Inzagata, ja Cie nie osadzam, ani nie potepiam w zaden sposob. Fakt, ze mam swira na punkcie kotow i jedyna sytuacja ktora mogla by mnie zmusic do ich oddania to silna alergia u malenstwa, ale rozumiem co sie dzieje po stracie, rozumiem desperacka chec unikniecia powtorki z sytuacji, potrzebe znalezienia przyczyny. Spytalam Cie czy zrobilas kotom test na nosicielstwo - proste badanie kalu na obecnosc oocyst. Po pierwszym poronieniu dostalam od tesciowej tekst, ktory mnie zagotowal: "To wszystko przez koty! Mowilam ci, oddaj koty!" Hmm... Po pierwsze nic takiego nie mowila, po drugie taki tekst w ustach starej "piguly", z reszta opiekujacej sie "dziczkami" na dzialkach? Wiec zrobilam badania sobie. Wyszly negatywne. Gdyby wyszly pozytywne, w nastepnej kolejnosci robilabym testy kotom. Gdyby byly pozytywne... Nie wiem... Widzisz, w tym momencie sama nie wiem co bym zrobila. Wczesniej, odbierajac wypis ze szpitala, rozmawialam z ordynatorem - przypadek, zaczepil mnie przy windzie - o mozliwych przyczynach obumarcia dziecka. Spytalam rowniez o ew. toxo. I ciekawostka. Najpierw, powiedzial ze koty mogly cos do domu "przywlec" - wiadomo, laza w rozne miejsca, grzebia w roznych smieciach. Powiedzialam, ze moje koty nie wychodza z domu. Bo tak jest. Mam siersciuchy niewychodzace, w wiekszosci dlugowlose. Stwierdzil ze w takim razie nie ma zagrozenia. Mam luz. Co do zostawiania maluszka sam na sam z kotami/psami - masz 100% racji. Nie ma kontaktu bez kontroli. Nawet jesli koty przyjmuja dziecko jak "male w stadzie" i sa delikatne, trzeba wziac pod uwage ze moze sie taki ogon na dziecku w dobrej z reszta wierze polozyc, a ze wazy tyle (albo i wiecej) co dobry noworodek... Poza tym male dziecko bezwiednie moze zlapac za siersc i ciagnac - nie mozna miec gwarancji, ze kot sie nie odwinie w reakcji na bol. Zakladam kontakt od poczatku, ale tylko pod kontrola i wiem ze to sie uda. Poza tym ze na bank bede miala jazdy z
health visitor.
V_jolka, spokojnie, z tymi 20% to albo niekoniecznie prawda, albo ja taki niewypal jestem. Z reszta to co wiem: Moj starszy brat 3,87, ja 3,78 (mniejsza, zauwaz), mlodszy brat 4kg.
Moje dzieci po kolei: 4,350, 3,400 (gestoze mialam, moze temu mniejszy), 4,250 (nic sie nie dzialo a 10dag mniej niz pierwszy) no i bliznieta to juz zupelnie inna bajka bo to kurduple byly psze pani. Wiec u mojej mamy drugie bylo mniejsze niz pierwsze, u mnie pierwsze bylo najwieksze. Nie potwierdzamy reguly.
Ilona, zalezy w czym komu ladnie. Ten drugi jest sliczny, laska pasuje do niego oblednie. Calosc jest zjawiskowa, zwlaszcza ze toczek cudnie kontrastuje z ciemnymi wlosami i podkresla oczy.