Hej Dziewczynki. W pracy było ok. Były pytania jak się czuję to odpowiadałam że dobrze i że już nie jestem w ciąży (okazało się że kilka osób nie wiedziało). Nie miałam ataków płaczu i ogólnie było spoko.
Za to teraz jestem zła, jest mi smutno i mam doła. Powodem nie jest praca tylko rodzina mojego M. Od kiedy dowiedziałam się że moje Maleństwo nie żyje, jego Rodzice i Siostra (która jest w ciąży) nie raczyli mi nawet głupiego smsa wysłać. Ja u jego siostry byłam w szpitalu jak była na podtrzymaniu a tu nic. Oczywiście historię o mojej stracie rozpowiedzieli bardzo szybko, jeszcze przed moim zabiegiem. Dzisiaj poszliśmy do rodziców M. Był tata i siostra. I co? Zero tematu. Jakbym nie miała dziecka. Nawet głupiego "bardzo mi przykro", nic. Widać że liczy się tylko dziecko jego siostry. Moje Maleństwo mieli i mają w d... I jeszcze musiałam patrzeć na wielki brzuch szwagierki.
Nie mam już ochoty na spotkania z nimi. Potraktowali mnie jak obcą, a nawet gorzej bo ludzie z pracy lepiej potrafili się zachować, moje Maleństwo mają za nic więc i ja nie chcę mieć z nimi nic wspólnego.