to ja Ci opowiem jak jest u mnie.....
Moja rodzina (rodzice, siostra, ciotki...) uważają, ze to moje zycie, moje decyzja i cokolwiek zrobię będa mnie wspierać. No może mama mi ciągle mówi: "tylko spokojne, niczego nie planuj, nie nastawiaj się....", ale wiem, ze to dla mojego dobra.
U mnie w pracy mam kilka koleżanek w analogicznej sytuacji co moja...i się wspieramy.
Gorzej u rodziny mojego Z. Tam takjak u Ciebie...nie ma tematu. Nawet się nikt nie zapytał jak się czuje jak tam pojechałam kilka dni po. Ale olewam ich.
Najważniejsze dla mnie jest wsparcie męża...
ja czekam na 3@ (za jakieś dwa tyg.) i też biorę się do roboty......
więcej nas tu takich....może będziemy miały wysyp fasolek....