katherinne
Fanka BB :)
Ni_kusia, przed chwilą o Tobie myślałam i jesteś. Co lekarz to opinia. Mi się udało wpaść nawet na takiego "agenta", co twierdził, że po ciąży biochemicznej powinno się 3 miesiące odczekać
ale to bardziej kwestia tego, co psychologowie lekarzom nagadają.
Obiła mi się o uszy teoria, że po poronieniu organizm jest "w trybie ciążowym" i że łatwiej w kolejną ciążę zajść. Ile w tym prawdy - nie wiem. W każdym razie z punktu widzenia medycyny po samoistnym poronieniu można się starać od razu. Oczywiście nie każda kobieta ma na to siłę. Większe kontrowersje są w przypadku łyżeczkowania, bo tu już jest ingerencja w endometrium i wielu lekarzy twierdzi, że w związku z tym ryzyko kolejnego poronienia jest większe i trzeba odczekać. Ile? Jedni mówią 3 miesiące, drudzy pół roku. Lekarz w szpitalu powiedział mi, że medycyna nie ma dowodów na to, żeby ta teoria była prawdziwa, jeżeli endometrium się nie zdąży wystarczająco odbudować to po prostu do ciąży nie dojdzie. Moja lekarka przyciśnięta do muru stwierdziła, że ona na wszelki wypadek poleca odpuścić sobie pierwszy cykl. Wydaje mi się to najrozsądniejsze. No, ale to po ingerencji lekarskiej. Bez nie trzeba się nad niczym zastanawiać. Więc jak masz na to siłę, bierz się od razu do roboty. Mnie osobiście zabiłaby wewnętrznie konieczność czekania.
Kobietko, ja nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam do czynienia z NFZ. Chodzę prywatnie, ale mam takie ubezpieczenie, które płacę co miesiąc i ono mi większość rzeczy obejmuje, nie obejmuje usg 3d, nie obejmuje np. badania zespołu antyfosfolipidowego, ale takie normalne rzeczy obejmuje, moje usg było normalne, chociaż na chwilkę pan doktor włączył też 3d
A wyglądało normalnie, po prostu usg, już przez brzuszek. Tyle się nasłuchałam, że jak przez brzuszek to muszę mieć pełny pęcherz, przyszłam na wizytę z pełnym, ale wizyta się zaczęła opóźnać i akurat jak lekarz mnie wywoływał to już byłam w toalecie, bo nie wytrzymałam
ale okazało się, że na tym etapie już pełny pęcherz nie jest potrzebny.
ale to bardziej kwestia tego, co psychologowie lekarzom nagadają.
Obiła mi się o uszy teoria, że po poronieniu organizm jest "w trybie ciążowym" i że łatwiej w kolejną ciążę zajść. Ile w tym prawdy - nie wiem. W każdym razie z punktu widzenia medycyny po samoistnym poronieniu można się starać od razu. Oczywiście nie każda kobieta ma na to siłę. Większe kontrowersje są w przypadku łyżeczkowania, bo tu już jest ingerencja w endometrium i wielu lekarzy twierdzi, że w związku z tym ryzyko kolejnego poronienia jest większe i trzeba odczekać. Ile? Jedni mówią 3 miesiące, drudzy pół roku. Lekarz w szpitalu powiedział mi, że medycyna nie ma dowodów na to, żeby ta teoria była prawdziwa, jeżeli endometrium się nie zdąży wystarczająco odbudować to po prostu do ciąży nie dojdzie. Moja lekarka przyciśnięta do muru stwierdziła, że ona na wszelki wypadek poleca odpuścić sobie pierwszy cykl. Wydaje mi się to najrozsądniejsze. No, ale to po ingerencji lekarskiej. Bez nie trzeba się nad niczym zastanawiać. Więc jak masz na to siłę, bierz się od razu do roboty. Mnie osobiście zabiłaby wewnętrznie konieczność czekania.Kobietko, ja nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam do czynienia z NFZ. Chodzę prywatnie, ale mam takie ubezpieczenie, które płacę co miesiąc i ono mi większość rzeczy obejmuje, nie obejmuje usg 3d, nie obejmuje np. badania zespołu antyfosfolipidowego, ale takie normalne rzeczy obejmuje, moje usg było normalne, chociaż na chwilkę pan doktor włączył też 3d
Ostatnia edycja:

:-)
Mówią na nie "usg genetyczne" i z tego, co kojarzę, to teraz wszystkie kobiety pod koniec I trymestru na to badanie wysyłają.