Witajcie, Forumowiczki

Bardzo się cieszę, że znalazłam to forum, ale pisze z dużymi obawami, że jak się gdziekolowiek "przyznam", to znów się nie uda....
Krótko o mojej historii: Mam 43 lata, 18 -letnią córkę z pierwszego małżeństwa, która została poczęta w pierwszym zaplanowanym cyklu, ciąża wzorowa. Potem się zaczęło... Przez 10 lat starałam się z drugim mężem o dziecko. Efektem były 3 ciąże, wszystkie zakończone w pierwszych tygodniach - wczesne poronienie, potem ciąża obumarła , łyżeczkowanie któe skończyło się "przerwaniem ciągłości ściany macicy" - czyli po prostu dziurą i poważną operacją (w prywatnym szpitalu - sic!), na koniec mojej historii ciąża pozamaciczna, usunięta razem z jajowodem. Ta operacja była wykonana laparoskopowo, ale lekarze musieli ponownie robić laparotomię - czyli znów krojenie, bo stwierdzili ogromne zrosty po porzedniej operacji. Z taką historią medyczną moje zajście w ciążę stało się praktycznie niemożliwe... Rozwiodłam się w końcu bez drugiego dziecka. Jestem od roku w nowym (dodam że cudownym) związku... I właśnie stał się cud

Test ciążowy zrobiłam "z głupia frant", kiedy mój bardzo regularny okres spóźniał się 5 dni, a bardziej jeszcze podejrzany był dziwny smak i suchość w ustach (utrzymujące się do tej pory). DWIE KRESKI. Drugi test: DWIE KRESKI !!! Byłam w szoku totalnym. Jestem po pierwszej wizycie w 5 tygodnoi, gdzie lekarz nie chciał jeszcze robić USG - kazał zrobić betę i przyjść na USG w czwartek - to będzie dokłądnie przełom 6/7 tygodnia. Beta w 5 tygodniu - ponad 1600.
Wyobrażacie sobie moją plątaninę myśli?... Z jednej strony moje nadzieje na szczęśliwe zakońćzenie tej ciąży są miejsze niż 1%, z drugiej strony wiem, że teraz czeka mnie jedna z 3 rzeczy - okaże się że ciąża się nie rozwija - poronienie, łyżeczkowanie; ciąża jest znów pozamaciczna (a szanse są po pierwszej duże) - kolejna operacja; lub - dziecko w wieku lat 44... Mam totalny mętlik w głowie, chciałabym zasnąć i obudzić się na samo badanie w czwartek - żeby przynajmniej wiedzieć, czy ciąża jest żywa i we właściwym miejscy. A to i tak będzie onaczało kolejne ponad 30 tygodni strachu ... Nie mam już obaw i problemów natury praca, logistyka, organizacja życia itp, mój partner już się zdążył zacząć cieszyć perspektywą wspólnego dziecka (jego ma 12 lat i mieszka z nami), choć plany były zupełnie inne... Mieliśmy już tylko korzystać z wygód dojrzałego życia

Najgorsza jest ta niepewność - z jednej strony mimowolnie układam sobie w głowie życie z maluchem, a zdrugiej czytam fora o mojej sytuacji medycznej...
Lekarz powiedział, że nie takie rzeczy widział - jeśli ja mam dziecko, mój partner ma dziecko i poprzednie próby były z innym partnerem - nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było tym razem OK, jak powiedział "przecież ma Pani dopiero 43 lata" - tym mnie naprawdę rozbawił

A tak poza wszystkim, to prawdopodobny termin poczęcia to Dzień Chłopaka

Musiałam się Wam wygadać