fajnie się czyta te wasze posty

ja dzisiaj się trochu uczem... ale tak mi sie nie chce... na szczescie mam malutko nauki bo przed wyjazdem do irlandii juz studiowałam na tej samej uczelni -wziełam urlop dziekański. teraz zaczynam od nowa bo po urlopie dziekanskim się okazało że te buraki mi program nauczania zmienili i kazali zdawac 7 egzaminów z przedmiotów które nie miałam i w dodatku miałam płacic za każdy egzamin 120zł :O wrr sesja z 10 egzaminami to nie na moja głowe i jeszcze ta kasa, tak jakby drugie czesne miała płacic, no i daleko miałam bo w katowicach studiowałam a teraz w rybniku i mam bliziutko i luzik, połowa zaliczone i sie nudze

a jak mi sie zachce cos poprawic to jestem as na sali bo wsio umiem

no i wychodze na kujonice hehe... dziewczyny ile po łyżeczkowaniu dostaje się @? bo ja jestem prawie dwa tygodnie i licze ze tak za dwa trzy dostane, bo miałam wcześniej wszystko regularne, co do dnia, dzidzia tez sie udala za pierwszym razem bo ja czułam zawsze ze mam owulacje

no ale niestety dzidzia nie chciała byc z nami

może to i lepiej bo jakby była ciężko chora to serce by mi pękło patrząc na jej cierpienie. mam jedną dziewczynę na uczelni z tak krzywym kręgosłupem że dziwię się że ona w ogóle chodzi... ale widac ze nie daje sie życiu bo w koncu studiuje a to już jest coś, dostac się na uczelnie publiczną mimo tego ze na zaoczne studia...