Cześć, strasznie mi przykro, ze Cię to spotkało, faktycznie według statystyk to bardzo mały procent szans, ja dowiedziałam się o stracie na samym początku 18go tygodnia, ale serce nie biło prawdopodobnie od miesiąca. Niestety to bardzo świeża sprawa u mnie i nie mam tez dzieci jeszcze, wiec będę lekko błądzić co poszło nie tak. Przeczytałam cały internet i jeśli faktycznie mowimy o 1-2% ciąży, które kończą sie poronieniem po 12/13 tygodniu, to jest to strasznie mało, a wraz z biegiem tygodni lekko maleje szansa, ze to były wady genetyczne lub anatomiczne i lekko wrasta szansa, ze to wady łożyska, problemy z krwią itd - ale nikt nie da nam nawet przybliżonych odpowiedzi

Ja urodziłam dziecko samodzielnie i dostałam na 5 dni tabletki wywołujące skurcze, właśnie je skończyłam i widzę, ze krwawienie praktycznie ustalo. Standardem jest czekanie jeden cykl jeśli nie miałaś zabiegu łyżeczkowania i trzy cykle, jeśli był. W internecie proponują często dwa po późnej stracie, ale wszystko zalezy od oceny ginekologa pod USG, jak wyglada Twoja macica. Za kilka dni mam kontrole i dam znać co tam wyszło i jakie są odpowiedzi na milion pytan, które przychodzą mi do glowy, ale znając zachodnia medycynę, powiedzą, ze to przypadek i powinnam próbować dalej. Ze swojej strony planuje zrobić niedługo badania w kierunku zespołu antyfosfolipidowego (3 badania), zakrzepicy (6 mutacji w 4 genach), plus powtórka wszystkich badań typu tarczyca, wymaz pod infekcje etc Zamieniłam tez witaminy na formę metylowaną. Niestety dalej liczę się z tym, ze odpowiedz może nie istnieć i pozostaje nam trzymac sie nadziei, ze kolejny raz sie uda :/