Baslan i Renia5 tulę Was mocno i ogromnie współczuję. Tak naprawdę nie ma słów które mogłyby pocieszyć, bynajmniej na mnie nie działają choć je bardzo doceniam. Można mówić, że z czasem ból będzie mniejszy aż w pełni zaakceptuje się tragedię której doświadczamy. Szczerze guzik prawda. Ja mój najdroższy skarb straciłam prawie 4 miesiące temu, no i wcale ból się nie zmniejszył. Każdego dnia myślę o moim dzieciątku. O tym jak w jednej chwili największe szczęście mojego życia kończy się słowami: Nie mam dobrych wieści, ciąża obumarła. Ja mój skarb straciłam w 9 tc. Przez ten czas zdążyłam go pokochać jak nikogo innego wcześniej. Leczyłam się po poronieniu u psychiatry, niestety bez skutku ale za dwa tygodnie zaczynam terapię u psychologa.
Nie chciałam tracić nadziei, mąż mnie mobilizuje bym wierzyła, że się jeszcze uda i będziemy rodzicami ziemskiego dzieciątka a nie tylko tego w niebie czy gdziekolwiek tam gdzie się znajduje. Zatem w tym miesiącu rozpoczniemy starania. Nie nastawiam się jakoś pozytywnie ale nie chcę odbierać nadziei mojemu mężowi, wystarczy że ja ją straciłam.
Najważniejsze kochane to proście o pomoc. Mówcie głośno o swoich uczuciach zwłaszcza gdy nie będziecie sobie z nimi radzić. Okrutna prawda jest taka, że choćby nie wiem co to czasu nie cofniemy, życia naszych kochanych cudów nie wrócimy, ale jesteśmy my i ważne żebyśmy się całkiem w tej rozpaczy nie pogrążyły. Wiem jestem słabym pocieszycielem i motywatorem, bywa dzień że nic innego nie pozostaje tylko sobie w łeb strzelić ale jeszcze jakoś daję radę ten dzień za dniem przetrwać choć nie jest cholera lekko.
Baslan dziękuję ❤ jakieś zajęcie byłoby może dobrym rozwiązaniem ale jak na razie nie nadaję się do niczego poważniejszego jak ogarnianie domu

ja pierwszą @ po zabiegu dostałam dokładnie po miesiącu, kolejna po 21 dniach, kolejny cykl 27 dni także troszkę mi się rozjechał bo przed ciążą miałam regularny 28 dniowy cykl, ale nie brałam po zabiegu nic na wyregulowanie a duphaston tylko w ciąży.