raz około 17.00. Jest co prawda chłodno, ale nie pada więc można podreptać blisko:)))
Katrina nabierz w końcu przyspieszenia, bo nie wyrobisz kobieto. No zostalaś na samym końcu kolejki podczas finiszu:)
 
No my wróciłyśmy z ogródka ale jeszcze za chwilę idziemy po mleko PROSTO OD BABKI:-):tak:.Marzenko mój starszy syn raczkował ,a młodszy od razu chodził.Więc się nie martw.Anka i Ollena dzieci też czasem mają ochotę ponarzekać.Amelka choć w zasadzie bardzo grzeczna ma czasem takie momenty i wyraźnie wiadomo,że nic jej nie jest ,a wzbudza na specjal w sobie żałość.Flo super zdjęcie piesek to chyba mastif tybetański?.Katrina jak Ty to jeszcze znosisz?Moim jedynym marzeniem pod koniec było już urodzić:tak:
 
hejka wieczornie, wreszcie mam czas siąść na 4rech literach i coś naklikać...pobudka o 5 rano i kurna nie ma drzemania, bo Paćka myk na brzuch i w 10 sekund jest na kraju łóżka i chce iśc dalej zwiedzać świat ( pełza tak sprawnie, że pokonuje w szybkim tempie spore odległości cwaniara )..tak, że juz się skończyło dobre, a poza tym była dziś niedobra, co jej zniknęlam z pola widenia to ona w ryk:no:..do południa byłyśmy na budowie, a potem zakupy, obiady, no i wreszcie 14.30 byłam gotowa z nią na spacer, ale myślę.. a dam jeszcze cyca żeby napchać głodomora, umościłyśmy sie wygodnie na naszej rozłożystej pufie i ....obudził nas po 17 dzwoniący telefon:-D:-D:-D Tak więc jestem przynajmniej wyspana:tak:

Kłaczku tak jak azula się dopatrzyła..u Flo jest spore stadko, ale jego Księciuniem jest boski tybetan Gjalpo, reszta to takie schroniskowe sucze..tzw. parówy: Florence, Łucja, Balbina i najmniej parówiasta Sonia zwana też Kangurem..stado jest boskie, można o nim kręcić filmy i pisać książki:tak::-D..są jeszcze 2 koty i królik:-D

Aniu ja też tak czasem siedzę i myślę, iśc czy nie iśc, chłodno dziś ( a jest np. 17 stopni ) i wtedy sie pukam w łeb, a jak przy -10 się chodziło to już zapomniałaś kobieto:no::-D i idziemy :-)

Katrina trzymam kciuki, może to dziś w nocy...;-)

A Zoyka gdzie, zawsze taka aktywna, a dziś cichutko jak mysz pod miotłą...
 
Dla mnie bylo za malo psa i nie dopatrzylam sie jego tybetanskosci, choc na bernenczyka tez mi nie wygladal... Noz piekny! W moim typie psiatko - duze, czarne i kudlate. :-D
 
Dziewczynki - jak kiedyś wcześniej wspominałam, moje dzieci lubią się spóźniać, więc można było się tego spodziewać, choć z drugiej strony - pierwszy termin z OM lekarz wyznaczył na 1 czerwca, więc może na Dzień Dziecka... ja też chciałabym juz poznać osobiście moją latorośl, ale muszę sie uzbroić w cierpliwość - nic innego mi nie pozostaje.
 
Katrina znam ten ból, bo ja Karola rodziłam 10 dni po terminie, Kaśkę 7 dni po...jedynie najmłodsza zecydowała sie opuścić brzuchol w przeddzień terminu i zaoszczędzić matce stresu oczekiwania. Najważniejsze , że Ty znosisz to oczekiwanie w miarę spokojnie i z dystansem, no bo zresztą czy jest inne wyjście;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry