Oj Aga, łatwo powiedzieć gorzej zrobić... Tak to z tymi nerwami jest, normalnie aż mnie w brzuchu ściska. Wiesz to na pewno przez te wszystkie przejścia. Poprzednim razem byłam taka szczęśliwa i myślałam, że będzie dobrze, a już jak zobaczyłam serduszko to uwierzyłam, że będzie dobrze, a po tygodniu już nie biło... Teraz wiem, że jeszcze za wcześnie na serduszko, ale i tak się boję tego co powie gin. Teraz wiem, że to może się znowu zdarzyć, gociaż staram się wierzyć, że tym razem się uda. Nawet rodzicom jeszcze nie powiedzieliśmy... Boję się strasznie, nie wiem czy dam radę przez to przejść znowu, tfu tfu tfu. Czuję się gorsza. Patrze na te palące i pijące z brzuchami i mnie krew zalewa... Kiedyś taką w sklepie u nas z brzuchem widziałam jak kupowała kilka piw i chyba wina. Dzisiaj jak szłam też ją spotkałam z takim ogromnym brzuchem, strasza babka i zniszczona bardzo... A tu człowiek tak bardzo chce i tak musi cierpieć i drżeć, żeby wszystko było dobrze.