Urlop to piękna sprawa, ale za nic nie mogę sie połapać co tu na forum nowego a co nie. Tęskniłam za rozmowami z Wami, bo w realu już wszystko przeszło do "normalności", życie toczy się dalej, a Ja widocznie nie jestem tak odporna, bo zdarzają mi się łzy niepohamowanego żalu i bezsilności. Wstaję rano i wierzę w lepsze jutro , aby za chwilę nie wierzyć w NIC.
Zaczynam się czuć jak eksperyment, czym więcej badań tym więcej niespodzianek, hormony, cytologia, jakieś komórki nieznanego pochodzenia , obłęd!
Widać jak się sypię, choć czuję się dobrze. Po urlopie 2 kilogramy więcej, szaleństwo hormonów czy pocieszenie słodyczami? Ech, trudne to zycie coraz bardziej.
Poużalałm się, wybaczcie.
Dobranoc.
Dzięki i do jutra.