Ból nie mija, tylko człowiek się do niego przyzwyczaja.
MisiaMonisia co do diety cukrzycowej, to musiałabym się wdrażać od nowa a surówki są mi znane z poprzedniej ciąży

Jakoś dam radę
Olasec śluzowate kupki przy wyrzynaniu zębów to częsta sprawa. Daj Enterol i będzie dobrze
Ja płakałam w nocy, jak mąż zasypiał. Codziennie. Dopiero jak zaszłam w kolejną ciążę (po ponad pół roku) to strach i radość wyparły żal i smutek. Też swoje przeszłam. W 9 t.c. plamienie- szpital. Do 14 t.c. rzygałam, mdlałam, ogólnie nie wstawałam z lóżka. W 29 t.c. Olek postanowił się już urodzić. Miesiąc spędziłam w szpitalu na tokolizie, z kroplówkami na 24 godziny, ze skurczami co 5 minut i rozwarciem na 1,5 cm. Udało się go nie urodzić. Do 37 t.c. leżałam w łóżku w domu. Mogłam wstawać tylko do wc i na jedzenie. Ostatecznie urodził się w 42 tygodniu, mój 4kilogramowy cud!

Teraz też jest ciężko. W 7 t.c. szpital z powodu rzygania i odwodnienia. Oczywiście nic nie działało. Muszlę znam na pamięć. Tak naprawdę przeszło koło 16-18 t.c. Póki co nic nowego się nie dzieje, ale już drżę ze strachu przez skurczami... Mimo tych wszystkich problemów ciążę wspominam jako radosny czas. To chyba też kwestia hormonów