enya81
Fanka BB :)
ello wiemy co przeżywasz,trzymaj się dzielnie.Kłaczkumi moja gin powiedziała podobnie po pierwszym#,dodała jeszcze że lepiej teraz niż póżniej.Ciekawa jestem co teraz powie ,bo gdy zaczęłam plamić i do niej zadzwoniłam to była na urlopie.Pandora napewno się odezwę w sprawie mięśniaków.
A tak wogóle dziewczyny czy to normalne że ból zamiast się wyciszać to się nasila?Nie jest to ból całodzienny, ale wczoraj i dziś złapał mnie taki atak i trzymał przez godzinę..Nie krwawię mocno,wogóle mało krwawiłam i nie odczuwałam bólu po podaniu cytoteku w szpitalu.Szczerze mówiąc nie wiem kiedy wypadła ze mnie dzidzia, na drugi dzień gdy mi po usg powiedzieli że jest po wszystkim nie mogłam uwierzyć.Teraz się martwię czy wszystko jest ok...Jestem już 5 dni po poronieniu..
Dorotko ja miałam tak że po samym zabiegu bolało mnie dosyć mocno przez 2 dni, potem 2 dni nic, a jak złapało mnie po kilku dniach to myślałam że zwariuję i żaden lek przeciwbólowy nie działał. Wyleciało ze mnie kilka konkretnych skrzepów na nastepny dzień i ustało. Po poprzednim łyżeczkowaniu bolało mnie cały czas ale mocniej krwawiłam a teraz tylko miałam plamienie od czasu do czasu...Zawsze organizm jakoś inaczej może reagować. Na razie się nie denerwuj, myślę że przez 3 tygodnie dużo może się dziać. Ja też dopiero w przyszłym tyg idę na kontrolne USG (3 tyg po zabiegu) i zobaczymy;-)
Niestety i tak ostateczna decyzja będzie należała do Ciebie i Twojego męża.
E... ehm... ze co prosze?? Powiedzialam, ze dziecko popelnilismy z premedytacja, wrecz walczylismy troche o to, wiec zdecydowanie tak. Na co ona mi zaczela wyliczac... Ze moge miec w ciazy cukrzyce, nadcisnienie, holestaze, gestoze, krwotok w przebiegu porodu, ze dziecko moze miec wady genetyczne, hiper- lub hipotrofie, nasilona zoltaczke okoloporodowa, cukrzyce wrodzona (ja nie jestem diabetykiem) i w ogole jak ja tak sluchalam, to zastanawialam sie powaznie, czy ona mi nie chce uswiadomic ze trzeba to szalenstwo przerwac bo nawet jak mnie ciaza i porod nie zabija, to urodze potwora, mutanta, jakis koszmar senny albo skrzyzowanie kozla z mulem.;-) Ciaza byla ksiazkowa, pod koniec ciazy juz spytalam polozna, czemu w szpitalu tak mi lekarka probowala strachu napedzic... "Bo oni musza uprzedzic o wszelkich mozliwych komplikacjach, jesli tego nie zrobia, a cos sie podzieje ludzie ich po sadach ciagaja." 
