Witam Was Wszystkie!!!!
Serdecznie dziękluję za miłe i ciepłe przyjęcie. Nie było mnie przez pewien czas bo chciałam nadrobić i poczytać Wasze losy. Jest tego trochę. Są łzy, radość, niepewność i wielka nadzieja. Wszystkei chcemy aby wszystko nam sie njalepiej układało.
Powiem Wam, że bezpośrednio po poronieniu w czasie żałoby potrafiłąm rozmawiać o wszystkim co było związane z ciążą i poronieniem i o tym co się wydarzyło podczas pobytu w szpitalu. Rozmawiałam i miałam wielką chęć przytulania się do wszystkich. Z czasem wszystko mineło. Teraz nawet z mężem nie rozmawiam o naszym nienarodzonym synku. Najgorzej jest w okresie pierwszego listopada (poronienie miało miejsce 02.11 we wczesnych godzinach porannych). Jak to jest z Wami i jak sobie radzicie w ten smutny dzień?
Trzymam kciuki za Wszystkie