hełoł :-)
mam dośc pogody i biura bez klimy
przychodzę do domu i padam a tu dziecię chce być zaopiekowane ...
Majuska Młody walczy z zębami kolejny tydzień, żeby nie powiedzieć że miesiąc i cóż NIC. Dalej nic, oprócz akcji ślinienia i wycia :-( Wesel nie lubie ale chętnie poszłabym do klubu, na jakieś tańce i hop hyc

w weekend mamy jechać travianovo - mam nadzieję, że Młody nie bedzie miał aktywacji zębolowej bo skończy jako przynęta
Zoyka bo to jest całkiej fajna bawełna, jak znajdziesz jakąś stronkę to podrzuć :-)
Mówię do opiekunki młodziaka - w taki upał prosze nie wychodzić na spacer z małym i co ? wychodzi codziennie :-( mam wziąć urlop i ubrać siatkę maskującą ?? i jak Szpieg z Krainy Deszczowców Karamba iść za nią ????? dlatego żłobek jest lepszym wyjściem.
A co do kontrowersyjnego tematu ... sadzanie na kolankach 14-letnich dziewczynek nie jest chyba normą dla stanu duchownego :-)a ja miałam takiego milusińskiego księdza, który w ten sposób zaliczał nauki do sakramentu bierzmowania. Jedyny normalny to katecheta z liceum

ale on tez mnie skaził - bo np. wpoił we mnie że ludzie się nie zmieniają (faceci znaczy) a baby są głupie skoro uwazają że jak pije i bije to po ślubie się zmieni
Wizyta pt.: po kolędzie ... na jednej wikary lat 26/27 (rok po święceniach) zwracajacy się do mnie lat wówczas 35 per córko / córciu - powiedziałam co myślę temu panu, inny po prawie godzinie siedzenia w sposób jednoznaczny jak dla mnie proponujący mi romans ... masakra - jednym słowem :-)
Dwa wzory duchowieństwa ... cóż jeden okazał się cudzołożnikiem (ale pierwszy kamieniem rzucał) drugi szują podkładającym świnie swemu starszemu koledze :-)