Alu kochana. Nie znam słów i nie ma takich słów które by teraz Cię pocieszyły. Pomyśl że Twoja mama już nie cierpi i że odeszła do Boga, gdzie nie ma cierpienia i łez.Będzie bawić swoje wnuki (Aniołki) w niebie. Musisz wypłakać się. Ale musisz też stanąć na nogi. Dla siebie, dla dzidziusia które nosisz pod serduszkiem dla Twojego M, dla siostry... a przede wszystkim dla SWOJEJ MAMY. Bo ponoć Ci co odchodzą do nieba nie mogą się z niego cieszyć do końca gdy widzą jak ich opłakujemy. Musimy sie pogodzić z ich odejściem - wtedy też ONI są szczęśliwi.
Kochana teraz potrzeba Ci wiele sił. Musisz być silna. Bardzo Ci współczuję straty. Modliłam się za Was co dzień. I nadal nie przestanę.
Wieczne odpoczywanie, racz JEJ dać panie (*)(*)(*)