witajcie.wreszcie coś sie ruszyło na cpp

.
magda mnie brzuch sie obniżył ok 31tc...takze wczześnie.takie parcie jak opisujesz miałam ok 33,34tc,a w 37tc urodziłam.
loi wiem doskonale o czym piszesz...jakiś czas temu pisałam jaką miałam depresję...tylko,że mnie baby blues dopadło na początq jak okazało się,że mała nie umie ssać,że jest alergikiem,a ja mialam mega dużo pokarmu,później kolki itd...w końcu to przeszło i wróciło ze zdwojoną siła jak Ala miała 8msc...gdyby nie leki chyba nie dała bym sobie rady...a uwierz mi,że myśli miałam straszne...narazie daj sobie czas.niech hormony sie ustabilizują...to niestety potrwa kilka msc...ważne,że Hania ładnie je...ulewania mogą być przyczyną nadmiernego jedzenia,widać,że mała to łakomczuch więc może warto ją przystawiać częściej do cyca żeby zjadała mniej jednorazowo? zobaczysz co położna ci powie.no i masz pomoc męża,a to wiele znaczy...
kat...jak bym siebie widziala z okresu ciąży...ja wprawdzie nie mieszkam na takim odludziu jak ty i nie miałam cukrzycy,ale dzidzia była zagrożona najpierw przez krwiaka,póżniej stawiała mi sie macica i mialam skurcze od 25tc i nawet do wc nie wolno mi było wychodzić,a później jak juz ok 30tc wszystko sie unormowało to wyglądałam jak słoń,był to lipiec/sierpień,ukrop nie miłosierny,mieszkaliśmy wtedy na 4p wiec wejście po schodach było mega wyczynem i ogólnie jak juz mogłam wychodzić to nie sprawialo mi to radości,bo źle sie czułam,w 35tc znowu wylądowałam w szpitalu,a w 37tc urodziłam i wtedy się zaczęło

...także kochana wiem,że cierpisz,hormony też dają ci się we znaki,ale cóź...musisz wytrzymać...
czekamynaigorka gratulacje

.
hona to ci Alanek rośnie jak na drożdzach

.dobrze,że ze spaniem już lepiej.z posiłkami nie podpowiem,bo Ala jest alergikiem i sama mam wielki problem co jej gotować

...