No i dobrze - niepotrzebny nam kolejny powód do zmartwień
Ja jestem zdania, że książek czasem lepiej nie czytać, a zdać się na swoją matczyną intuicję. Przeczytamy, że dziecko musi już to czy tamto robić, czy też ma jeść co 3 godziny - a nasze je co 1,5 albo non stop na cycku wisi. Wynajdujemy potem mnóstwo niepotrzebnych problemów, co powoduje w nas frustrację i dodatkowy stres.
Teraz tylko czekam na ktg. Ufff... Powiem Wam, że tak mi ulżyło...
Daj znać czy już Cię na tej porodówce zostawią czy wracacie w dwupaku do domu. Może zbiera siły przed ostateczną godziną? A swoją drogą ja też się dzisiaj ledwo z łóżka zwlokłam, więc wcale się nie dziwię takiej sytuacji