Neta dziewczyny maja racje. strach nam będzie towarzyszył zawsze przez całą ciążę, ja przez 9 miesięcy co pięc minut łaziłam do kibla i sprawdzałam czy nie plamię. jak w 20 tc zobaczyłam krew to myślałam że zawału dostanę, aż mi w szpitalu dawali leki uspakajające... to był mój schiz nr jeden. potem każdy ból, ukłucie...następnie czy ruchów jest wystarczajaco dużo...niestety ale my kobitki po poronieniach i stratach jesteśmy naznaczone...mam nadzieję że szybko zajdziesz w ciążę i będziesz przezywac znów najpiękniejsze chwile w życiu, mimo ogromnego bólu jaki Cię spotkał...
Izka jeszcze Ci nie pogratulowałam...strasznie się cieszę...całuski
Tekla Kochana...pół roku szybko zleci...najważniejsze to zajać głowę czymś co na chwilę odciaży Cię od tego co się wydarzyło...
Edytka może po prostu rodzinka nie wie jak się zachować przy Tobie...u mnie przynajmniej tak było, też gadali o wszystkim tylko nie o tym co się wydarzyło...a ja potrzebowałam po prostu zwyklego przytulenia, bez zbędnych słów. tak się odseparowałam od wszystkich że ponoć szwagier bał się przyjechać prosić nas na chrzciny bo nie wiedział jak zareaguję...trzymaj sie, przytulam...
IZW świetnie ze z Kruszynką jest dobrze, choć już nie taka Kruszynka...trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie...ale chyba juz Ci to pisałam...
Robale witam Cię na forum, oczywiście że Cię przyjmiemy...u nas jest fajnie, mamy dużo wsparcia w kazdej dziedzinie życia...co do nacisków do posiadania dzieci to nie sugeruj się nimi, raczej pomysl czy wy tego chcecie, czy jesteście gotowi a jeśli tak to do dzieła...czeka Cię ciężka, wyboista droga ale życze powodzenia i przytulam za stracone Fasolki...