oj normalnie wstyd sie przyznać ale jak sie zaglada tak jak ja od jakiegos pół roku srednio co 2 tyg to wogóle nie wiem co kto i jak .... no ale przesledziłam suwaczki i widze że mkna do przodu jak szalone - kamień z serca.
igusia && kciuki może bedzie tak jak mówiłam w czerwcu zeszłego roku i razem sie będziemy cieszyć, kto tam jeszcze ze mną był czarna hmm reszta chyba już zafasolkowana
A Kłaczek gdzie co tam u niej bo przeglądam i dawno na posta nie natrafiłam?
A w zeszłym tygodniu byłam u szwagierki jej mały ma juz 4 miesiące - miałyśmy razem rodzic to nasze drugie spotkanie, Kacperek jest cudny. Po stracie strasznie sie bałam takich wizyt, ale swiadomośc że i tak będę "widziała" jakby mniej wiecej wyglądał mój synek nie jest aż tak dołująca jak myslałam jakiś czas temu. Wizytę uważam za udana, choć nieraz wstrzymywałam oddech próbując walczyć z zbierajacymi sie łzami, nie złapałam doła, wręcz przeciwnie... i bardzo sie z tego cieszę.
A dodam jeszcze że obie nowe fasolki w mojej rodzince rozwijaja się prawidłowo, mamusie tryskają szczściem, a ja mam cicha nadzieje że w końcu do nch dołączę.
34 urodziny tez przezyłam bez większego doła, nie powiem że nie było nostalgicznie, bo nie tak wyobrażałam sobie swoje życie, no ale cóż, nie jest przeciez takie złe nawet jesli sie nie uda z dzieckiem.
pozdrawiam wszystkie i tulam mocarniasto papa
karola1388 dziekuję 
no Amelka jest niesamowita w niedziele gadałam z jej mama przez telefon bo własnie wróciły zrehabilitacji, jest z nia coraz lepiej był okres że bała sie ludzi (po operacji) teraz juz usmiecha się do kazdego i buszuje po mieszkaniu na swój sposób. Protezy dla Amelki sa w trakcie przygotowań jest zrobiony odlew kikutków, ale w związku z tym że nózki amputowane są prawie w całości tzn przy samej pupci projektuja jej takie cos w rodzaju koszyczka tak zeby protezy działały. Jeszcze nie ma dokładnego kosztorysu tych protez ale juz wiadomo że od 17 tys w zwyż.... masakra.