Witam kobitki ;-)
Coś w tym okresie roku jest, że mamy taki nastrój.
Nawet mój M jest bardzo nerwowy i nieprzyjemny, mówi, że ma gorsze dni, że nie wie co się z nim dzieje.
Dziwnie się z tym czuję, bo ja jakoś się trzymam, a myślałam, że to bardziej moja osoba mogłaby być przybita z powodu straty...
Wczoraj dotknęło mnie gdy powiedział, że pracował z weną myśląc o bobasku, że wszystko miało silny sens, aż nagle ten sens został zabrany, że już mu się tak nie chce, to go zmieniło, ma pratensje do wszystkich dlaczego mu pod górkę...
Kiepsko. Nie wiem czemu, ale czuję się jakaś winna jak w średniowieczu kobieta obwiniała się, że nie może mężczyźnie dać następcy tronu
Z drugiej strony wiem jaka radość będzie, gdy nam się uda.
Ehhh ciężko ten rok się zaczął
Oby do wiosny.
P.S.
Ten przepis Agi z wrzuceniem serka topionego do zupy, przeczytałam dzisiaj w jakiejś gazecie na stronie 'Jak sprawić by potrawy były jeszcze lepsze', więc Aga pełen szcunek :-)